Analizy

Szykują się spore zmiany mające ożywić rynek listów zastawnych

Urząd Komisji Nadzoru Finansowego i Ministerstwo Finansów przedstawią propozycję zmian mających zwiększyć atrakcyjność stosowania przez banki długoterminowych obligacji zabezpieczonych na wierzytelnościach hipotecznych.
Foto: Adobestock

– UKNF dostrzega wiele zalet, jakie mogłyby wiązać się z wykorzystaniem przez banki listów zastawnych w stopniu większym niż obecnie – mówi Kamil Liberadzki, dyrektor departamentu rozwoju regulacji w UKNF.

Będą ulgi i zachęty?

W połowie lipca z inicjatywy Jacka Jastrzębskiego, przewodniczącego KNF, odbyło się w UKNF spotkanie w ramach prac prowadzonych wspólnie z Ministerstwem Finansów nad nowym modelem funkcjonowania bankowości hipotecznej, w szczególności nad modelem emisji listów zastawnych. Wzięli w nim udział przedstawiciele UKNF, MF, NBP i BFG. Jednym z etapów tej aktywności będą konsultacje z przedstawicielami rynku oraz przegląd przyjętych modeli emisji listów zastawnych i organizacji bankowości hipotecznej w wybranych krajach. W zależności od wyników tych analiz wypracowana zostanie propozycja nowego modelu emisji tych bezpiecznych, długoterminowych papierów zabezpieczonych na wierzytelnościach hipotecznych w Polsce. UKNF i MF przedstawią propozycje zmian regulacji mających zwiększyć atrakcyjność stosowania listu zastawnego przez banki przy zachowaniu wymogów stabilności emitenta i bezpieczeństwa instrumentu dla inwestora.

Zapowiadane zmiany w prawie, służące ożywieniu tego rynku, dotyczyć mogą trzech obszarów. Pierwszy to możliwa modyfikacja bądź wręcz zmiana modelu emitenta listów zastawnych. Do wyboru są cztery modele spotykane w Europie. Umożliwienie emisji listów zastawnych przez banki uniwersalne jest jednym z nich. – Ma on pewne zalety, jednakże model banku uniwersalnego emitującego listy zastawne ma także określone słabości. Owocem prac konsultacyjnych ma być właśnie wytyczenie kierunku modyfikacji istniejącego modelu lub jego zmiany – zaznacza Liberadzki.

Drugi obszar może obejmować ułatwienia na poziomie operacyjnym dla emitentów, dotyczące np. przyspieszenia wpisów do ksiąg wieczystych. Trzeci obszar może dotyczyć zwiększenia płynności i wielkości polskiego rynku listów zastawnych poprzez oddziaływanie na stronę popytową i ułatwienie dostępu emitentów do instrumentów pochodnych zabezpieczających przed ryzykiem kursu walutowego i stopy procentowej w przypadku emisji na rynkach zagranicznych. Przykładem działania w tym obszarze może być nabywanie listów zastawnych przez Narodowy Bank Polski w operacjach zakupu – wzorem Europejskiego Banku Centralnego.

Niedopasowanie terminów

Polskie banki mają sporą nadpłynność, która wciąż rośnie, dzięki czemu finansują się niemal za darmo depozytami. Czemu więc miałyby emitować jeszcze listy zastawne? Głównie ze względu na obecne duże niedopasowanie terminów zapadalności aktywów i pasywów, będące skutkiem finansowania się krótkoterminowymi depozytami. Tym samym bank naraża się na ryzyko utraty płynności i ryzyko stopy procentowej. Poza tym banki nie są w stanie udzielać kredytów o stałym oprocentowaniu, jeśli finansują te pozycje depozytami bieżącymi. Ale banki hipoteczne, które finansują się długoterminowymi listami zastawnymi, omijają ten problem.

– Oferowanie kredytów o zmiennych odsetkach refinansowanych depozytami jest dla banków wygodne, lecz rodzi ryzyka: przenosi ryzyko wzrostu stopy procentowej na klienta i uzależnia bank udzielający takich długookresowych niepłynnych kredytów od ciągłego dostępu do nowych depozytów, głównie od ludności – zaznacza Liberadzki.

Polska jest jednym z bardzo niewielu krajów w Europie, gdzie w znikomym stopniu oferuje się kredyty mieszkaniowe zabezpieczone hipotecznie o stałym oprocentowaniu i ich udziela. Stan ten ma zmienić uchwalona niedawno Rekomendacja S nakazująca bankom zaoferowanie, obok już istniejących kredytów o zmiennym oprocentowaniu, również tych o stałych lub okresowo stałych odsetkach.

Foto: GG Parkiet

– Aby móc skutecznie zaoferować kredyt o stałym oprocentowaniu, bank musi jednak mieć możliwość refinansowania tego typu kredytów długoterminowymi papierami dłużnymi o niskiej rentowności, aby kredyt stałoodsetkowy mógł być odpowiednio tani, a więc atrakcyjny dla klienta. To pozwoliłoby zredukować ryzyko stopy procentowej w księdze banku. Warunki takie spełnia list zastawny, który odniósł ogromny sukces w Europie i na świecie, pozwalając w krajach najwyżej rozwiniętych wykorzystujących ten instrument zaoferować ludności kredyty o stałym oprocentowaniu i kontrolować ryzyko stopy procentowej w księdze bankowej – dodaje ekspert UKNF.

Przypomina, że ostatni kryzys udowodnił, że instrumenty te również zdały test jako przynosząca pewne dochody inwestycja finansowa, niezależnie od zawirowań na rynkach długu. W kryzysie z lat 2008–2010 ceny listów zastawnych były stabilniejsze niż innych klas aktywów nieskarbowych i zdaniem ekonomistów wykazały swoją przewagę nad sekurytyzacją, innym sposobem refinansowania kredytów.

– Rozbudowany rynek listów zastawnych stanowi też doskonały kanał transmisji impulsów monetarnych do gospodarki realnej, o czym dobitnie świadczy powodzenie pakietów stymulacyjnych, czyli powtarzanych programów skupu listów zastawnych w strefie euro (covered bonds purchase programmes CBPPs), prowadzonych przez Europejski Bank Centralny – dodaje Liberadzki.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.