Analizy

Prosto z Paryża, czyli relacje inwestorskie na bogato

W Paryskim Palais des Congres co roku odbywa się ciekawe wydarzenie – dwudniowe spotkanie największych spółek publicznych notowanych na rynku francuskim z ich akcjonariuszami indywidualnymi.

Artur Rzepka, wiceprezes SII

Foto: Archiwum

W imprezie uczestniczy ponad 100 wystawców, a odwiedzi ją niemal 30 tysięcy osób. Rozmach i skalę widać na każdym kroku. Listę wystawców otwierają największe spółki z indeksu CAC-40: Total, Sanofi-Aventis, BNP Paribas, GDF SUEZ, Société Générale, Carrefour, L'Oréal, VINCI, Saint-Gobain, Air Liquide, Crédit Agricole, Michelin, EADS. Gwoździem programu są wystąpienia prezesa Totala czy L'Oréal na zapełnionej po brzegi głównej sali kompleksu kongresowego.

Największe stoiska mają powierzchnię PRL-owskiego M-3, a obsługiwane są przez kilkunastoosobowe zespoły pracowników postawionych do dyspozycji akcjonariuszy indywidualnych. Na niemal każdym ze stanowisk czekają też przedstawiciele zarządów. Spółki przygotowują zwykle przynajmniej kilkudziesięciostronicowy „profil" firmy oraz 4–10-stronicowy „list do akcjonariuszy", będący w zasadzie przystępnym skrótem ostatniego raportu okresowego, poprzedzonym wprowadzeniem prezesa.

Najbardziej zaangażowane spółki posiadają w strukturach: „dział relacji z inwestorami indywidualnymi", zatrudniający na stałe kilku pracowników, a także dedykowane indywidualnym inwestorom strony internetowe, często prawdziwe serwisy społecznościowe, pozwalające na stały kontakt ze spółką.

Co ciekawe, większość z tych spółek ma udział inwestorów indywidualnych w akcjonariacie znacznie mniejszy niż 10 proc. (nawet na poziome 3–5 proc.). Pytanie więc, dlaczego poświęcają tyle energii i środków dla niewielkiej (licząc udziałem w akcjonariacie) grupy? Przede wszystkim spółki deklarują, że chcą w ten sposób wpływać na stabilność i lojalność tej części akcjonariatu. Jest to dla nich ważna część kreowania ogólnego wizerunku firmy notowanej publicznie, a także element strategii CSR. Firmy podkreślają, że akcjonariusze, nawet mniejszościowi, to przecież właściciele firmy (a także często byli pracownicy lub potencjalni klienci), mają więc prawo do informacji i zarządy nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie praw tej części inwestorów.

Czy największe europejskie koncerny mogą sobie pozwolić na marnotrawstwo środków? Z pewnością nie. Takie otwarte i aktywne podejście do inwestorów indywidualnych musi się więc opłacać. Szkoda, że ta prawda tak rzadko przebija się do świadomości zarządów polskich spółek. Nie brak już przykładów firm nieźle komunikujących się z inwestorami. Niejednokrotnie do szewskiej pasji doprowadzają inwestorów (nawet w trakcie IPO) albo totalna blokada informacyjna (uzasadniana przez prawników ostrożnością), albo zwykłe ignorowanie potrzeb inwestorów indywidualnych, przy jednoczesnym dopieszczeniu instytucjonalnych, szczególnie zagranicznych. Paradoksalnie im większa spółka, tym bywa gorzej...

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.