REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Kto ma patent na poprawę marż?

Wzrost kosztów dotknął już niemal każdej spółki z warszawskiego parkietu. Starają się one rekompensować wpływ niekorzystnych czynników na swoją działalność, jednak wychodzi im to z różnym skutkiem. Komu się udaje?
Foto: Adobestock

Wyzwaniem dla wielu firm z warszawskiej giełdy są rosnące koszty, za którymi nie nadążają przychody – co negatywnie przekłada się na poziom marż. Część spółek stawiła jednak czoła temu negatywnemu trendowi.

Walka o wyższe marże

Korzystne warunki do poprawy marż to zwykle efekt otoczenia, w jakim dana firma działa. Takie warunki mają m.in. spółki z sektora handlu detalicznego. Korzysta z nich Dino Polska. Właściciel sieci supermarketów w imponującym tempie poprawia wyniki, co jest efektem rozwoju organicznego i wzrostu tzw. sprzedaży porównywalnej w sklepach. – Poprawa marży brutto pozwoliła Dino z nawiązką pokryć wzrost kosztów wynagrodzeń oraz usług obcych. Wraz ze wzrostem sieci, Dino zatrudnia coraz więcej pracowników, jednak ze względu na lokalizację sklepów w małych i średnich miastach presja płac jest tam mniejsza. Mimo podwyżek płacy minimalnej firma ma koszty wynagrodzeń pod kontrolą. Choć negatywny wpływ na marże operacyjne miał wzrost kosztów usług obcych, w tym głównie koszt usług transportowych – zauważa Krzysztof Kawa, analityk Ipopemy. – Jeśli chodzi o kolejne kwartały, to oczekuję po Dino kontynuacji trendów z 2018 r. Zakładam, że Dino wciąż będzie w stanie poprawiać warunki zakupów od dostawców, co powinno z nawiązką rekompensować wzrost wynagrodzeń – ocenia ekspert.

Poprawianie marż dobrze wychodzi Wawelowi. Spółka zawdzięcza to w dużej mierze korzystnym relacjom cen surowców. – Spółka poprawiała rentowność głównie dzięki poprawie marży brutto. To z kolei była zasługa korzystnej sytuacji na rynkach surowcowych (kakao i cukier) oraz siły brandu, pozwalającej na utrzymanie dodatkowych zysków w spółce pomimo nacisku detalistów, którzy są świadomi tego, co się dzieje na rynku surowców – wskazuje Tomasz Sokołowski, analityk Santander BM. Jednak nie wierzy on w utrzymanie pozytywnego trendu w marżach Wawelu. – W 2019 r. nie spodziewałbym się dalszej poprawy rentowności operacyjnej, ponieważ sytuacja na rynkach surowcowych już nie jest tak korzystna – przekonuje.

Przemysł wstaje z kolan

W trudniejszej sytuacji są spółki przemysłowe – z uwagi na stosunkowo duży udział wynagrodzeń w kosztach sprzedaży oraz istotny wpływ droższych surowców na wyniki. Mimo to część przedstawicieli tego sektora jest w stanie utrzymać, a nawet poprawiać marże. W takiej sytuacji jest Famur, który jest beneficjentem rosnących inwestycji w branży wydobywczej w Polsce i za granicą.

W ocenie Krzysztofa Kozieła, analityka Haitong Banku, producent sprzętu górniczego będzie miał korzystne warunki do poprawy wyników w najbliższych latach. – Po pierwsze, po przejęciu Kopeksu Famur stał się bezdyskusyjnym liderem na polskim rynku sprzętu górniczego, co wzmacnia jego pozycję w negocjacjach z najważniejszymi klientami. Po drugie, przewidujemy wzrost budżetów na wydatki kapitałowe w polskiej branży węglowej po dwóch–trzech latach niedoinwestowania. Według polskiego rządu węgiel pozostanie kluczowym paliwem w polskiej energetyce, przynajmniej w perspektywie średnioterminowej, a ze względu na potężny wzrost importu w ubiegłym roku analitycy wnioskują, że na rynku jest również dużo miejsca dla wzrostu rodzimej produkcji. Po trzecie wreszcie, wierzymy, że strategia międzynarodowej ekspansji jest słuszna. Wysokie ceny węgla w poprzednich latach pociągnęły za sobą nowe inwestycje, a większość głównych producentów surowca (w tym Chiny, Indie i Rosja) zwiększa wydobycie – uzasadnia ekspert.

Od kilku kwartałów widać poprawę w marżach Apatora. Na wzrost wyników wpłynęło m.in. zwiększenie udziału wysokomarżowych produktów w sprzedaży oraz dyscyplina kosztów, w szczególności spadek kosztów sprzedaży. Zdecydowanie poprawiła się sytuacja w spółkach zależnych, które w poprzednich latach mocno dołowały wyniki grupy. – Spółka podała lepsze od oczekiwań oraz wyższe rok do roku wyniki za IV kwartał oraz po raz pierwszy od trzech lat przedstawiła wyniki całoroczne przewyższające prognozowany przez zarząd poziom – wskazuje Jakub Szkopek, analityk DM mBanku. Zarząd producenta urządzeń pomiarowych zakłada, że rok 2019 grupa zamknie przychodami w przedziale 880–920 mln zł i zyskiem netto sięgającym 72–75 mln zł, co oznaczałoby wzrost obrotów o 4–9 proc., a zysku – o 1–6 proc. Sprzedaż nakręcać ma głównie segment gazu i opomiarowania energii elektrycznej. Prognoza przewiduje ponadto poprawę wyników w zależnych spółkach – Rectorze i Elkomtechu.

Kluczem jakość portfela

Pomimo bardzo dużej presji kosztów, wynikającej zarówno ze wzrostu cen materiałów i ich transportu, jak i coraz trudniejszego i droższego dostępu do podwykonawców, najgorsze zdaje się mieć za sobą Torpol. Budowlana spółka od kilku kwartałów notuje coraz wyższe marże, co sprawiło, że 2018 r. udało się jej zakończyć na plusie na poziomie zysku operacyjnego i netto. Takich osiągnięć mogą jej pozazdrościć główni konkurenci, którzy byli wyraźnie pod kreską. – W naszej ocenie wyniki spółki w 2019 r. nie powinny być gorsze od ubiegłorocznych oczyszczonych o działalność norweską. O ile firma będzie realizować jeszcze kilka starszych kontraktów, które charakteryzują się ujemną marżą, wsparciem dla osiąganych rentowności będzie m.in dalsza realizacja kontraktu dla Tauronu, z którego spółka osiąga ponadprzeciętną marżę. Pozytywnie na wyniki powinny również wpływać nowo pozyskane kontrakty w warunkach relatywnie niskiej konkurencji, jak i rezultaty spółki Torpol Oil & Gas w związku z oczekiwanym zwiększeniem skali działalności – uważa Adam Anioł, analityk BM BGŻ BNP Paribas.

Foto: GG Parkiet

W korzystniejszej sytuacji są branże, które mają możliwość przerzucania rosnących kosztów na klientów. Tak jest np. w branży IT. – Kluczem do poprawy marży operacyjnej jest tempo poprawy przychodów oraz jakość portfela zleceń. W przypadku firm IT największym składnikiem kosztów są oczywiście koszty osobowe. Jest to element kosztów stałych, który w ostatnich latach poddany jest presji inflacyjnej. Jeśli firma jest w stanie zwiększać bazę przychodową w szybszym tempie, niż rosną jej koszty, zazwyczaj prowadzi to do wzrostu rentowności – wyjaśnia Konrad Księżopolski, szef analityków Haitong Banku. Systematyczną poprawą marż może się pochwalić Comarch. – W ostatnich kwartałach mamy do czynienia z dynamicznym wzrostem przychodów związanych z realizacją dużego kontraktu dla Ministerstwa Sprawiedliwości, ale także cały czas bardzo dobrej dynamiki w wysokomarżowym segmencie ERP czy TMT. Dodatkowo Comarch w poprzednich latach dość mocno zainwestował w powiększenie zespołu, dzięki czemu teraz nie musi intensywnie poszukiwać nowych pracowników – zwraca uwagę Księżopolski. – Utrzymanie rentowności w Comarchu zależeć będzie od dwóch czynników. Po pierwsze, utrzymania tempa pozyskiwanie nowych kontraktów, zwłaszcza że mamy wysoką bazę z 2018 r. Czynnik ten jest uwarunkowany koniunkturą, która pozostaje cały czas korzystna. Po drugie, poziom marż będzie także determinować sytuacja z kontraktem w ZUS – wskazuje Księżopolski.

Opinie

Foto: GG Parkiet

Dominik Niszcz, analityk, Raiffeisen

Z presją kosztów dobrze radzą sobie podmioty, na których produkty rośnie popyt, a kupujący akceptują podwyżki – czego przykłady widać np. w IT czy w sektorze deweloperskim. Są też spółki, gdzie ceny surowców są zawarte w formułach, ich wahania zaś nie przekładają się bezpośrednio na wynik. Dobrym przykładem jest Grupa Kęty korzystająca z ciągle silnego popytu na swoje produkty, a obecnie uwzględniająca w cenach zarówno wyższe koszty aluminium, jak i energii czy wynagrodzeń. Generalnie jednak podmioty z branży przemysłowej są bardzo zróżnicowane i niektóre będą musiały liczyć się z obniżeniem marż. Łatwiej może być w sektorach informatyki czy firm budowlanych, szczególnie w kontekście nowych przetargów. Rosnące koszty pracy uderzają silnie w obie te branże, ale w nowych przetargach widać przełożenie tych kosztów na wyższe ceny ofertowe – wpływ dostosowania cen na wyniki może być widoczny jednak dopiero w roku 2020. Zamawiający łatwiej akceptują wysokie oferty szczególnie w sytuacji, gdy projekt jest finansowany z funduszy unijnych, a brak jego terminowej realizacji skutkowałby utratą możliwości dofinansowania. JIM

Dominik Niszcz, analityk, Raiffeisen

Z presją kosztów dobrze radzą sobie podmioty, na których produkty rośnie popyt, a kupujący akceptują podwyżki – czego przykłady widać np. w IT czy w sektorze deweloperskim. Są też spółki, gdzie ceny surowców są zawarte w formułach, ich wahania zaś nie przekładają się bezpośrednio na wynik. Dobrym przykładem jest Grupa Kęty korzystająca z ciągle silnego popytu na swoje produkty, a obecnie uwzględniająca w cenach zarówno wyższe koszty aluminium, jak i energii czy wynagrodzeń. Generalnie jednak podmioty z branży przemysłowej są bardzo zróżnicowane i niektóre będą musiały liczyć się z obniżeniem marż. Łatwiej może być w sektorach informatyki czy firm budowlanych, szczególnie w kontekście nowych przetargów. Rosnące koszty pracy uderzają silnie w obie te branże, ale w nowych przetargach widać przełożenie tych kosztów na wyższe ceny ofertowe – wpływ dostosowania cen na wyniki może być widoczny jednak dopiero w roku 2020. Zamawiający łatwiej akceptują wysokie oferty szczególnie w sytuacji, gdy projekt jest finansowany z funduszy unijnych, a brak jego terminowej realizacji skutkowałby utratą możliwości dofinansowania. JIM

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA