REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Antkowiakowie mają dość taniego Ganta

Akcje dewelopera są najtańsze od lutego 2009 r. – Jeżeli kurs nie wzrośnie, możemy przeprowadzić kolejny, znacznie większy skup akcji – mówi założyciel spółki
Foto: GG Parkiet

Oponad 50 proc. spadła w ciągu roku rynkowa wycena dolnośląskiego Ganta. Wczoraj w trakcie sesji kurs akcji dewelopera przebił nawet psychologiczną granicę 10 zł, by ostatecznie wzrosnąć do 10,4 zł. Inwestorskie fora pełne są plotek o przysłowiowych trupach w szafie Ganta i obaw o terminową spłatę około 250 mln zł zadłużenia kredytowego i z tytułu emisji obligacji o terminie wykupu do końca lipca 2012 r.

Spadku kursu nie powstrzymują zakupy akcji przez insiderów (członków zarządu i rady nadzorczej), którzy nabyli w ostatnich sześciu miesiącach walory Ganta za niemal 7 mln złotych, ani zapowiedź skupu akcji przez spółkę – mającego ruszyć z początkiem września. Na ten cel firma ma wydać maksymalnie 20 mln zł.

Idą żniwa, wróci gotówka

Grzegorz Antkowiak, założyciel spółki, wraz z rodziną kontrolujący Ganta, nie chce nawet komentować spekulacji o problemach dewelopera, podkreślając, że nie ma w nich ani trochę prawdy. Podkreśla, że 2010 r. i początek 2011 r. to dla Ganta okres żniw. – Finalizujemy ważne dla wyników spółki inwestycje mieszkaniowe. Ukończenie pierwszego etapu osiedla przy ul. Sokołowskiej w Warszawie, pierwszej części projektu na wrocławskich Stabłowicach czy inwestycji w Gdańsku wiąże się z wpływem do spółki setek milionów złotych – ocenia Antkowiak. W wymienionych projektach powstaje około 900 mieszkań, z których trzy czwarte zostało już sprzedanych.

– Po spłacie kredytów i zobowiązań obligacyjnych w pierwszej połowie 2012 r. w kasie zostanie nam 150 mln zł, zakładając, że nie rozpoczniemy w tym czasie nowych inwestycji – mówi Antkowiak. Podkreśla, że jako akcjonariusz chciałby, by uwolnione środki zostały przeznaczone na nowe inwestycje. Nie ukrywa jednak, że wobec tak niskiej wyceny akcji akcjonariusze mogą zdecydować się na inne rozwiązanie.

Albo duży skup, albo rozwój

– Jeżeli rynek dalej będzie tak wyceniał Ganta jak dziś, rozważymy przeprowadzenie skupu akcji na dużo większą skalę. Jeżeli by do tego doszło, rodzina Antkowiaków nie zamierza sprzedawać papierów. Dla nas akcje Ganta są dużo więcej warte – mówi Grzegorz Antkowiak. Gdyby spółka przeznaczyła całe 150 mln zł na skup akcji własnych po obecnym kursie, wykupieni zostaliby wszyscy mniejszościowi akcjonariusze Ganta, kontrolujący dwie trzecie jego kapitału.

Głowa rodziny Antkowiaków przyznaje, że duży skup zmusiłby spółkę do zmiany planów rozwoju na najbliższe lata. Podkreśla, że piłka leży po stronie giełdowych inwestorów. – Muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą, by Gant dalej się rozwijał i zyskiwał na wartości i jak równy z równym rywalizował z dużo bardziej zasobnymi w środki graczami o miejsca na podium polskiego rynku mieszkań. Jeżeli podzielają oni naszą wiarę w dobre perspektywy spółki, powinni uzbroić się w cierpliwość i nie wykonywać nerwowych ruchów. Niedługo podziękują mi za tę radę – mówi Antkowiak.

Potrzeba matką wynalazków

Akcjonariusz Ganta jest zdania, że nie należy popadać w przesadny pesymizm przy snuciu scenariuszy dla rynku mieszkaniowego. Dodaje, że kolejne miesiące mogą przynieść spadek cen mieszkań. – Nadpodaż mieszkań jest jednak zjawiskiem przejściowym, nie boję się również o popyt na nie. Choć KNF rekomendacjami S i T ogranicza dostęp do kredytów hipotecznych, jestem przekonany że banki, siedzące na gotówce, znajdą?na to sposób – mówi Antkowiak.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA