Reklama

Prezes Rainbow Tours: wojna w Iranie to nie jest mały Covid

Pod względem biznesowym jestem spokojny o ten rok, jesteśmy dobrze zabezpieczeni. Sezon letni będzie bardzo dobry, zarówno jeżeli chodzi o poziom sprzedaży, przychody, ale też jeżeli chodzi o marżę - mówi Maciej Szczechura, prezes Rainbow Tours.
Prezes Rainbow Tours: wojna w Iranie to nie jest mały Covid

Foto: parkiet.com

Jesteście spółką, która na własnej skórze doświadczyła konfliktu na Bliskim Wschodzie. Miesiąc temu, po ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran i odwecie Iranu doszło do paraliżu komunikacyjnego, tysiące osób utknęło na lotniskach w krajach Zatoki Perskiej, w tym wasi klienci. Musieliście ich sprowadzić do kraju? Jak duża to była operacja?

Była to spora operacja, aczkolwiek nie pierwsza dla nas. Jesteśmy touroperatorem rozwożącym klientów do ponad stu krajów na  świecie. Już w tym roku ewakuowaliśmy turystów z Wenezueli. Jeśli chodzi o wybuch konfliktu w Iranie, to w rejonie Zatoki Perskiej przebywało 1 270 naszych klientów. Praktycznie w ciągu tygodnia wszystkich ewakuowaliśmy i bezpiecznie przywieźliśmy do kraju. Ale to nie byli tylko klienci przebywający bezpośrednio w krajach Zatoki. Sprowadziliśmy też osoby z krajów dalekiej Azji czy Australii, które miały wracać przez Dubaj.

Reklama
Reklama

Czy dodatkowe koszty związane z tą ewakuacją i utraconymi marżami zamkną się w kwocie łącznie 8 mln zł, o której informowaliście i zostaną uwzględnione w I kw.?

Policzyliśmy te koszty ostrożnościowo. W I kw. zamkną się na pewno w tej kwocie, zarówno jeśli chodzi o koszty ewakuacji (5 mln zł), jak i te utracone marże (3 mln zł). Jak będzie w kolejnym kwartale, zobaczymy. To zależy, jak długo potrwa konflikt. W kwietniu są też wyjazdy, które powinny lecieć przez Dubaj. Część z nich udaje nam się zamienić na alternatywne loty, chociażby bezpośrednio do Japonii. Jeżeli jakiejś części imprez nie uda się zrealizować, to będzie ta utracona marża, ale to będą już zdecydowanie niższe koszty.

 

Jak mocno w wyniki uderzy wzrost ceny paliwa lotniczego, które w ciągu miesiąca podrożało o ok. 100 proc.? Jesteście zabezpieczeni?  

Mamy trzech partnerów lotniczych. Enter Air jest największym, ale też współpracujemy z LOT-em i czeskimi liniami Smartwings. Rozliczamy się za godzinę lotu i za cenę paliwa, bieżącą bądź z jakimś przesunięciem. Cena paliwa jest istotnym komponentem kosztu czarterowania samolotów. Już od ładnych paru lat stosujemy hedging, tzn. dosyć dużą część naszych potrzeb, jeżeli chodzi o paliwo i jego cenę, zabezpieczamy. Przed wybuchem konfliktu ceny paliwa lotniczego były korzystne i zabezpieczyliśmy się tak dosyć mocno i na relatywnie długi okres. Jeśli chodzi o ten sezon letni i ten rok, to jesteśmy tutaj spokojni. Jeżeli te wysokie ceny paliwa miałyby się utrzymać dłużej, to wtedy będą miały wpływ na wyniki. Ale mówimy tu o przyszłym roku?

Reklama
Reklama

 

Od wybuchu wojny w Iranie zyskał też dolar. Czy na walutach też jesteście zabezpieczeni?

Zabezpieczamy zawsze cenę paliwa i kurs waluty. Parę tygodni temu dolar stał nisko, zabezpieczyliśmy się bardziej niż nawet tak standardowo w ostatnich miesiącach. 

 

Na koniec lutego wasza przedsprzedaż oferty "Lato 2026" była o prawie 11 proc. wyższa niż rok temu o tej samej porze. Czy w marcu ta dynamika spadła?

Ta przedsprzedaż wygląda dobrze, porównanie rok do roku. W pierwszych dniach po ataku na Iran, był chwilowy spadek sprzedaży, ale ona szybko wróciła do poziomów takich, które powinny być w tym momencie sezonu. W całym marcu ta dynamika nie spadła. Jesteśmy wyprzedani zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku. I w połączeniu z tym, że wiemy, po ile kupimy nasz produkt w rozumieniu paliwa, walut, kontraktów na hotele i linie lotnicze, jesteśmy dosyć spokojni, jeżeli chodzi o wyniki w tym roku. Czy da się nadrobić te 8 mln zł ekstra kosztów z I kwartału? Wydaje mi się, że tak. Turystyka jest branżą dynamiczną. W 2024 r. grupa zaraportowała 280 mln zł zysku netto. Wyniki za 2025 r. przekażemy pod koniec kwietnia. 2025 r. nie był rekordowy, ale był niemalże rekordowy. Mam nadzieję, że ten rok będzie podobny. Ten sezon letni, na razie wszystko na to wskazuje, będzie bardzo dobry, zarówno jeżeli chodzi o poziom sprzedaży, przychody, ale też jeżeli chodzi o marżę.

 

Które kierunki teraz najlepiej się sprzedają? Czy wzrost popytu na wyjazdy do krajów oddalonych od konfliktu podbije ceny?

Jeżeli chodzi o kolejność zainteresowania Polaków, to nic się nie zmienia. Od lat numerem jeden pozostaje Turcja, numerem drugim Grecja i dalej Włochy, Egipt. W przypadku Rainbow, Grecja jest większa niż Turcja. Na razie nie widzimy spadku zainteresowania Turcją. Pewnie będzie jakaś część klientów, którzy w tym roku ze względu na większe poczucie bezpieczeństwa, będą woleli pojechać do Hiszpanii na Wyspy Kanaryjskie niż do Turcji.

Reklama
Reklama

 

Czytaj więcej

Akcje Rainbow Tours oberwały przez wojnę. Czy obawy są uzasadnione?

Na państwa stronie można kupić wycieczki do Jordanii z wylotem pod koniec kwietnia i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w połowie maja? Zakładacie, że wkrótce sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej się uspokoi?

Mamy pewne ramy prawne, w których możemy poruszać się, jeśli chodzi o anulację wyjazdów, jeśli jest taka konieczność. Wynikają one z kontraktów z liniami lotniczymi, ale też z ustawy o turystyce. Jordania i ZEA to destynacje całoroczne, latamy tam zarówno zimą, jak i latem. Wyloty pod koniec kwietnia do Jordanii, jeśli chodzi o samolot, są już sprzedane w 60 proc. Monitorujemy sytuację.

 

Jak w obecnych czasach zarządzać budżetem wakacyjnym?  Czy czekać na ofertę last minute, czy kupić wcześniej wycieczkę?

W mojej ocenie, jeżeli nic się nie zmieni w stosunku do obecnej sytuacji, to ten sezon letni nie będzie tzw. sezonem lastowym, czyli takim, kiedy jest nadpodaż oferty na rynku i w związku z tym w ostatniej chwili touroperatorzy część tej oferty muszą sprzedać w cenach z ujemną marżą, poniżej kosztów. Na razie nie ma sygnałów, że będą duże obniżki cen tuż przed wyjazdem. Oczywiście zawsze zdarzają się jakieś pojedyncze miejsca, które sprzedaje się w ostatniej chwili. Najniższe ceny są w przedsprzedaży. Szczególnie w takich okresach, kiedy ta podaż nie jest za duża na rynku, a tak jest w tym roku.  

 

Reklama
Reklama

W Grecji macie już pięć własnych hoteli. Kupicie kolejne?

Szukamy obiektów w Grecji. Mamy apetyt na kilka. Spółka zarabia, ma pieniądze na inwestycje. To nie sztuka kupić byle hotel za duże pieniądze. Sztuka to kupić coś rozsądnego w dobrej cenie. Przykładem jest hotel na Kos, który kupiliśmy rok temu. Mam nadzieję, że w tym roku kupimy co najmniej jeszcze jeden hotel. Rozpoczęliśmy rozbudowę jednego z naszych obiektów na Rodos, dodamy kilkadziesiąt pokoi. Dużo się dzieje. W naszych hotelach w Grecji klienci Rainbow stanowią 40 proc.  

 

W 2025 r. kupiliście w Rumunii biuro podróży Paralela. To nie jest łatwy projekt, na początku musicie do niego dołożyć. Jak sobie radzi ta spółka?

Kupiliśmy biuro, które ma dobrą markę, jest od 30 lat na rynku, dobry zespół, ale działało zdecydowanie poniżej potencjału, jeżeli chodzi o sprzedaż, o przychody. Inwestujemy w rozbudowę oferty i sieci sprzedaży. W tym roku latem poleci z tym biurem o 45 proc. więcej klientów niż rok wcześniej. To jest dużo szybszy wzrost niż rynku rumuńskiego, który rośnie o parę procent. Plan jest taki, żeby rosnąć o 30-40 proc. jeszcze przez kilka lat. Paralela może obecnie liczyć na sto tysięcy klientów. Chcielibyśmy, żeby w ciągu 5 lat było 250-300 tys.

 

W 2025 r. razem z zaliczką spółka wypłaciła rekordową dywidendę – 13 zł na akcję. Z zysku za 2025 r. zaliczki nie było, ale wypłata dla akcjonariuszy w tym roku będzie?  

Zdecydowanie tak. Nasza polityka dywidendowa to dzielenie się co najmniej połową wypracowanego zysku z akcjonariuszami. Połowę zatrzymujemy na wzrost, na inwestycje. Najpierw zaprezentujemy wyniki roczne, a później rekomendację dotyczącą dywidendy. Mieliśmy bardzo dobry 2025 r., akcjonariusze nie będą zawiedzeni.

Reklama
Reklama

 

Kurs akcji Rainbow w ciągu miesiąca od wybuchu wojny w Iranie spadł o około 20 proc. Indeks mWIG40, w którym jest spółka obniżył się w tym czasie o około 8 proc. Czy rynek przereagował?

Jesteśmy tak mocno wizerunkowo kojarzeni z podróżami, turystyką, że ten spadek notowań po wybuchu wojny większy niż indeksu nie dziwi. Moim zdaniem inwestorzy trochę przeszacowują wpływ tej sytuacji na nasz biznes. Dla nas Bliski Wschód to jest około 2,4 proc. sprzedaży.

 

Czyli to nie jest mały Covid?

Zdecydowanie to nie jest mały Covid. Widać to po wynikach sprzedaży, po marżach. Pod względem biznesowym jestem spokojny, jesteśmy dobrze zabezpieczeni. Na razie wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie dla nas bardzo dobry. Myślę, że kurs akcji w którymś momencie też to odzwierciedli.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama