Spółka ma do końca II kwartału złożyć prospekt w Komisji Nadzoru Finansowego, a z debiutem celuje w koniec tego roku.

– Fala ekspansji sieci handlowych ponownie wzbiera. To dla nas wyjątkowa okazja, aby zwielokrotnić skalę naszej działalności – mówi Bartosz Kazimierczuk, prezes i główny akcjonariusz Tower Investments. – Nasi klienci oczekują od nas realizacji jeszcze większej liczby projektów. Powinniśmy więc zabezpieczyć stosowną liczbę nieruchomości. Potrzebujemy dodatkowego kapitału i emisja akcji jest optymalnym rozwiązaniem. Dzięki temu mamy szanse na skokowy wzrost przychodów i zysków także w latach 2018–2020 – podkreśla.

Prezes nie ujawnia, jaki jest apetyt inwestycyjny Tower Investments. Spółka weszła na NewConnect w lipcu zeszłego roku. Wcześniej w pre-IPO sprzedała 250,25 tys. akcji (prawie 24 proc. podwyższonego kapitału) po 40 zł. Na debiucie kurs wzrósł o 50 proc., do 59,99 zł. Wyraźniejsze zainteresowanie inwestorów nastąpiło na początku tego roku – w I kwartale notowania poszły w górę o 39 proc., do 83,4 zł. Pod koniec marca analitycy DM BOŚ wydali raport, w którym oszacowali cenę docelową na 122,4 zł. Kwietniowa korekta ściągnęła kurs dewelopera do 75 zł.

Licząc według średniego kursu z trzech miesięcy, firma mogłaby pozyskać ze sprzedaży 300 tys. akcji 23,5 mln zł, a z sześciu miesięcy – 21 mln zł. Prezes Kazimierczuk mówił wcześniej, że firma nie będzie podwyższać kapitału, jeśli nie będzie możliwości sprzedaży papierów po cenie odpowiadającej wartości godziwej. Odnosząc się do wyceny DM BOŚ, powiedział, że raport opiera się na solidnych podstawach, choć może nie doceniono możliwości rozwojowych firmy.

Tower Investments specjalizuje się w budowie obiektów handlowych i usługowych dla inwestorów zewnętrznych, głównie operatorów sieci. Zarząd prognozuje, że w 2017 r. firma zarobi na czysto 12,8 mln zł. Prognoza dla roku obrotowego (od 1 listopada 2016 r. do 31 grudnia 2017 r.) to 14 mln zł. ar