REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Luka rządzi, luka radzi, luka nigdy was nie zdradzi

Jak pokazuje historia z ostatnich dwóch dekad, w momencie wyra się tygodniowego okna hossy zaczyna działać magnes. Magnes podaży.

Piotr Neidek ekspert, DM mBanku

Foto: Archiwum

Klasyczna analiza techniczna bazuje na teorii Dowa, Elliotta oraz wykorzystuje boskie proporcje filiusa Bonacciego. Hmmm – jak widać, już na wstępie można dosyć łatwo popełnić faux pass i zamiast elokwentnie zagrać żarcikiem, aby dodać pikanterii felietonowi i zyskać poklask wszystkich tych, którzy cenią sobie umiejętność czytania, a nie biernego wchłaniania tłocznych przez media informacji, można popaść w niełaskę czytelnika. Bonacci i jego filius brzmi nieco ekscentrycznie, szczególnie gdy używa się tej koniunkcji przed 22.00, i to w szanowanym dzienniku giełdowym.

O co tak naprawdę chodzi czy też biega, używając żargonu młodych ludzi? Jak zawsze chodzi o ezoterykę, czyli wiedzę dostępną tylko i wyłącznie wtajemniczonym inwestorom. Nie trzymając dłużej w niepewności, rozwiązaniem słownego przekomarzania się z państwem jest połączenie słów syna (filius) z nazwiskiem genialnego włoskiego kupca Bonacciego. Szaradą z powyżej przytoczonych słów jest najbardziej popularne pośród graczy giełdowych nazwisko Fibonacci. Piza, matma i Leo stanowią kolejną słowną mieszankę, której synteza obecna jest na większości wykresów giełdowych spółek, indeksów, walut, obligacji czy też surowców. Boskie proporcje Fibonacciego związane z limesem ciągu opartego na ilorazie dwóch liczb powiązanych ze sobą sumą wcześniejszych wyrażeń... Hmmm – coś tutaj ponownie zaczyna się komplikować. I znowu zaczyna pachnąć ezoteryką – tylko po co?

Każdy z nas wie (tak było przed marcowym krachem, kiedy to zdecydowana większość graczy na rynku znała podstawy ekonomii oraz dysponowała trzonem analizy technicznej), iż na wysokości 38,2 proc. czy też 61,8 proc. wcześniejszej zniżki/zwyżki może pojawić się opór/wsparcie. Dlaczego tak się dzieje? Bo może rynkiem rządzi niewidzialna ręka albo złote proporcje są nadrzędne wobec wszelkich wydarzeń, czy też matematyka wyznacza rytm życia rynku finansowego?

Odpowiedzi na powyższe pytania można szukać w tym samym miejscu, w którym znajduje się rozwiązanie poruszanej przeze mnie od kilku tygodni kwestii GAP_w. GAP, czyli z ang. luka – jest to takie miejsce na wykresie, w którym cena minimalna dnia następnego jest wyższa od ceny maksymalnej dnia poprzedniego. Jeżeli punktowa wyrwa pojawia się na początku tygodnia i dochodzi do oderwania się kursu od zeszłotygodniowego sufitu, wówczas na wykresie uwidacznia się struktura GAP_w. Co to oznacza dla graczy znad Wisły? Jak pokazuje historia z ostatnich dwóch dekad, w momencie wyrysowania się tygodniowego okna hossy zaczyna działać magnes, magnes podaży. W prawie wszystkich przypadkach WIG po uformowaniu się GAP_w, wykonywał krok w tył, domykając powstałe okno. Im szybciej to zrobił, tym mniejsze były później straty w obozie byków. Im dalej oddalił się od GAP_w, tym bardziej bolesne było nurkowanie optymistów znad Wisły.

Dzisiaj, czyli w momencie pisania felietonu, WIG znajduje się w okolicach 45 000. Biorąc pod uwagę, że tygodniowa luka hossy rozciąga się pomiędzy 41 621 oraz 42 297, szansa na wykonanie spadkowej fali wynosi ponad 90 proc. Dla ursusów ważne może się okazać typowanie okienka ermanometrycznego (www.ermanometria.com) wskazujące na kwietniowy szczyt jako punkt zwrotny lokalnego swingu. Zgodnie z klasyką AT nadal aktywna jest formacja objęcia bessy, co w połączeniu z sytuacją techniczną USD/PLN (dolar wyszedł górą z chorągiewki) pojawia się realne zagrożenie dla akcyjnych inwestorów z Książęcej 4. Aby jednak doszło do aktywacji podażowego triggera dla naszego rynku, na wykresie MSCI Emerging Markets powinny się pojawić klarowne sygnały sprzedaży. Lokalnie można doszukać się zachęt do spadków dla MSCI EM, jednakże wraz z postępującą „hossą" widoczną na wykresie S&P 500 trudno o kontrariańskie prognozy dla amerykańskiego parkietu (chociaż elliotowscy wskazują na marcowo-kwietniowy zygzak a-b-c o równości fal a=c). To, co może prowokować do zajmowania krótkich pozycji, to dywergencja S&P 500 względem DJTA. Indeks transportowy już raz w 2020 r. generował ostrzeżenia dla szerokiego rynku, kiedy to w styczniu nie zdołał wyjść na nowe, historyczne maksima i pozostawał pod szczytami 2018 r.

Reasumując powyższe rozważania, na wykresach światowych indeksów nadal jest kilka nierozstrzygniętych kwestii, które mogą nurtować akcyjnych optymistów, tym bardziej że z bezpiecznej przystani jeszcze nie popłynęły kluczowe sygnały sprzedaży, bez których trudno o optymistyczne wnioski dla ryzykownych aktywów...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA