Analizy

Akcje, obligacje, waluta – przecena z dnia na dzień

Seria spadkowych sesji WIG20.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Klimat wokół giełdy w ostatnich tygodniach mocno się popsuł. WIG20 kontynuuje spadki rozpoczęte w połowie października, jednak ostatnio ich dynamika zdecydowanie przyspieszyła. W czwartek na koniec dnia tracił około 2 proc., a w ciągu dnia testował dołki z połowy września. Zniżkowały firmy finansowe, które przez dłuższy czas były główną siłą napędową krajowych indeksów, ale także petrochemiczne, węglowe czy energetyczne.

Coraz trudniejsza sytuacja panuje na rynku papierów skarbowych – rentowności obligacji dziesięcioletnich przebiły już pułap 3 proc. i w czwartek po południu sięgały około 3,3 proc. Przypomnijmy, że niecałe 11 miesięcy temu wskaźnik ten sięgał 1,2 proc. To z kolei pogłębia przecenę funduszy obligacji – gdzieniegdzie pojawiają się już ponad 10-proc. spadki w tego typu produktach. Przecenie nie opierają się także portfele oparte na papierach o krótkim okresie zapadalności.

Kilka poprzednich dni przyniosło też duże osłabienie złotego do głównych walut, znacznie silniejsze niż w przypadku innych walut regionu. Dolar po południu kosztował 4,11 zł, a euro 4,67 zł.

Michał Krajczewski, kierownik zespołu doradztwa inwestycyjnego BM BNP Paribas, uważa, że przyczyn słabości można szukać w umacniającym się amerykańskim dolarze oraz we wzroście percepcji ryzyka politycznego przez inwestorów. – Jest kilka czynników, które przełożyły się na względną słabość GPW. Zauważmy, że WIG był już w tym roku całkiem wysoko, sięgając ponad 30 proc. wzrostu. Był to nawet lepszy wynik od głównych indeksów światowych. Nastroje na rynku psuje także sytuacja polityczna oraz monetarna. Z jednej strony mamy konflikt z UE i ryzyko utraty unijnych dofinansowań, co oczywiście uderzyłoby w naszą gospodarkę – komentuje Ryszard Miodoński, dyrektor strategii akcyjnych Noble Funds TFI. Z drugiej na wysokich poziomach utrzymują się oczekiwania inflacyjne, które się same napędzają. Jak zauważają eksperci, bank centralny będzie musiał reagować szybciej, niż wcześniej zakładano. Wśród ekonomistów rosną też obawy o przyszłoroczny wzrost gospodarczy, który może być niższy niż 4 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.