Analizy

#WykresDnia: Bogaci biednieją

Inwestor i miliarder Ray Dalio ostrzega: inflacja obniża prawdziwe bogactwo.
Foto: Adobestock
Foto: parkiet.com

Ray Dalio alarmował w czwartek po tym, jak inflacja w USA wzrosła do najwyższego poziomu od 1990 roku i ostrzegł swoich zwolenników, że rosnące wartości portfela w rzeczywistości nie oznaczają wzrostu bogactwa.

– Niektórzy ludzie popełniają błąd, myśląc, że stają się bogatsi, ponieważ widzą, jak ich aktywa idą w górę, nie widząc, jak spada ich siła nabywcza – napisał Dalio w poście na LinkedIn. – Najwięcej tracą ci, którzy mają aktywa w gotówce.

Dalio, miliarder i założyciel Bridgewater Associates, od dawna znany jest z poglądu, że w sytuacji drukowania pieniędzy banku centralnego istnieją lepsze aktywa do trzymania niż gotówka. Mówi, że w okresach wzrostu cen ważniejsze jest przyjrzenie się, co można kupić za te pieniądze. – Kiedy powstaje dużo pieniędzy i kredytów, ich wartość spada, więc posiadanie większej ilości pieniędzy niekoniecznie da jeszcze jedno bogactwo lub siłę nabywczą – napisał Dalio dodając, że prawdziwe bogactwo staje się z czasem funkcją zdolności produkcyjnej. – Drukowanie pieniędzy i rozdawanie ich nie sprawi, że staniemy się bogatsi, jeśli pieniądze nie zostaną skierowane na zwiększenie produktywności.

Dalio stanowcze ostrzegał USA i powiedział, że ważne jest, aby pamiętać o skutkach rozwoju polityki. – Nie ma jednostki, organizacji, kraju ani imperium, które by nie zawiodło, gdy straciło swoją siłę nabywczą – napisał. – Stany Zjednoczone wydają teraz o wiele więcej pieniędzy niż zarabiają i płacą za to, drukując pieniądze, które są dewaluowane. Aby poprawić, musimy podnieść produktywność i współpracę. W tej chwili jesteśmy na złej drodze – podsumował.

Według niego obecnie:

1) rząd drukuje o wiele więcej pieniędzy,

2) ludzie dostają o wiele więcej pieniędzy,

i 3) powoduje o wiele więcej zakupów, co powoduje znacznie większą inflację.

– W tej chwili jest znacznie więcej bogactwa finansowego, niż kiedykolwiek można zamienić w prawdziwe bogactwo, więc należy je zdewaluować. Kiedy widzisz, jak twoje bogactwo finansowe rośnie, tak jak ma to miejsce teraz, nie myśl, że zyskujesz prawdziwe bogactwo, gdy spada twoja siła nabywcza – twierdzi Dalio.

– Wydawanie pieniędzy na inwestycje i infrastrukturę, a nie na konsumpcję, zwykle prowadzi do większej produktywności, więc inwestycje są dobrym wiodącym wskaźnikiem dobrobytu. Z drugiej strony drukowanie pieniędzy i ich dystrybucja bez produktywności nie zwiększy bogactwa – kontynuuje. – Zmiany władzy wynikają ze zmian bogactwa, więc obserwuj, kto robi, co tworzy zmiany bogactwa. Historia pokazuje, że kiedy jednostka, organizacja, kraj lub imperium wydaje więcej niż zarobiły, nędza i zawirowania są przed nami – podsumowuje.

W dłuższej perspektywie, zgodnie z modelami ekonometrycznymi przewiduje się, że stopa inflacji w Stanach Zjednoczonych wyniesie około 2,30 proc. w 2022 r. i 1,90 proc. w 2023 r. Roczna stopa inflacji w USA wzrosła do 6,2 proc. w październiku 2021 r., najwyższego poziomu od listopada 1990 r. i powyżej prognoz 5,8 proc..

Ale dzwony alarmowe inflacji biją nie tylko w USA: również w Japonii i – co najbardziej niepokojące – w Chinach.

Podczas gdy USA walczy z największym skokiem inflacji konsumenckiej od dziesięcioleci, kraje azjatyckie w tym tygodniu poinformowały, że mają do czynienia z własną presją inflacyjną. W czwartek japoński bank centralny poinformował, że inflacja osiągnęła najwyższy poziom od 40 lat, ponieważ japoński indeks cen towarów korporacyjnych (CGPI) – średnie ceny, jakie firmy pobierają od siebie nawzajem za towary i usługi – wzrósł w październiku o 8 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem rok temu. Do wzrostu inflacji przyczynił się gwałtowny wzrost cen surowców. Cena tarcicy wzrosła o 57 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim u producentów japońskich, natomiast cena węgla i produktów naftowych wzrosła o 44,5 proc.

Również Chiny podały w tym tygodniu najwyższe od dziesięcioleci dane o inflacji producentów. W środę chińskie Narodowe Biuro Statystyczne (NBS) poinformowało, że jego indeks cen producentów wzrósł w październiku o 13,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, co jest największym wzrostem od 26 lat. Indeks mierzy ceny, jakie hurtownicy płacą producentom za materiały, gdy towary opuszczają tzw. bramę fabryczną, zanim zostaną dodane dodatkowe koszty, takie jak transport czy dystrybucja.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.