Analizy

Decyduje się los frankowych ugód, ale do rozstrzygnięcia daleko

Banki mają różne podejście do porozumień z frankowiczami. W najbliższych dniach będą zwoływane walne zgromadzenia z porządkiem obrad uwzględniającym ugody, co nie znaczy, że na pewno zapadną konkretne decyzje.
Foto: Adobestock

Program ugód frankowych, proponowanych przez przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, napotkał istotną przeszkodę: Raiffeisen, mający blisko 10 proc. udziału w rynku czynnych hipotek frankowych w Polsce, odstąpił od prac nad ugodami. Prawdopodobnie jednak to nie koniec złych informacji w tej sprawie.

Brak jednomyślności

Chodzi o ugody, do których Jacek Jastrzębski wezwał banki na początku grudnia. Chodzi o przewalutowanie hipotek według kursu z dnia zaciągnięcia i potraktowanie ich tak, jakby były od początku kredytami w złotych. W skali sektora ta dobrowolna operacja mogłaby kosztować sektor 30–40 mld zł.

Raiffeisen ocenia, że propozycja KNF nie odpowiada na istotne problemy związane z kredytami frankowymi. „Po naszej analizie opartej na wnioskach z wielu dyskusji prowadzonych w gronie banków i innych instytucji trudno jest nam znaleźć uzasadnienie dla tej propozycji, która na ten moment nie jest w stanie zagwarantować systemowego rozwiązania problemu kredytów frankowych" – czytamy liście, który austriacka instytucja wysłała szefom innych banków pracujących nad ugodami.

Foto: GG Parkiet

Raiffeisen argumentuje, że rozwiązanie to zdjęłoby ryzyko kursowe z klientów, którzy – jego zdaniem – zaakceptowali je, i w całości obciążyłoby kosztami banki. Według Raiffeisena nie mogą być one ponoszone wyłącznie przez banki, „ale wymaga sprawiedliwego i dobrze wyważonego podziału pomiędzy wszystkie podmioty: banki, klientów i państwo, aby zminimalizować negatywne skutki dla gospodarki i całego społeczeństwa". Zwraca też uwagę na wątpliwości prawne dotyczące ugód, czy i one będą podważane w przyszłości przez frankowiczów. Przekonuje, że duże koszty ugód negatywnie wpłynęłyby na stabilność finansową banków, co odbiłoby się nie tylko na akcjonariuszach, ale też pozostałych klientach.

W gronie dziesięciu banków, które w grupie roboczej pod auspicjami UKNF pracują nad modelem ugód z frankowiczami, od niedawna jest BPH i z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że może podjąć decyzję podobną do Raiffeisena. Wstępne rozmowy o dołączeniu do grupy prowadził też Deutsche Bank Polska, ale i on może się zdecydować na odstąpienie od programu. Oba banki nie udzielają komentarza na temat efektów prac zespołu ani ich wpływu na dalsze decyzje co do możliwości proponowania ugód.

Foto: GG Parkiet

Wspólnym mianownikiem tych frankowych banków jest to, że po transakcjach M&A w poprzednich latach w ich bilansach znajdują się tylko hipoteki walutowe (w DBP jest jeszcze stosunkowo niewielki segment bankowości korporacyjnej). To zupełnie odmienna sytuacja od innych banków frankowych, w których kredyty te stanowią tylko kilka lub kilkanaście procent portfela kredytowego i po przewalutowaniu byłyby rentowne, więc mogłyby odrobić straty poniesione na tej operacji. Takiej szansy nie mieliby Raiffeisen, BPH i DBP, co może zniechęcać je do wzięcia na siebie dużego, jednorazowego kosztu ugód. To banki mające łącznie ponad 22 mld zł hipotek frankowych, co stanowi prawie 23 proc. udziału w polskim rynku czynnych kredytów tego typu.

Powoli potwierdza się scenariusz mówiący, że trudno będzie o masowe, jednolite i dobrowolne ugody frankowiczów z bankami. Decyduje o tym głównie zróżnicowana sytuacja finansowa banków. Do grona tych, którzy prawdopodobnie nie zaoferują porozumień klientom, należy także Getin Noble. Wprawdzie ostatnio dołączył do grupy roboczej w roli obserwatora, ale nie zmienia to faktu, że jego sytuacja finansowa jest bardzo trudna i nie będzie go stać na ugody. Bank ten ma 9,4 mld zł hipotek frankowych, co stanowi aż 26 proc. jego portfela kredytów oraz prawie pięciokrotność kapitałów własnych.

Z naszych informacji wynika, że sceptyczny wobec frankowych ugód jest nadal mBank i prawdopodobnie także Millennium, które po konwersji mogłyby się znaleźć na granicy spełniania wymogów kapitałowych KNF. Ich zarządy wprawdzie pozytywnie oceniają koncepcję ugód, ale do tej pory nie zadeklarowały, że wezmą udział w programie. To istotni gracze mający łącznie 28 proc. udziału we frankowym rynku.

Drugą grupę stanowią banki, które chętniej zapatrują się na program ugód. Wśród nich są szczególnie PKO BP, Pekao i ING BSK, które zapowiedziały, że zaoferują kredytobiorcom porozumienia. Ich sytuacja finansowa jest bardzo dobra, szczególnie Pekao i ING BSK, w których udział hipotek frankowych w stosunku do portfela kredytów i kapitałów jest szczególnie niski, ale także PKO BP bez trudu uniesie ciężar jednorazowego kosztu ugód. Te trzy banki odpowiadają łącznie za ponad 25 proc. udziału we frankowym torcie.

Z naszych informacji wynika, że ostatnio bardziej skłania się w kierunku ugód także Santander, wcześniej pozytywnie na temat tego programu wypowiadał się BNP Paribas. Również dla tych instytucji franki nie są wielkim ciężarem w relacji do wszystkich kredytów czy kapitałów (mają 15 proc. udziału we frankowym rynku).

Odpowiedzialność banków

Przewodniczący KNF dwa tygodnie temu mówił, że nadszedł czas, w którym banki muszą podjąć decyzję: wchodzimy w ugody czy nie. W przesłanym nam oświadczeniu UKNF podkreśla, że nie komentuje indywidualnych decyzji banków i przypomina o dobrowolności programu. Urząd zaznacza, że odpowiedzialność za decyzje dotyczące strategii poszczególnych banków w zakresie hipotek frankowych ponoszą zarządy, rady nadzorcze i akcjonariusze. UKNF pisze, że na „właściwych organach banków spoczywa pełna odpowiedzialność za skutki wdrożenia określonej strategii podejścia do omawianej kwestii, zwłaszcza w kontekście możliwych wariantów rozwoju linii orzeczniczej TSUE oraz sądów krajowych, w tym SN".

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.