Kiedy mówi się o debiutach giełdowych o wartościach liczonych w bilionach dolarów, zazwyczaj to wielcy gracze instytucjonalni – fundusze emerytalne czy inwestycyjne – dzielą między siebie najbardziej lukratywne pakiety akcji. W przypadku SpaceX strategia jest jednak zgoła inna, bo – jak wynika z informacji uzyskanych przez agencję Reuters podczas poniedziałkowego spotkania z konsorcjum bankowym – dyrektor finansowy spółki Bret Johnsen jasno deklaruje: inwestorzy detaliczni będą stanowić „większą część tej oferty niż w jakimkolwiek IPO w historii”.
Musk ceni lojalność? Saudi Aramco w cieniu
SpaceX zamierza przeznaczyć dla indywidualnych nabywców nawet 30 proc. oferowanych akcji. To wartość bezprecedensowa, stanowiąca mniej więcej trzykrotność standardowej puli rezerwowanej dla detalu w dużych amerykańskich debiutach. Skąd ta decyzja? Przedstawiciele firmy tłumaczą to chęcią docenienia „lojalności osób, które od lat wspierają wizję Elona Muska”. Organizatorami księgi popytu mają być m.in. tacy giganci jak Morgan Stanley, Goldman Sachs, JPMorgan Chase czy Bank of America, a rynki międzynarodowe obsłużą Citigroup oraz UBS. Już 11 czerwca ma odbyć się specjalne wydarzenie dedykowane 1500 inwestorom detalicznym z USA, Europy i Azji. Sam roadshow promujący ofertę dla szerszego rynku ma wystartować po 8 czerwca.
Złożony poufnie w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) pod koniec marca wstępny wniosek rejestracyjny zakłada pozyskanie z rynku około 75 mld dol. Taka kwota całkowicie deklasuje dotychczasowego rekordzistę – giełdowy debiut naftowego giganta Saudi Aramco z 2019 r. (zebrał 29,4 mld dol.). Jeśli zakładany harmonogram zostanie dotrzymany, prospekt emisyjny ujrzy światło dzienne do końca maja. Potem Nasdaq stoi otworem.
SpaceX z kapitalizacją wyższą niż Meta?
Najwięcej emocji na Wall Street budzi jednak sama wycena kosmicznego imperium. Według doniesień prasowych, kwota, do której oficjalnie dąży spółka, wynosi astronomiczne 1,75 bln dol. Atmosferę podgrzała dodatkowo agencja Bloomberg, raportując na początku kwietnia, że doradcy SpaceX w rozmowach „sondażowych” z inwestorami testują wycenę przekraczającą barierę 2 bln dol. Przy takim scenariuszu firma Muska weszłaby do wąskiego grona najcenniejszych podmiotów na świecie, zostawiając w tyle kapitalizację Mety czy Tesli, a ustępując jedynie rynkowym gigantom wchodzącym w skład indeksu S&P 500, takim jak Nvidia, Apple, Alphabet, Microsoft i Amazon.
Te rewelacje spotkały się jednak z ostrą reakcją samego zainteresowanego. Elon Musk za pośrednictwem platformy X kategorycznie zdementował informacje Bloomberga, nazywając je „bzdurą” i apelując do swoich obserwatorów, by „nie wierzyli we wszystko, co przeczytają”.
Niezależnie od finalnej kwoty na dokumencie zamykającym księgę popytu, spółka planuje wprowadzenie tzw. dwuklasowej struktury akcji. Rozwiązanie to zagwarantuje Muskowi utrzymanie silnej kontroli nad firmą po jej upublicznieniu. Już mówi się, że kontrowersyjny miliarder zostanie pierwszym w historii bilionerem. Majątek Muska jest dziś liczony w setkach miliardów dol. (po fuzji SpaceX z xAI mówiło się 852 mld dol.). Jego pakiet w SpaceX po giełdowym debiucie zapewne byłby wart kolejne setki miliardów dolarów.
A w drodze na parkiet jest więcej technologicznych gigantów. Spekuluje się, że w latach 2026–2027 inwestorzy mogą spodziewać się prawdziwego wysypu debiutów: od OpenAI (rozważa IPO w 2027 r.), przez Databricks (spółka wyceniana po ostatnich rundach na 134 mld dol.) oraz Stripe (wskazuje się na wycenę rzędu 140–160 mld dol.), po Anthropic (twórca modelu AI Claude) i firmę Canva (platforma do projektowania graficznego).