Analizy

Spółki z najdroższymi akcjami na świecie

Wysoka cena nominalna walorów nie jest powszechna na rynku. Powoduje, że firmy nie są na celowniku spekulantów liczących na szybki zysk.

Akcje Berkshire Hathaway serii A kosztują 317,5 tys. USD (ponad 1,2 mln zł). Na tych akcjach spółka nie może dokonać splitu. Buffett mówi, że wysoka cena nominalna walorów odstrasza inwestorów, którzy liczą na szybki zarobek.

Foto: Shutterstock

Na zagranicznych giełdach notowane są spółki, których zakup jednej akcji wiąże się z wydatkiem nawet kilkuset tysięcy USD. Są to anomalie jednak i tak nietrudno znaleźć walory, za które trzeba zapłacić w przeliczeniu po kilkanaście tysięcy złotych. Z czego wynika tak niebotyczna wycena?

Dzielić akcje czy nie dzielić?

Specjaliści podkreślają, że astronomiczne ceny za jeden walor nie są standardem na rynku akcji. Wynika to z faktu, że spółki nie przeprowadzały splitów akcji. Gdyby taką drogą szły również inne firmy, jak np. Coca-Cola, której akcje kosztują obecnie około 50 USD, ich walory również wyceniane byłyby na kilkaset tysięcy USD.

– Wysoka cena nominalna jednej akcji na rynkach światowych nie jest czymś powszechnym i spółki, szczególnie w USA, starają się przeprowadzać splity w celu zwiększenia dostępności dla szerszego grona odbiorców. Dwa najbardziej znane przykłady „drogich" akcji to Berkshire Hathway w USA i szwajcarski Lindt. Chociaż oba odznaczają się wysoką jakością biznesu, to jednak wysoki kurs akcji sam w sobie nie może być jedynym wyznacznikiem sukcesu. Są inne spółki, które także okazały się świetnymi biznesami, a nie są drogie nominalnie, ponieważ ich zarządy decydowały się właśnie na podział akcji. Coca-Cola przeprowadzała dotychczas split 11 razy, sprawiając, że udziałowiec jednej akcji od początku ma ich dziś ponad 9 tysięcy. Nominalna cena, gdyby nie doszło do splitów, wynosiłaby 450 tys. USD. Analogicznie, w przypadku Microsoftu to blisko 300-krotnie więcej akcji i cena prawie 65 tys. USD. Ponadto wysokie nominalne ceny akcji biorą się również z faktu, że spółki drogie mogą nie wypłacać dywidendy, a dystrybuować zyski przez skup akcji i w ten sposób zmniejszając ich liczbę na rynku i nie korygować kursów o prawa do dywidend – tłumaczy „Parkietowi" Tomasz Bursa, wiceprezes OPTI TFI.

Akcja za milion złotych

Niekwestionowanym liderem wśród spółek z najwyższą ceną nominalną akcji jest Berkshire Hathawy, konglomerat inwestycyjny kontrolowany przez Warrena Buffetta. Za jedną akcję Berkshire serii A trzeba zapłacić obecnie około 317,5 tys. USD (1,2 mln zł). Rekord notowania osiągnęły w styczniu tego roku, kiedy jeden walor wyceniany był na około 345 tys. USD.

Foto: GG Parkiet

Konglomerat inwestuje w wiele spółek, które są zdywersyfikowane pod względem sektorów. Buffett traktuje swoje inwestycje długoterminowo i tak też chce, aby inwestorzy postrzegali zakup akcji Berkshire Hathaway.

„Nie chcę, aby ktokolwiek kupował Berkshire, myśląc, że może szybko zarobić dużo pieniędzy" – powiedział Buffett w biografii.

Jak pokazuje historia, taka długoterminowa strategia wobec akcji Berkshire jest opłacalna. Walory serii A w drugiej połowie lat 80. kosztowały około 3 tys. USD. Stopa zwrotu do dziś wynosi zatem ponad 10 tys. proc. Dla porównania w tym czasie S&P 500 zyskał ponad 1 tys. proc.

Foto: GG Parkiet

Na akcjach serii A Berkshire nie może dojść do splitu. Buffett stwierdził kiedyś, że utrzymanie ceny akcji na tak wysokim poziomie odstrasza inwestorów, którzy chcą szybko zarobić.

W wyniku pandemii Berkshire pozbył się w tym roku kilku aktywów. Konglomerat sprzedał wszystkie akcje linii lotniczych oraz pozbył się części walorów amerykańskich banków. Buffett przeprowadził również parę inwestycji w spółki, od których wcześniej stronił. Berkshire kupił akcje producenta złota Barrick Gold. W przeszłości Buffett ostrzegał przed inwestowaniem w złoto. Twierdził, że nie jest ono tak produktywne jak gospodarstwo rolne czy firma. Ponadto Berkshire zainwestowało w akcje technologicznej spółki Snowflake, podczas IPO. Miliarder znany jest z tego, że stroni od dużych pierwszych ofert publicznych.

Z kolei europejskim czempionem pod względem ceny nominalnej akcji jest Lindt & Sprungli. Szwajcarskie przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją wyrobów cukierniczych, głównie czekolady. Spółka notowana jest na SIX Swiss Exchange, a za jej akcje trzeba zapłacić ponad 83 tys. franków szwajcarskich.

Walory na początku roku wzrosły do historycznego poziomu ponad 92 tys. franków szwajcarskich. Spółka została jednak mocno dotknięta przez pandemię, a jej notowania nie odrobiły jeszcze wszystkich strat, jakie poniosła podczas wiosennej paniki na rynku.

Lindt odnotował w I półroczu spadek przychodów o 8,1 proc. rok do roku, do 15,3 mld franków szwajcarskich. Tąpnięcie nastąpiło jednak na wyniku netto. Zysk spadł z 88,1 mln franków szwajcarskich do 19,7 mln franków.

Na sprzedaż szczególnie negatywnie wpłynęły ograniczenia w handlu oraz tymczasowe zamknięcie około 500 sklepów własnych Lindt w okresie Wielkanocy, który jest dla spółki szczytowym sezonem sprzedaży.

– Oczekujemy, że sprzedaż w całym roku obrotowym będzie o około 5–7 proc. niższa niż w 2019 r. – poinformowała spółka po I półroczu.

Inwestorzy, którzy chcieliby zostać akcjonariuszami Berkshire lub Lindt, a nie posiadają kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy USD kapitału, mogą i tak wejść do grona udziałowców.

– Choć oczywiście klub drogich akcji jest gronem dosyć elitarnym, to jednak wydaje się, że rozsądniejszym rozwiązaniem jest zwiększanie ich liczby przez split, co zwiększa ich dostęp i pozwala na bardziej elastyczne budowanie strategii inwestycyjnych. Warto zauważyć, że Berkshire i Lindt zastosowały jeszcze inny model, emitując tańsze akcje innych serii, które są już bardziej dostępne dla inwestorów z cenami odpowiednio około 200 USD i 8 tys. franków szwajcarskich – dodaje Tomasz Bursa.

Drogo, ale nie aż tak

Berkshire i Lindt znacząco wyprzedzili pozostałe spółki notowane na światowych giełdach pod względem ceny nominalnej. Na kolejnych miejscach znajdują się firmy, których akcje kosztują po kilka tysięcy dolarów lub euro.

Przykładem jest notowana na giełdzie Euronext spółka Compagnie du Cambodge. Jej akcje kosztują obecnie ponad 4,6 tys. euro. Compagnie du Cambodge świadczy usługi doradztwa komunikacyjnego w Europie, Afryce, regionie Azji i Pacyfiku oraz w obu Amerykach. Świadczy usługi logistyczne: obsługuje trasę kolejową łączącą Burkina Faso z Wybrzeżem Kości Słoniowej.

Z kolei na amerykańskiej giełdzie notowana jest NVR, spółka, której akcje kosztują ponad 4400 USD. NVR specjalizuje się w budowaniu domów. Od 2019 r. jest czwartą co do wielkości firmą zajmującą się budową domów w Stanach Zjednoczonych pod względem liczby wybudowanych nieruchomości. Od momentu powstania spółka zbudowała domy dla ponad 365 tys. klientów w 15 stanach USA.

Drogimi akcjami może pochwalić się również kilka spółek technologicznych notowanych na amerykańskiej giełdzie. Przykładem jest Amazon, jedna z największych spółek na świecie pod względem kapitalizacji. Jej akcje kosztują około 3300 USD, a giełdowa wartość wynosi ponad 1,6 bln USD.

Bardziej przystępne rynki

Niebotyczne ceny akcji nie są natomiast domeną spółek notowanych na giełdach w Londynie i Szanghaju.

Wśród spółek z indeksu Shanghai Composite najdroższe akcje posiada Kweichow Moutai, producent najsłynniejszego chińskiego trunku Maotai. Jeden walor kosztuje około 1700 juanów (252 USD). Na drugim miejscu znajduje się G-bits Network Technology, którego akcje kosztują około 590 juanów (87 USD).

Wśród spółek z indeksu FTSE 100 najwięcej inwestorzy muszą zapłacić za akcje Flutter Entertainment, ponad 130 funtów; oraz Spirax Sarco Engineering, ponad 110 funtów.

Na krajowym rynku czempionem jest odzieżowy gigant LPP. Akcje kosztują obecnie około 6,2 tys. zł. Notowania znacząco spadły jednak od swojego historycznego szczytu. Rekord został osiągnięty w 2014 r., kiedy za jedną akcję LPP trzeba było zapłacić ponad 10 tys. zł.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.