Łączne zapasy LME i SHFE spadły do najniższego poziomu od siedmiu miesięcy, wynoszącego 293 tony, co stanowi spadek o 61 proc. od marca. Tymczasem obawy związane z taryfami nadal przyciągają miedź do Stanów Zjednoczonych, podnosząc zapasy na giełdzie COMEX do rekordowych 656 ton, co stanowi 69 proc. całkowitych zapasów monitorowanych przez giełdy.
Jak podkreśla Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo Banku, ta rosnąca koncentracja zwiększa ryzyko, że znaczna część globalnych zapasów zostanie skutecznie zablokowana w Stanach Zjednoczonych, co jeszcze bardziej ograniczy dostępność w pozostałej części świata, która odpowiada za ponad 90 proc. światowego popytu na miedź. To zacieśnienie pomogło londyńskiej miedzi ponownie przekroczyć 14 000 USD w zeszłym tygodniu, osiągając najwyższy w historii poziom zamknięcia tygodniowego, jednak nadal poniżej styczniowego rekordu dziennego na poziomie 14 527 USD.
Rynek jest coraz bardziej rozdarty między Stanami Zjednoczonymi, gdzie import stale rośnie, ponieważ inwestorzy czerpią zyski z arbitrażu związane z ryzykiem ceł nałożonych przez administrację Trumpa, a Chinami, gdzie popyt na importowaną miedź rafinowaną rośnie, ponieważ nabywcy borykają się z ograniczeniami zarówno podaży rudy, jak i dostępności złomu. W rezultacie globalny rynek miedzi jest coraz bardziej rozdrobniony – z Londynem w środku – gdzie zapasy wydają się stabilne, ale lokalizacja tych zapasów ma większe znaczenie niż ich całkowita wartość.
Zapowiedź ceł Trumpa winduje ceny miedzi
Kontrakty terminowe na Londyńską Giełdę Metali (London Metal Exchange) zanotowały drugi dzienny wzrost, kontynuując wzrost o ponad 3 proc. w zeszłym miesiącu. W lipcu do amerykańskich portów dotarło ponad 200 000 ton miedzi, co stanowi najwyższy miesięczny wolumen w danych dotyczących przewozów IHS Markit od 2014 roku. To z kolei zwiększyło ogromne zapasy miedzi w amerykańskich magazynach i portach oraz ograniczyło dostępność dla nabywców z innych części świata.
Napływ miedzi do USA nabrał tempa pomimo niepewności związanej z planami wprowadzenia cła na miedź rafinowaną. Departament Handlu miał przedstawić rekomendację do 30 czerwca, ale decyzja nie została jeszcze ogłoszona. Ceny w USA pozostają wyższe niż na LME, co utrzymuje rentowność handlu.
Zapasy w sieci magazynowej LME również spadły do najniższego poziomu od pięciu miesięcy, a inwestorzy powołują się na dostawy do Chin, aby złagodzić niedobór miedzi. Chińscy producenci w tym roku kupują od ręki, co utrzymuje niskie zapasy.
Miedź zyskała w tym roku około 12 proc. po osiągnięciu rekordowego poziomu w styczniu. Na jej notowania wpłynęły spekulacje na temat polityki handlowej USA, a także głęboko zakorzeniony entuzjazm dotyczący perspektyw globalnego popytu, napędzanego transformacją energetyczną i rozbudową infrastruktury sztucznej inteligencji. Jednocześnie nowe kopalnie stają się coraz trudniejsze do znalezienia i droższe w budowie.
Najnowszym sygnałem zacieśniania się rynku LME jest silniejsza korekta cen, co wskazuje na presję na krótkoterminowe dostawy. Kontrakty terminowe na ten surowiec były notowane z premią 99,50 USD za tonę w trzymiesięcznych kontraktach terminowych, w porównaniu z około 30 USD na przełomie lipca i sierpnia i najwyższą od stycznia.
Pogoda paraliżuje chilijskie kopalnie miedzi
Stratedzy twierdzą, że potężne burze, które sparaliżowały kopalnie miedzi w Chile, mogą nasilić napięcia na rynku, ponieważ Stany Zjednoczone i Chiny walczą o dostawy tego kluczowego metalu przemysłowego, co z kolei winduje ceny.
Chociaż bezpośrednie przerwy wydają się ograniczone, zakłócenia w górnictwie w Chile – które odpowiada za ponad jedną piątą światowej produkcji miedzi – dotknęły rynek, który i tak jest już zniekształcony przez oczekiwania dotyczące taryf celnych ze strony USA, ograniczoną dostępność złomu w Chinach oraz rosnący popyt na metal rafinowany wykorzystywany w sieciach energetycznych i infrastrukturze sztucznej inteligencji – twierdzą stratedzy.
Pod koniec lipca kraje Ameryki Południowej nawiedziły intensywne opady śniegu, gwałtowne powodzie i silne wiatry, które pochłonęły 13 ofiar śmiertelnych i zakłóciły działalność głównych producentów, takich jak Anglo American, Antofagasta, Lundin Mining i państwowe Codelco.
Antofagasta, notowana na londyńskiej giełdzie chilijska firma, wstrzymała wydobycie i przetwórstwo w swoim zakładzie w Los Pelambres, a globalna firma górnicza Barrick z siedzibą w Toronto ewakuowała pracowników z powodu ekstremalnych warunków pogodowych.
Firma Lundin Mining poinformowała, że wznowienie działalności kopalni Caserones w północnym regionie Atacama w Chile może potrwać od dwóch do trzech tygodni. Linie energetyczne obsługujące kopalnię zostały uszkodzone przez obfite opady śniegu, co zmusiło firmę z Vancouver do zawieszenia działalności 18 lipca.
Ulewy zakłóciły również pracę kopalni Candelaria należącej do firmy Lundin, chociaż kopalnia kontynuowała działalność, wykorzystując istniejące zapasy rudy, a później przywróciła pełną wydajność.