REKLAMA
REKLAMA

Analizy

W poszukiwaniu argumentów za wzrostami na GPW

Choć stworzona – z pomocą siedmiu specjalistów – lista szans i zagrożeń dla warszawskiej giełdy w 2020 roku posiada więcej czynników ryzyka niż elementów przemawiających za wzrostami, to nie brakuje pozytywnych prognoz dla indeksów na przyszły rok. Największe nadzieje na giełdowe zwyżki dają aktualne niskie wyceny spółek oraz PPK.
Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński

 

Zapytaliśmy analityków, doradców inwestycyjnych oraz zarządzających, jakie według nich są szanse i zagrożenia dla GPW w 2020 roku? Podsumowanie otrzymanych odpowiedzi powinno dać inwestorom szerszy obraz naszego rynku kapitałowego.

Dyskusja o PPK

Zacznijmy od pozytywów, czyli „szans". Choć wymieniono ich mniej niż „zagrożeń" to dwa z nich wydają być bardzo silne, ponieważ wskazała na nie zdecydowana większość ekspertów. Jak nietrudno się domyśleć, duże nadzieje pokładane są w pracowniczych planach kapitałowych.

– Być może partycypacja będzie mniejsza niż początkowe oczekiwania, ale największą obecnie bolączką naszego rynku jest brak świeżych środków i przez to pogarszająca się cały czas płynność. PPK powinno tutaj pomóc, według mnie głównie mniejszym i średnim spółkom, bo w tym segmencie nie trzeba dużo kapitału, żeby poprawić płynność – mówi Bartłomiej Cendecki, zarządzający Quercus TFI.

Także Mateusz Namysł, analityk mBanku, ocenia, że czynnikiem, który może pomóc w 2020 r. są PPK, choć zaznacza przy tym, że ich wpływ nie będzie aż tak duży jak wcześniej OFE.

– Tu powinna zostać wykonana gigantyczna praca marketingowa popularyzująca to rozwiązanie. W społeczeństwie notorycznie zachęcanym do bieżącej konsumpcji kosztem oszczędzania, doświadczonym „rozbiorem" OFE, propozycja odkładania na przyszłe cele jawi się części pracujących równie atrakcyjnie jak kupno działki na Marsie – wskazuje na potrzebę edukacyjną w tym programie Alfred Adamiec, zarządzający aktywami w Niezależnym Domu Maklerskim.

– Zbudowanie krajowego kapitału inwestycyjnego poprzez PPK z uwagi na niskie zainteresowanie uczestników zajmie znacznie więcej czasu niż w pierwotnych założeniach pomysłodawców. W związku z tym traktuję potencjalne napływy do PPK jako szansę na spowolnienie odpływu kapitału z krajowego rynku, ale nie czynnik ratujący rynek – dodaje do tego Jerzy Nikorowski, zastępca dyrektora BM BNP Paribas.

Kuszące wyceny

Zdecydowanie na korzyść zakupów na GPW przemawiają wyceny akcji. Na atrakcyjne wyceny – np. w oparciu o wskaźnik C/WK, znacząco poniżej wieloletnich średnich – wskazał choćby Zbigniew Obara, menedżer zespołu analiz i doradztwa w BM Alior Banku, który nie był w tej ocenie osamotniony.

– Szansą dla GPW na 2020 r. są relatywnie niskie wyceny akcji, chociaż daleko im do skrajnie niskich poziomów z przeszłości – mówi w podobnym tonie Adamiec.

– Wyceny spółek dużych i mniejszych są często skrajnie niskie. Potencjał wzrostu wycen jest często bardzo wysoki. Duże ryzyko, np. kwestia kredytów CHF, wydaje się być już zdjęte z rynku. Prawdopodobnie będzie to rozłożone na wiele lat. Umorzenia z funduszy akcji były tak długie, że ciężko sobie wyobrazić, aby miało być jeszcze gorzej. Ogromne ilości środków pieniężnych są na lokatach bankowych i w bezpiecznych funduszach. Wystarczy, że tylko nieduża część tych środków zostałaby przekierowana na nasz rynek akcji i byłoby to od razu odczuwalne – rozwija temat Cendecki.

Polacy mają gotówkę

Jakie jeszcze szanse dla GPW w przyszłym roku widzą eksperci? – Liczę na coraz bardziej transparentną sytuację wokół sektora bankowego i energetycznego po wyborach prezydenckich w 2020 r., co będzie miało przełożenie na istotną część indeksu WIG – mówi Nikorowski.

Z kolei Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ, ocenia, że paradoksalnie szansą dla GPW jest obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym oraz detalicznych obligacji skarbowych, gdzie w obydwu przypadkach obserwujemy „szukanie rentowności przez kapitał" w środowisku niskich stóp procentowych. – To pokazuje, iż na rynku jest kapitał, który mógłby zostać skierowany w stronę GPW w przypadku zainicjowania wzrostu – wskazuje.

Temat rynku nieruchomości poruszył także Michał Wojciechowski, ekspert rynku kapitałowego. – Wielką niewiadomą w przyszłym roku będzie rynek nieruchomości. Przeświadczenie Polaków, że na „mieszkaniach się nie traci" zasysa coraz więcej pojawiających się oszczędności. Rosnąca bańka spekulacyjna oraz wzrost aktywności „podejrzanych" pośredników, mogą przynieść spektakularne afery, które nadszarpną zaufaniem inwestujących. Pytanie czy będzie to miało negatywny wpływ i powiększy niechęć do inwestowania jako takiego, czy wręcz przeciwnie. Przesunie akcenty i zmniejszy konkurencję ze strony rynku nieruchomości – zastanawia się.

Nie można także zapomnieć o sytuacji międzynarodowej. – W ostatnich miesiącach obserwujemy podtrzymanie naprzemiennej (pozytywnej i negatywnej) retoryki w zakresie trwającej wojny handlowej na linii USA–Chiny. Potencjalne podpisanie umowy (nawet w ramach kampanii wyborczej D. Trumpa) powinno wyeliminować istotny czynnik z globalnej mapy ryzyka – wskazuje na koniec listy „szans" Ryczko.

Niepokoje związane ze spowolnieniem

Zagrożeń dla warszawskiej giełdy w 2020 r. nie brakuje. Za najważniejsze z nich większość ekspertów uznała spowolnienie gospodarcze, zarówno globalne, jak i w ujęciu krajowym, co bez wątpienia odbije się na przychodach spółek, jak i ogólnym nastawieniu do rynku akcji.

– Słabnąca gospodarka, z poważnymi problemami strukturalnymi (np. bardzo niski poziom inwestycji i aktywności zawodowej), funkcjonująca w niestabilnym otoczeniu prawnym oraz wolno rozwijających się krajów europejskich, nie poradzi sobie bez poważnych reform – wskazuje Adamiec.

– Rząd niestety nie będzie miał w zanadrzu ani możliwości obniżki podatków, ani zbytnio dalszego zwiększenia wydatków. Instrumenty ekspansywnej polityki fiskalnej wykorzystane zostały w poprzednich okresach. Także stopy procentowe NBP, nawet gdyby zostały jeszcze obniżone z obecnych niskich poziomów, z dużym prawdopodobieństwem nie skłonią już ani do większej konsumpcji, ani inwestycji w sektorze prywatnym (tzw. pułapka płynności) – dodaje do tego Obara z BM Alior Banku.

Do spowolnienia w gospodarce dochodzi jeszcze kwestia wzrastających kosztów pracy. – Płaca minimalna istotnie wzrośnie od początku 2020 r. W takim środowisku znacząca część przedsiębiorstw może zmagać się z istotną presją na marże – ostrzega Namysł z mBanku.

Wpływ zagranicznych rynków

Z kolei Cendecki z Quercus TFI za największe ryzyko uznał zachowanie rynków globalnych. – One są po wielu latach hossy i ciągle śrubują rekordy. Nasz rynek nie wziął w tym w ogóle udziału. Jeżeli globalnie dojdzie do silniejszej korekty lub recesji to ciężko będzie nam rosnąć jak zielonej wyspie – wskazuje.

– Wydaje się, że rozgrzane zagraniczne rynki akcji, na czele z USA, prędzej czy później doznają korekty rzędu 10–15 proc. (być może chociażby na fali rozczarowujących wyników za IV kwartał, którego sezon publikacji dopiero przed nami), która jakimś echem będzie musiała się także odbić nad Wisłą – kontynuuje temat Obara.

Z rynkami zagranicznymi powiązane jest też kolejne „zagrożenie", polski rynek akcji mógłby zostać porzucony przez większą część krajowych inwestorów na rzecz giełd zagranicznych, np. USA. – Trudny do określenia wpływ na rynek będą również miały pojawiające się fintechy. Z jednej strony mogą przynieść nową jakość i spowodować, że rynek kapitałowy zyska „przyjazne oblicze" dla użytkowników. Z drugiej, może się okazać, że inicjatywy technologiczne skierują pozyskiwany kapitał na rynki zagraniczne, traktując warszawską giełdę jako nieatrakcyjną – rozważa Wojciechowski.

W kwestii ryzyka Ryczko z DM BOŚ przypomina, że w 2020 r. będziemy również świadkami wyborów prezydenckich w USA, i dodaje, że inwestorzy pamiętają nerwowość rynków przed i po zwycięstwie Trumpa. Jak zaznacza, należy założyć, że spekulacje wyborcze ponownie będą pretekstem do podbicia globalnej zmienności.

Coraz mniejsze znaczenie rodzimej giełdy

– Poziom zainteresowania inwestorów rynkiem kapitałowym jest procesem, który można porównać do lokomotywy, której rozpędzenie zajmuje wiele lat i wysiłku (paliwo, tory kolejowe), natomiast rozpędzona potrafi pociągnąć za sobą całą gospodarkę. W Polsce paliwem rozwoju rynku były zarówno duże prywatyzacje przez giełdę, przyzwoita rentowność biznesu maklerskiego, wzrost wagi akcjonariatu obywatelskiego oraz wysoki poziom zainteresowania inwestycjami poprzez fundusze inwestycyjne. No i – co nie bez znaczenia– stabilne otoczenie regulacyjne przyjazne uczestnikom rynku – wskazuje Nikorowski.

Dlatego ekspert BM BNP Paribas uważa, że obecnie ciężko nie odnieść wrażenia, że w ostatnich kilku latach splot wydarzeń wewnątrzkrajowych spowodował, że ta „lokomotywa" została zatrzymana.

– Przed pierwszym demontażem OFE krajowy rynek często, dzięki wysokiej rentowności notowanych spółek oraz wysokim obrotom, był w stanie pokazać wyraźnie lepszą dynamikę stóp zwrotu względem szerokiego indeksu rynków wschodzących. Obecnie korelacja indeksu naszych blue chips z MSCI EM jest prawie doskonała. Jestem więc zdania, że zarówno szanse, jak i zagrożenia dla krajowego rynku będą dyktowane przez globalne trendy w segmencie emerging markets. Trendy te, z kolei są uzależnione od zatrzymania aprecjacji dolara amerykańskiego oraz zmniejszenia napięć geopolitycznych, w tym także handlowych – dodaje.

Podkreślając przy tym, że wśród zagrożeń, które mogą zmaterializować się w krótkim czasie, jest kolejne zmniejszenie wagi Polski w indeksach rynków wschodzących z uwagi m.in. na duże IPO Saudi Aramco oraz kolejną odsłonę wojny handlowej bądź przeniesienie jej na front europejski.

Finalne prognozy

Co ostatecznie przeważy w 2020 r., „szanse" czy „zagrożenia"? – Obserwując koniunkturę gospodarczą na poziomie makroekonomii spodziewamy się, że obecne spowolnienie osiągnie kulminację w pierwszej połowie 2020 r. Po czym spodziewamy się stopniowej odbudowy tempa wzrostu w kluczowych gospodarkach świata. Będzie to miało bezpośrednie przełożenie na nastroje inwestorów na rynkach światowych. Jestem również optymistą w odniesieniu do krajowego rynku akcji – wskazuje Nikorowski.

Optymizm jest wyczuwalny także w prognozach zarządzającego Quercus TFI. – Uważam, że 2020 r. będzie lepszy dla polskiej giełdy niż obecny. Na pewno będzie znowu duża zmienność, ale wszelkie słabości i korekty wykorzystywałbym do akumulacji naszych akcji. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie pierwszym od kilku lat, kiedy będziemy mogli pochwalić się zwyżkami indeksów lepszymi niż rynki zagraniczne – mówi Cendecki.

Choć nie każdy jest aż tak pozytywnie nastawiony. – Moim zdaniem rynek pozostanie w konsolidacji, w jakiej przebywa przez ostatnie dwa lata. A jeśli miałoby dojść do wybicia z konsolidacji, to ze względu na spowolnienie gospodarcze, rośnie ryzyko wybicia dołem – przedstawia swój pogląd Namysł.

– Szanse i zagrożenia dla koniunktury na GPW w przyszłym roku wydają się równoważyć – pozostaje neutralny Obara.

Szanse dla GPW na 2020 rok

1. Pozytywny wpływ PPK na krajowy rynek akcji

2. Niskie wyceny spółek z warszawskiej giełdy

3. Możliwa poprawa nastawienia do sektora bankowego i energetycznego

4. Coraz większe oszczędności Polaków

5. Ewentualne porozumienie w wojnie handlowej między USA i Chinami

Zagrożenia dla GPW na 2020 rok

1. Słabnąca gospodarka – krajowa i globalna

2. Ewentualna głębsza korekta lub początek bessy na Wall Street

3. Brak istotnych narzędzi do walki ze spowolnieniem w Polsce

4. Wzrost kosztów ponoszonych przez spółki (np. koszty pracy)

5. Małe zainteresowanie Polaków rynkiem kapitałowym

6. Coraz mniejsza waga Polski w indeksach rynków wschodzących

7. Wzrost zainteresowania krajowych inwestorów rynkami zagranicznymi

8. Wpływ wyborów prezydenckich w USA na globalne rynki

Artykuł dostępny tylko dla e-prenumeratorów "Parkietu"
Czytaj nową eprenumeratę "Parkietu"
    Otrzymujesz dostęp do:
  • analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
  • oraz pozostałych artykułów serwisu Parkiet.com
Kup teraz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© Licencja na publikację

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA