Zarówno mWIG40, jak i flagowy WIG20 zyskiwały w minionych dniach znacząco na wartości. W obu przypadkach mówimy tu oczywiście o poprawianiu historycznych szczytów, w przypadku dużych spółek jest to jednak o tyle doniosłe, że na ten moment musieliśmy czekać 19 lat.

Dużo słabiej na tym tle wypadają małe spółki, które od dłuższego czasu relatywnie tracą wobec średnich i dużych firm. Bez względu na to, czy spojrzymy na stopy zwrotu z ostatniego miesiąca, od początku roku czy z ostatnich 12 miesięcy, różnica jest monumentalna. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatniego roku mWIG40 oraz WIG20 wygenerowały ponad 30-proc. stopy zwrotu, kiedy równolegle sWIG80 zyskał niewiele. Różnica w stopach zwrotu pomiędzy małymi a dużymi spółkami utrzymuje się już od dłuższego czasu, a szansa na powrót do średniej coraz bardziej rośnie, w szczególności, że za tym scenariuszem stoją również liczne czynniki fundamentalne.

Entuzjazm inwestorów widoczny jest również za oceanem. Chociaż zarówno dane makroekonomiczne, jak i sytuacja na Bliskim Wschodzie związana z sagą w Cieślinie Ormuz nie dają pozytywnych bodźców, indeksy powróciły do wzrostów. Osłabiająca się sytuacja makro w tym punkcie nieco pomaga, bo mimo rosnącej inflacji oddala w czasie peerspektywę podwyżek stóp przez Fed, która jeszcze do niedawna wydawała się niemal pewna.

Kluczowy pozostaje jednak trwający wciąż sezon wyników. W gronie spółek z indeksu S&P 500, które dotychczas opublikowały wyniki, przeszło 76 proc. pobiło prognozy Wall Street, czego nie widzieliśmy od przeszło 5 lat. Równolegle, na 11 głównych sektorów rynku 10 jest na bardzo dobrej drodze, by odnotować dodatni wzrost zysków w porównaniu z rokiem ubiegłym. Trzeba oczywiście zauważyć, że sztuczna inteligencja pozostała głównym motorem wzrostu amerykańskiego rynku. Wyniki te, wspierane przez wzrosty w sektorach technologii informatycznych, usług komunikacyjnych i dóbr konsumpcyjnych, przesunęły prognozy na 2026 r. w kierunku całorocznego wzrostu zysków o 33 proc., co odpowiada około 360 USD na akcję w przypadku całego indeksu S&P 500. To wzrost o ponad 6 proc. w porównaniu do prognoz z początku sezonu i najwyższa prognoza całoroczna w historii. Oznacza to, że indeks S&P 500 ma szanse czwarty kwartał z rzędu wykazać dynamikę wzrostu zysków powyżej 20 proc., co zdarza się czwarty raz w ostatnich kilkudziesięciu latach i ostatni raz miało miejsce w 2021, podczas popandemicznego odbicia zysków. Warto również zauważyć, że z uwagi na udziały w indeksie, giganci technologiczni dominują w statystykach wzrostu zysków, to jednak nie pokazuje to całego obrazu rynku. Spółki spoza sektora technologii również raportują świetne wyniki, przebijając prognozy wzrostu zysków nawet silniej niż największe spółki IT. Tworzy to fundament do zdrowego wzrostu rynku, bez silnego uzależnienia od jednego sektora, co zresztą było wyraźnie widoczne w okresie czerwca i lipca, kiedy obserwowaliśmy wyraźną rotację sektorową i spadki spółek IT, w szczególności półprzewodnikowych, bez wyraźnego wpływu na wyniki indeksu S&P 500.