REKLAMA
REKLAMA

Finanse

UOKiK chce chronić klientów skazując firmy pożyczkowe na upadek

Urząd podtrzymuje propozycję zmniejszenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego chcąc w ten sposób klientów przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

„Ograniczenia wynikające z epidemii koronawirusa sprawiły, że wiele osób utraciło źródło swoich dochodów lub zostały one znacznie ograniczone. Może się zdarzyć, że skorzystają oni z szybkich kredytów konsumenckich, tzw. chwilówek. Na przykład konsument może potrzebować pożyczki 1000 zł dla zachowania płynności finansowej do końca miesiąca. Są to pozornie atrakcyjne oferty ze stosunkowo niskim oprocentowaniem, jednak w rzeczywistości kredytobiorca musi zapłacić dużo więcej za koszty pozaodsetkowe, np. prowizje" – argumentuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Urząd chce, aby było taniej

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, zaproponował projekt zmian w przepisach, który znacznie obniży te koszty. Zbliżające się tygodnie niosą dla konsumentów wiele zagrożeń, w tym ryzyko znaczącego obniżenia się dotychczasowych dochodów i wpadnięcia w pułapkę zadłużenia. Istnieje obawa, że po zakończeniu stanu epidemiologicznego konsumenci pozostaną ze sporym długiem – twierdzi urząd.

- W ramach tarczy antykryzysowej zaproponowaliśmy, aby tymczasowo wyznaczyć ustawowo niższy, maksymalny poziom kosztów pozaodsetkowych dla kredytów konsumenckich – mówi Chróstny.

Jego propozycja oznacza, że dla pożyczek krótszych niż 30 dni koszty pozaodsetkowe nie będą mogły wynieść więcej niż 5 proc., zaś dla produktów trwających 30 dni i dłużej poziom kosztów będzie mógł wynosić od 15 proc. plus 6 procent za każdy rok trwania pożyczki – czyli, przykładowo, nie więcej niż 21 proc. przy pożyczce udzielonej na rok. Dodatkowo, niezależnie od długości trwania pożyczki, poziom kosztów pozaodsetkowych nie może przekroczyć 45 proc. (obecnie limit to 100 proc.).

Urząd wskazuje, że redukcja kosztów pozaodsetkowych jest kluczowa z punktu widzenia obniżenia całkowitych kosztów kredytów konsumenckich czy pożyczek. Odsetki w przypadku krótkoterminowych kredytów są stosunkowo niewielkie, mogą wynieść maksymalnie 9 proc. rocznie.

Foto: materiały prasowe

UOKiK pokazuje przykład: obecnie pożyczając tysiąc złotych na siedem dni, koszty mogą wynieść ponad 250 zł (odsetki wyniosłyby tylko 2 zł). W propozycji UOKiK byłoby to pięć razy mniej, bo ok. 50 zł. W przypadku kredytów konsumenckich udzielanych na dłużej niż miesiąc propozycja UOKiK redukuje koszty o około połowę. Konsument pożyczający 1000 zł na trzy miesiące, maksymalnie poza odsetkami miałby do zapłacenia 165 zł zamiast 324 zł obowiązujących obecnie.

- Trwają w tej chwili prace nad ostatecznym kształtem tarczy antykryzysowej i liczę, że znajdą się w niej również nasze propozycje. Mam nadzieję na odpowiednią reakcję przedsiębiorców w tym trudnym, ale przejściowym okresie. Firmy pożyczkowe i inne instytucje finansowe powinny wyjść naprzeciw potrzebom klientów i wdrażać rozwiązania prokonsumenckie. Jest to niezbędne, aby konsumenci mogli te produkty nie tylko spłacić, ale również korzystać z nich w tym trudnym okresie przy obniżonym koszcie. To czas próby dla nas wszystkich - przedsiębiorców i konsumentów. Warto, abyśmy z tego okresu wyszli z przeświadczeniem, że instytucje świadczące usługi finansowe są odpowiedzialne społecznie i potrafią stanąć na wysokości zadania – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Komu będzie się opłacać udzielać takich pożyczek?

Firmy pożyczkowe jednak ostrzegają, że tak radykalne cięcie kosztów pozaodsetkowych spowoduje, że gros ich produktów stanie się nierentowna (oprocentowanie i prowizje muszą pokryć koszty operacyjne, finansowania i ryzyka firm pożyczkowych) i przestaną ich udzielać. Cięcie limitu może być gwoździem do trumny wielu firm z branży, która borykać się będzie ze skokowym pogorszeniem spłacalności kredytów, pogłębiającym się problemem z finansowaniem i brakiem nowej sprzedaży. – Doprowadzenie przez te regulacje do wstrzymania sprzedaży nowych pożyczek spowoduje upadłość większości firm z branży i stratę około 40 tys. miejsc pracy. Nie spowoduje jednocześnie spadku popytu na pożyczki. Co z tego, że będą tańsze, skoro klienci ich nie dostaną, bo firmy pożyczkowe przestaną działać, a banki uznają ich za zbyt ryzykownych? Pozostanie im szara strefa i lichwa – mówi jeden z przedstawicieli branży pożyczkowej.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA