Nie powinno dziwić, że o metalach szlachetnych, dużo się mówi i pisze – zmienność na tym rynku jest najwyższa od lat, a spekulanci giełdowi wręcz ją uwielbiają. Odpowiedzią na tę sytuację jest giełda Comex, która po raz kolejny podniosła wysokość depozytów zabezpieczających dla kontraktów terminowych na metale szlachetne. Wymusza to redukcję dźwigni finansowej wśród inwestorów, którzy w efekcie zamykają część lub całość swoich pozycji.
Stąd tak duża zmienność obserwowana w ostatnich dniach – to efekt wymuszonych likwidacji otwartych pozycji. Oczywiście do takiego zjawiska nie doszłoby, gdyby nie wcześniejsze dynamiczne wzrosty cen. To właśnie ich tempo zapowiadało głęboką korektę. Nikt jednak nie wiedział, do jakich poziomów dotrzemy, zanim rozpoczną się spadki.
Warto jednak już teraz zastanowić się, co dalej. W mojej ocenie spadek ceny złota o 21 proc. oraz srebra o 45 proc. w tak krótkim czasie stanowi okazję inwestycyjną. Są to największe spadki od pięciu lat. Według mnie wielu inwestorów czekało na głębszą korektę, aby włączyć się w trwającą hossę na tym rynku. Czy mamy szansę na przebicie wcześniejszych szczytów?
Moim zdaniem tak – pod warunkiem, że rynki finansowe nie wejdą w fazę „risk-off”. Owszem, złoto jest postrzegane jako bezpieczna przystań, jednak obecnie znacznie większy wpływ na jego cenę mają zlecenia spekulacyjne. Dlatego w przypadku kontynuacji wyprzedaży na globalnych rynkach finansowych spodziewałbym się odpływu kapitału również z metali szlachetnych.