W poniedziałek rano włoski bank UniCredit ogłosił dobrowolną ofertę wymiany akcji, której celem jest przekroczenie progu 30 proc. udziałów w niemieckim Commerzbanku. Włosi proponują parytet wymiany 0,485 akcji UniCredit za jedną akcję Commerzbanku, co oznacza cenę 30,8 euro za akcję niemieckiego banku i około 4-proc. premię względem kursu zamknięcia z 13 marca 2026 r.
UniCredit rusza po Commerzbank
Oferta ma zostać formalnie uruchomiona na początku maja, a jej okres trwania wyniesie cztery tygodnie. W maju zostanie także zwołane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy UniCredit w celu uzyskania zgody na podwyższenie kapitału związane z operacją. Analitycy szacują wartość całej transakcji na ok. 35 mld euro.
Włosi już wcześniej zgromadzili znaczący pakiet akcji Commerzbanku – ok. 26 proc. bezpośrednio oraz kolejne kilka procent poprzez instrumenty pochodne. Najnowszy ruch ma pozwolić przekroczyć próg 30 proc., który w niemieckim prawie dotyczącym przejęć ma kluczowe znaczenie dla dalszych działań właścicielskich.
Czytaj więcej
Włoski bank UniCredit ogłosił ofertę przejęcia niemieckiego Commerzbanku. Opiewa ona na prawie 35 mld euro.
Dlaczego rośnie kurs mBanku
Na te informacje reaguje warszawska giełda. W poniedziałek notowania mBanku, którego większościowym akcjonariuszem jest Commerzbank (ok. 69 proc. udziałów i pełna kontrola), rosły w trakcie sesji nawet o ponad 6 proc., wyraźnie przebijając poziom 1000 zł za akcję i sięgając niemal 1030 zł. W tym czasie kursy pozostałych banków albo spadały, albo rosły jedynie nieznacznie.
Inwestorzy na GPW najwyraźniej zakładają, że ruch UniCredit wobec Commerzbanku może mieć konsekwencje także dla polskiego banku. Jeśli Włosi przejęliby kontrolę nad Commerzbankiem, pośrednio przejęliby również kontrolę nad mBankiem, a polskie prawo kapitałowe w takiej sytuacji może wymagać ogłoszenia wezwania na akcje spółki notowanej na GPW.
– UniCredit wyraził chęć i podjął pewne działania w kierunku zwiększania swoich udziałów w Commerzbanku. Inwestorzy zdają się liczyć na to, że w pewnych okolicznościach mogłoby to oznaczać konieczność wezwania na akcje mBanku – mówi Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities.
Czytaj więcej
Polski sektor bankowy wszedł w fazę intensywnych przetasowań , jakich nie widzieliśmy od lat. Wielkie banki zmieniają właścicieli, zagraniczni grac...
Rynek gra pod scenariusz wezwania?
Warto jednak zaznaczyć, że taki scenariusz nie jest przesądzony. Na razie ruch UniCredit ma raczej charakter taktyczny. Sam bank przyznaje, że nie oczekuje szybkiego przejęcia kontroli nad Commerzbankiem, a oferta wymiany wcale nie musi doprowadzić do wzrostu udziału powyżej 30 proc. Jej celem jest przede wszystkim ułatwienie dalszych rozmów strategicznych.
Przypomnijmy, że włoska grupa rozpoczęła próbę przejęcia niemieckiego banku około półtora roku temu. Przeciwko tej operacji opowiada się jednak rząd Niemiec (który wciąż posiada nieco ponad 12 proc. akcji), a także zarząd Commerzbanku i związki zawodowe pracowników.
Dla inwestorów na GPW scenariusz przejęcia pozostaje jednak jednym z najciekawszych wątków wokół mBanku. Ewentualne wezwanie oznaczałoby bowiem konieczność zaoferowania ceny z premią wobec bieżącego kursu. Dlatego niemal każda informacja dotycząca walki o Commerzbank natychmiast znajduje odzwierciedlenie w notowaniach polskiego banku. Dzisiejszy ruch UniCredit ponownie rozbudził te spekulacje.