Analizy

#WykresDnia: Drogi indeks

Przeciętny amerykański pracownik z USA musi teraz pracować ponad 141 godzin, aby kupić jedną akcję S&P 500.
Foto: Bloomberg
Foto: pbs.twimg.com

Rok temu potrzeba było 114 godzin - ale na początku grudnia 2020 było to 146 godzin. W ciągu dekady nastąpił czterokrotny wzrost. Taka statystyka jest kolejną ilustracją tego, jak rozerwały się rynek akcji i gospodarka świata rzeczywistego. W obliczu szalejącej globalnej pandemii i milionów ludzi bez pracy w Stanach Zjednoczonych, indeks S&P 500 wzrósł o około 14 proc. od początku roku, a największe spółki publiczne dodały 4 biliony dolarów wartości.

Ned Davis ze swojej firmy badawczej o tej samej nazwie podzielił indeks S&P 500 przez średnie zarobki godzinowe w wysokości około 25 USD, aby stwierdzić, że potrzeba 145,6 godzin pracy, aby zrównać się z wartością indeksu S&P 500. Innym sposobem myślenia jest to, że zajęłoby to prawie 15 godzin pracy za przeciętną pensję, aby kupić jedną akcję SPDR S&P 500 ETF Trust, więcej niż kiedykolwiek.

„To pokazuje, jak nierówna jest wartość pracy w stosunku do wartości inwestowania" - napisał Davis w raporcie badawczym zatytułowanym „Wyceny w krainie czarów".

Weźmy pod uwagę, że w dekadzie po światowym kryzysie finansowym średnie godzinowe zarobki w przeważającej części rosły w tempie mniejszym niż 3 proc. rocznie. Tymczasem, gdyby ktoś przewidywał kupno S&P 500 na dnie w 2009 roku, cieszyłby się zwrotem w wysokości 400 proc., czyli ponad 17 proc. Rocznie.

To było świetne dla każdego, kto posiada akcje, ale wielu Amerykanów ich nie ma. Dane Rezerwy Federalnej pokazują, że tylko około 53 proc. rodzin posiadało pozycje kapitałowe w 2019 r., podczas gdy 10 proc. najlepiej zarabiających Amerykanów, którzy posiadają ponad 88 proc. tych akcji, miało zyski.

Innym kluczowym problemem w znacznej części tegorocznych wzrostów na giełdzie był fakt, który nie pasuje do tych, którzy martwią się o bogactwo i nierówności dochodów: firmy, które osiągnęły sukces, są mało wartościowe i nie polegają zbytnio na ludzkiej pracy . Firmy posiadające dostęp do technologii cyfrowych dobrze sobie radziły, a nawet skorzystały na Covid-19. Ale małe firmy zostały zamknięte, restauracje musiały zamknąć swoje drzwi, a wiele samolotów pozostało uziemionych. Tymczasem Dow i S&P 500 zakończyły sesję wzrostami, osiągając w środę rekordowe poziomy, gdy inwestorzy gromadzili akcje spółek finansowych i przemysłowych, zakładając, że zwycięstwo Demokratów w Georgii doprowadziłoby do większej stymulacji fiskalnej i wydatków na infrastrukturę.

Tymczasem Wall Street powstrzymało wcześniejsze wzrosty, a indeks Nasdaq zamknął się niżej po tym, jak w środę tłumy protestujących zaatakowały Kapitol USA, próbując zmusić Kongres do cofnięcia porażki prezydenta Donalda Trumpa w wyborach. Ustawodawcy zostali ewakuowani po tym, jak zwolennicy Trumpa włamali się do budynku, gdzie policjanci stali na straży. Niektórzy policjanci odpowiedzieli wyciągniętą bronią i gazem łzawiącym.

"To nie był gwałtowny spadek na rynku. Pojawili się też kupujący. To trochę szokujące wizualnie, gdy widzimy, jak to się dzieje w telewizji" - powiedział Tim Ghriskey, główny strateg inwestycyjny w Inverness Counsel w Nowym Jorku.

Przed protestami zwolenników Trumpa akcje sektora finansowego osiągnęły roczne maksimum i były nadal wyższe w ciągu dnia, podczas gdy wzrosty utrzymały się w sektorach materiałowym, przemysłowym i energetycznym.

Akcje banków wrażliwych na zmiany kursu również wzrosły, w ślad za wzrostem benchmarku obligacji 10-letnich.

Demokraci wygrali jedno miejsce do Senatu Stanów Zjednoczonych w Georgii i prowadzili w walce o drugie, zbliżając się do niespodziewanego ataku w byłej republikańskiej twierdzy, która dałaby im kontrolę nad Kongresem i możliwość realizacji celów politycznych prezydenta elekta Joe Bidena. W tym czasie wiceprezydent USA Mike Pence otworzył wspólną sesję Kongresu, aby formalnie potwierdzić zwycięstwo demokratycznego prezydenta elekta Joe Bidena, odrzucając protesty prezydenta Donalda Trumpa.

Tymczasem Senat kontrolowany przez Demokratów zwykle wprowadza zwiększone wydatki fiskalne, jednocześnie zwiększając szanse na podwyżki podatków i ostrzejsze regulacje, i byłby dodatnim wynikiem netto dla globalnego wzrostu gospodarczego, a tym samym dla większości aktywów ryzykownych.

„Ludzie skupiają się na bodźcu, który nadejdzie" - powiedział Tom Martin, starszy menedżer ds. Portfela w GLOBALT Investments w Atlancie. „Pytanie brzmi, jak duży będzie i co będzie w nim zawarte. Ale zawsze, gdy masz dodatkowe pieniądze do wydania...

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.