Jesteście spółką, która na własnej skórze doświadczyła konfliktu na Bliskim Wschodzie. Miesiąc temu, po ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran i odwecie Iranu doszło do paraliżu komunikacyjnego, tysiące osób utknęło na lotniskach w krajach Zatoki Perskiej, w tym wasi klienci. Musieliście ich sprowadzić do kraju? Jak duża to była operacja?
Była to spora operacja, aczkolwiek nie pierwsza dla nas. Jesteśmy touroperatorem rozwożącym klientów do ponad stu krajów na świecie. Już w tym roku ewakuowaliśmy turystów z Wenezueli. Jeśli chodzi o wybuch konfliktu w Iranie, to w rejonie Zatoki Perskiej przebywało 1 270 naszych klientów. Praktycznie w ciągu tygodnia wszystkich ewakuowaliśmy i bezpiecznie przywieźliśmy do kraju. Ale to nie byli tylko klienci przebywający bezpośrednio w krajach Zatoki. Sprowadziliśmy też osoby z krajów dalekiej Azji czy Australii, które miały wracać przez Dubaj.
Czy dodatkowe koszty związane z tą ewakuacją i utraconymi marżami zamkną się w kwocie łącznie 8 mln zł, o której informowaliście i zostaną uwzględnione w I kw.?
Policzyliśmy te koszty ostrożnościowo. W I kw. zamkną się na pewno w tej kwocie, zarówno jeśli chodzi o koszty ewakuacji (5 mln zł), jak i te utracone marże (3 mln zł). Jak będzie w kolejnym kwartale, zobaczymy. To zależy, jak długo potrwa konflikt. W kwietniu są też wyjazdy, które powinny lecieć przez Dubaj. Część z nich udaje nam się zamienić na alternatywne loty, chociażby bezpośrednio do Japonii. Jeżeli jakiejś części imprez nie uda się zrealizować, to będzie ta utracona marża, ale to będą już zdecydowanie niższe koszty.
Jak mocno w wyniki uderzy wzrost ceny paliwa lotniczego, które w ciągu miesiąca podrożało o ok. 100 proc.? Jesteście zabezpieczeni?
Mamy trzech partnerów lotniczych. Enter Air jest największym, ale też współpracujemy z LOT-em i czeskimi liniami Smartwings. Rozliczamy się za godzinę lotu i za cenę paliwa, bieżącą bądź z jakimś przesunięciem. Cena paliwa jest istotnym komponentem kosztu czarterowania samolotów. Już od ładnych paru lat stosujemy hedging, tzn. dosyć dużą część naszych potrzeb, jeżeli chodzi o paliwo i jego cenę, zabezpieczamy. Przed wybuchem konfliktu ceny paliwa lotniczego były korzystne i zabezpieczyliśmy się tak dosyć mocno i na relatywnie długi okres. Jeśli chodzi o ten sezon letni i ten rok, to jesteśmy tutaj spokojni. Jeżeli te wysokie ceny paliwa miałyby się utrzymać dłużej, to wtedy będą miały wpływ na wyniki. Ale mówimy tu o przyszłym roku?