REKLAMA
REKLAMA

Banki

Commerzbank wystawi mBank na sprzedaż

To już oficjalne - wicelider niemieckiego sektora bankowego w ramach nowej strategii wystawi na sprzedaż mBank, czwarty co do wielkości bank w Polsce.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

W opublikowanym w przyspieszonym trybie projekcie nowej strategii, wymuszonym przeciekiem do mediów, Commerzbank przyznaje, że wystawi na sprzedaż swój większościowy pakiet akcji mBanku. Cel to pozyskanie środków na realizację nowej strategii i związane z tym inwestycje. Sprzedaż będzie skutkować zmniejszeniem aktywów ważonych ryzykiem o 17 mld euro i uwolnieniem kapitału Commerzbanku. Planowana sprzedaż mBanku będzie podlegać decyzjom regulatorów.

Dzisiaj w południe niemiecki dziennik gospodarczy „Handelsblatt", powołując się na nieoficjalne informacje od kilku osób zaznajomionych z tematem, napisał, że w nowej strategii Commerzbank zawrze możliwość sprzedaży mBanku. Pierwotnie decyzja miała zapaść po spotkaniu strategicznym rady nadzorczej w środę i czwartek w przyszłym tygodniu. Dzień później Commerzbank miał zaprezentować swoją nową strategię. 

Ważne ogniwo

Commerzbank ma 69,3 proc. akcji mBanku, pakiet ten wyceniany jest dzisiaj na 9,4 mld zł, a cały mBank na 13,5 mld zł. Polska spółka to ważny element niemieckiej grupy. Stanowiąc tylko 7,3 proc. jej aktywów przyniosła jej w 2018 r. relatywnie sporo, bo 36 proc. zysku operacyjnego i 29 proc. zysku netto.

Dzisiaj przed południem notowania akcji mBanku lekko traciły, ale po podaniu informacji przez „Handelsblatt" zaczęły lekko zwyżkować, o 0,5 proc., do 320,6 zł. Wcześniej wycena mBanku była napędzana spekulacjami, że zostanie wystawiony na sprzedaż i jako łakomy kąsek spodoba się inwestorom i dojdzie do licytacji. Jeszcze wiosną za jego walory płacono 450 zł, ale od czerwca, gdy wzrosły obawy o koszty przegrywanych przez banki spraw dotyczących hipotek frankowych, kurs spadł o 27 proc. mBank ma sporo tego typu kredytów – 16,9 mld zł (w tym ok. 15 mld zł w Polsce) stanowiących 16,3 mld proc. portfela kredytów. Prawdopodobnie, gdyby miało dojść do sprzedaży, portfel ten zostałby wydzielony, tak jak to było w przypadku BPH, Raiffeisen Polbanku i Deutsche Banku Polska.

Notowania Commerzbanku zyskują dzisiaj 0,5 proc., do 5,73 euro. Wprawdzie przez miesiąc kurs zyskał 22 proc., ale w połowie sierpnia zanotował najniższy poziom w historii (4,76 euro) i do tego momentu od szczytu sprzed półtora roku kurs spadł aż o 65 proc.

Łakomy kąsek

Commerzbank boryka się z niską rentownością i kapitałami. W połowie marca pisaliśmy, że mBank mógłby trafić na sprzedaż, gdyby ten wicelider niemieckiego sektora połączył się z liderem – Deutsche Bankiem (w kwietniu rozmowy zakończyły się fiaskiem).

Według naszych rozmówców mBank z pewnością byłby łakomym kąskiem dla wszystkich graczy. – To bank z pierwszej piątki pod względem wielkości, ma spory udział w rynku, jest rozwinięty technologicznie, działa w stosunkowo dużym kraju UE o dobrej i rozwijającej się gospodarce. Bardziej atrakcyjny wydaje się dla nowych graczy niż banków już obecnych na naszym rynku ze względu na jego lekką, niewielką, a więc niskokosztową, sieć oddziałów, co powoduje, że główne i najłatwiejsze w bankowych fuzjach kosztowe efekty synergii dzięki zamykaniu oddziałów i zwolnieniom nie byłyby tak duże jak zwykle. W tym przypadku bardziej liczyłoby się zwiększenie skali, które w dobie bankowości cyfrowej jest bardzo ważne i daje sporo korzyści, więc pomimo potencjalnie mniejszych synergii kosztowych nawet obecni na naszym rynku gracze mogliby być zainteresowani mBankiem – mówił Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.

Podobnego zdania był Mateusz Krupa, analityk Erste Securities. – mBank prawdopodobnie spotkałby się z dużym zainteresowaniem, bo to nie tylko atrakcyjne aktywo, ale też jedyny duży bank potencjalnie na sprzedaż, który pozwoliłby nowemu graczowi lub mającemu niewielką pozycję na polskim rynku na uzyskanie istotnej skali – mówi analityk Erste.

Kto się może skusić?

Sprawa jest tym ciekawsza, że w opublikowanym parę dni temu programie wyborczym PiS znalazł się zapis o zwiększaniu udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym w razie pojawienia się okazji. – Pytanie brzmi, czy politycy zgodziliby się, aby tak duży bank przeszedł z jednych zagranicznych rąk do innych, czy też może byłaby pokusa, aby wykorzystać tę okazję do zwiększenia udziału polskiego kapitału w sektorze. Polskiego, czyli zapewne państwowego, bo prywatni inwestorzy są na to zbyt słabi. W praktyce, ze względu na konieczność utrzymywania wskaźników wyraźnie powyżej minimalnych wymogów, dla każdego z obecnych w Polsce banków przejęcie mBanku musiałoby się wiązać z emisją akcji. Kto mógłby być zainteresowany? Na myśl przychodzi PKO BP, którego prezes Zbigniew Jagiełło mówił, że konsolidacja małych graczy tego banku nie interesuje, i sugerował, że bank przyjrzałby się przejęciom bankowych aktywów o wartości co najmniej 100 mld zł – przypominał Powierża.

Dziś PKO BP zaznacza, że jak zawsze w przypadku pytań o zainteresowanie przejęciami konkretnych spółek, nie udziela komentarza. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, zaznacza, że jego instytucja "nie prowadzi żadnych analiz i rozmów na temat ewentualnych przejęć instytucji finansowych". PFR kupił w 2017 r. od UniCreditu 12,8 proc. akcji Pekao za 4,1 mld zł (kolejne 20 proc. kupił za 6,5 mld zł).

Bank Pekao nie prowadzi obecnie żadnych projektów o charakterze przejęć w sektorze bankowym i nie komentuje spekulacji w sprawie kupna akcji mBanku - informuje biuro prasowe.

– Fuzje banków mają sens z założenia z powodu korzyści skali, więc raczej stawiałbym, że najbardziej zainteresowany byłby inwestor branżowy, czyli inny bank, który kupiłby cały wystawiony na sprzedaż pakiet. Transakcje mogłyby być różnie przeprowadzone i o różnym sposobie finansowania, np. emisja nowych akcji przez kupującego lub wymiana akcji – dodał Krupa.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA