Analizy

Mimo pandemii 2020 rok był bardzo udany dla większości aktywów

Złoto, Wall Street, rynki wschodzące, polskie małe spółki, obligacje – te aktywa zabłysnęły w naszym corocznym rankingu stóp zwrotu. W 2021 roku należy liczyć się z mniej okazałymi rezultatami, ale w przypadku niektórych innych aktywów widać też zaległości do nadrobienia.
Foto: Fotolia

Koniec roku to dla nas tradycyjnie okazja do zaktualizowania zestawienia stóp zwrotu z wybranych aktywów (akcji z różnych rynków, obligacji, złota, dolara amerykańskiego). W odróżnieniu od amerykańskich pierwowzorów tego rankingu wyniki staramy się zaprezentować z punktu widzenia polskiego inwestora, tzn. nie tylko z uwzględnieniem polskich akcji i obligacji, ale również podając – obok dolarowych stóp zwrotu w przypadku aktywów denominowanych w tej walucie – również rezultaty przeliczone na PLN.

Już w pierwszej chwili rzuca się w oczy zasadnicza myśl przewodnia tegorocznego zestawienia – to był... udany rok dla zdecydowanej większości aktywów. A przecież dla osoby nieobserwującej na bieżąco rynków wcale nie jest to taka oczywista obserwacja – mieliśmy do czynienia z dramatycznymi zjawiskami, których chyba nikt nie spodziewał się na początku 2020 roku. Atak pandemii, lockdown gospodarek, recesja, gwałtowny krach na giełdach – te wydarzenia z I kwartału mogły wywołać wrażenie przysłowiowego „końca świata". A mimo to rok jako całość zamyka się bardzo przyzwoitymi stopami zwrotu. W niemałym stopniu za sprawą błyskawicznej i ogromnej interwencji fiskalno-monetarnej na świecie.

Triumf złota

Przyjrzyjmy się poszczególnym pozycjom. Po raz pierwszy od dziesięciu lat w rankingu zatriumfowało złoto (przynajmniej w chwili pisania artykułu – wszystkie dane dotyczą 28 grudnia). Przypomnijmy, że decydującym czynnikiem okazał się tu spadek realnych stóp procentowych w USA, z którymi złoto jest ujemnie skorelowane (zaś spadek realnych stóp to z kolei efekt ścięcia kosztów pieniądza przez Fed niemal do zera).

Jeśli dla szlachetnego metalu rok 2020 był odpowiednikiem 2010 (zaś 2019 rok odpowiednikiem 2009 – także w tych latach wyniki były bowiem podobne), to naturalny tok myślenia każe przypuszczać, że rok 2011 może być pewną wskazówką, jeśli chodzi o 2021. W owym 2011 roku złoto... radziło sobie ciągle nieźle, z przeszło 10-proc. stopą zwrotu w ujęciu dolarowym i drugą pozycją w rankingu. To, czy uda się powtórzyć tamten wynik, będzie zależało m.in. od tego, czy Fed nie zacznie nagle sygnalizować podwyżek stóp procentowych na horyzoncie. Na razie jednak nic na to nie wskazuje. Warto też przypomnieć, że po poprzednim kryzysie na pierwszą podwyżkę stóp w USA trzeba było czekać kilka lat.

Foto: GG Parkiet

Przechodząc dalej, warto wspomnieć, że po raz pierwszy w naszym rankingu zdarzyło się, że przy triumfującym złocie drugą pozycję zajęły akcje amerykańskie (S&P 500). Warto przypomnieć, że rok wcześniej (2019) to właśnie one były na topie. Zejście akcji z Wall Street o jedno oczko z najwyższej pozycji przypominać może lata 2013–2014. Co ciekawe, w kolejnym roku (2015) zeszły one o kolejne pole w dół, wypracowując ledwie dodatnią stopę zwrotu (lepszą w przeliczeniu na PLN).

Ponadto walorom amerykańskim deptały po piętach w tym roku akcje z rynków wschodzących (emerging markets), plasując się na trzeciej pozycji, podobnie zresztą jak w 2019 roku. Oczekiwania inwestorów odnośnie do tej grupy rynków są obecnie dość wygórowane, co pokazał grudniowy sondaż Bank of America wśród zarządzających funduszami – zdecydowana większość z nich najwyższych zysków w 2021 roku oczekuje właśnie na emerging markets. Pytanie, czy wobec tak zgodnych opinii rynki wschodzące nie zafundują jakiejś niemiłej niespodzianki...

Wyraźnie słabiej zarówno niż emerging markets jak i Wall Street wypadły wyodrębnione przez nas jako oddzielna kategoria rynki rozwinięte z wyjątkiem USA (w naszej tabeli: DM ex US). Z podobnym dysonansem mieliśmy do czynienia w 2016 roku – w kolejnym roku ta grupa rynków rozwiniętych ochoczo nadrabiała zaległości względem Wall Street. Może warto zatem bliżej przyjrzeć się akcjom w takich krajach, jak: Japonia, W. Brytania czy Francja (największe wagi w indeksie DM ex USA).

WIG nigdy tak nie rozczarował

A polskie akcje? W 2020 roku jako całość wypadły wyjątkowo blado, na co rzutowała bardzo słaba postawa dużych spółek (mających największą wagę w WIG). W oczy rzucają się ogromne zaległości względem emerging markets, które były widoczne już w ubiegłym roku. Polskim blue chips nie pomogło nawet osłabienie dolara – jeszcze nigdy nie zdarzyło się w naszym zestawieniu, by WIG tak rozczarował przy spadającym kursie USD (zauważmy, że rynkom wschodzącym ten czynnik wyraźnie pomógł). Teoretycznie widać tu przestrzeń do nadrabiania zaległości.

Honor polskiego rynku akcji ratowały natomiast małe spółki. Gdyby sWIG80(TR) był ujęty w głównym rankingu, a nie w subrankingu GPW, to z przeszło 30-proc. stopą zwrotu wygrałby nawet ze złotem. Po dwóch bardzo słabych latach (2017–2018) indeks małych firm odnotował dwa niezwykle udane lata. Zapewne w przyszłym roku może być już trudniej o wypracowanie takich wyników.

Niezwykle rzadko się zdarza, że drożejącemu złotu i dobrym wynikom na większości rynków akcji towarzyszy również całkiem pokaźna stopa zwrotu z krajowych obligacji skarbowych, które wypracowały w tym roku ponad 6 proc. Głównie za sprawą spadku rentowności będącego skutkiem cięć stóp procentowych przez banki centralne (spadek przyszłej rentowności to automatycznie wzrost ceny). Ze względu na niski poziom rentowności w przyszłym roku o tak dobre wyniki będzie dużo trudniej.

Na szarym końcu rankingu uplasował się tym razem dolar amerykański, który traktujemy jako osobną kategorię ze względu na to jak duże jest znaczenie tej waluty dla innych aktywów takich jak rynki wschodzące. Po dwóch słabych latach (przedostatnie miejsce w 2019 r.) należałoby teoretycznie liczyć się z pewną niespodzianką w 2021 roku. Zauważmy, że historycznie dolar potrafił nieoczekiwanie przeskakiwać z najniższych pozycji ku nawet najwyższej w kolejnym roku. Nawet jeśli nie traktujemy tego scenariusza jako bazowego, to należy o nim pamiętać.

Podsumowując te wszystkie rozważania można stwierdzić, że rok 2020 nie ma wyraźnego odpowiednika w przeszłości (dla porównania, o roku 2018 pisaliśmy, że jest podobny pod względem układu do 2008 – i tamte wnioski się mniej więcej sprawdziły, jeśli chodzi o 2019 rok). Trudności we wnioskowaniu na 2021 rok sprawiają, że jeszcze bardziej należy zaakcentować znaczenie dywersyfikacji portfela, która uodparnia na trafienie w najgorsze aktywa. Zresztą 2020 rok potwierdził korzyści z dywersyfikacji – w ramach urozmaiconego portfela inwestor mógł inkasować zyski z akcji zagranicznych, złota i obligacji, jednocześnie minimalizując wpływ straty w przypadku polskich dużych spółek.

Konkluzje:

¶ Rok 2020 nie ma jednoznacznego odpowiednika w przeszłości, jeśli chodzi o układ stóp zwrotu z aktywów – nie brakowało precedensów;

¶ Po najlepszym od dekady roku dla złota można oczekiwać wyraźnie słabszego, aczkolwiek ciągle dodatniego wyniku w 2021;

¶ Z wyraźnie słabszym rezultatem w 2021 należy się liczyć również w przypadku akcji amerykańskich, które w ostatnich dwóch latach były w okolicach czołówki rankingu;

¶ Potencjał do nadrobienia zaległości widać za to w przypadku pozostałych rynków rozwiniętych (DM ex USA) oraz polskich dużych spółek;

¶ Po dwóch bardzo dobrych latach należy się liczyć ze słabszą stopą zwrotu z krajowych małych spółek;

¶ Potencjał niespodzianki widać w przypadku dolara amerykańskiego, który ma za sobą dwa lata w okolicach najniższej pozycji;

¶ Dywersyfikacja portfela sprawdziła się również w burzliwym 2020 roku i warto jej zaufać również w kolejnym roku.

Tomasz Hońdo, starszy ekonomista Quercus TFI

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.