Wojna na Bliskim Wschodzie miała poprawić perspektywy dla polskich spółek węglowych. Wydaje się jednak, że ten wpływ może być niewielki i raczej nie potrwa dłużej. Najtrudniejsza sytuacja jest w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
Coraz trudniejsza sytuacja JSW
Mimo osiągniętego w lutym porozumienia związków zawodowych z zarządem JSW i oszczędności wynikających z zawartego porozumienia w latach 2026-2027 oszacowanych na ok. 1,2 mld zł, JSW nadal potrzebuje wsparcia finansowego. Koszty działalności w spółce są nadal wysokie względem ceny węgla koksującego. Formą pomocy mogą być pożyczki udzielane przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Pożyczki będą mogły być przeznaczone na reorganizację firm zmierzającą do zmniejszenia kosztów działalności lub ich optymalizację. Warunkiem udzielenia pożyczek będzie ustalenie przez ARP, na podstawie programu naprawczego przedstawionego przez pożyczkobiorcę, że posiada on zdolność do spłaty zobowiązań wynikających z pożyczki. Analitycy nie mają złudzeń, że spółka wymaga odważnych i głębokich zmian w tym tych dotyczących wynagrodzeń.
Zdaniem Łukasza Piaseckiego z Ipopemy, JSW dalej ma bardzo trudną sytuację płynnościową, a jeśli nie uda się w miarę szybko pozyskać nowego finansowania oraz realnie poprawić sytuację kosztową, to ryzyko pogorszenia się bilansu spółki w kolejnych miesiącach jest wysokie. Pozyskanie ok. 400 mln zł przedpłaty od ARP przesuwa o niespełna dwa miesiące termin wyczerpania płynności spółki. Analityk zakłada również, że wyniki za I kwartał powinny nadal pokazać istotną stratę netto. Jego zdaniem obecnie trudno wskazać zarówno na rynku, jak i wewnątrz JSW jakiś powód, by sytuacja spółki mogła szybko i trwale się poprawić.
Piasecki zauważa, że sprzedaż aktywów z Grupy, PBSz czy JZR, może owszem od strony finansowej poprawić nieco sytuację JSW, ale to będzie oznaczało wyprzedaż wartościowych aktywów. Chodzi o wysoko wyspecjalizowany PBSz, który zajmuje się projektowaniem, budową i remontami wyrobisk kopalnianych. W efekcie spółka może w dłuższym terminie narazić się na wyższe koszty działalności, jeśli będzie zmuszona bardziej korzystać z usług firm zewnętrznych.
Według Łukasza Piaseckiego problem JSW nie leży jedynie w rynkowym otoczeniu, ale także strukturze kosztów. I jeżeli spółka miałaby wrócić na ścieżkę długotrwałej rentowności to zdaniem analityka cena węgla koksującego powinna utrzymywać się w okolicach ok. 300 dol. za tonę. Wzrost płac w spółce wyniósł ok. 60 proc. w ciągu ostatnich trzech lat. Ostatnie porozumienie zawarte ze związkami zawodowymi bardziej odracza część obciążeń niż je trwale redukuje. Oznacza to, że problem wysokich kosztów pracy nie został rozwiązany, a jedynie został czasowo odroczony.
Czytaj więcej
Sejm uchwalił nowelizację ustawy o systemie instytucji rozwoju, której celem jest umożliwienie Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) udzielanie pożyczek...
Pytany o sprzedaż kolejnych aktywów, jak JSW Koks, Piasecki odparł, że z punktu widzenia finansów wyjście z przynoszącej straty spółki mogłoby na krótką metę pomóc Grupie. Jednocześnie oznaczałoby jednak zmniejszenie zaangażowania tam, gdzie zaczynają się obecnie problemy, a tym właśnie jest jeden z filarów łańcucha, czyli działalność operacyjna JSW. W jego ocenie sytuacja spółki jest obecnie taka, że sprzedaje niekoniecznie to, czego w dłuższej perspektywie powinna się pozbyć, ale raczej to, co ma wartość i można to szybko spieniężyć, może nie zawsze w taki sposób, że cena tych aktywów odzwierciedla ich wartość, jeśli chodzi o plany odległe.
Michał Sztabler, analityk Noble Securities, pytany, czy JSW może w maju utracić płynność finansową, wskazuje, że takie zagrożenie jest realne. – Dlatego też, aby do tego nie doszło, rząd przeprowadził pilną nowelizację prawa, umożliwiającą ARP udzielenie pożyczek takim spółkom jak JSW i Grupa Azoty – mówi.
Analityk podkreśla, że spółka nie podaje danych dotyczących kosztów, które generowała w I kw. – Bez tych danych nie jesteśmy w stanie ocenić, czy podjęte dotychczas działania w ostatnich miesiącach przyniosą korzyści dla spółki. Kolejne pytanie, na które nie znamy odpowiedzi, a jest ważne dla oszacowania sytuacji finansowej spółki, to zatrudnienie. Spółka chce utrzymać wydobycie węgla na poziomie 13-14 mln ton, ale nie wiemy, jaką kadrą będzie dysponować w kolejnych kwartałach. Mowa była o odejściu na wcześniejsze emerytury ok. 3 tys. pracowników. Nie wiemy, ile realnie odejdzie w tym roku, bo spółka tego nie komunikuje – mówi analityk i podkreśla, że o ile przychody spółki można szacować, to kosztów bez tych danych nie da się zaprognozować.
Bogdanka w tym roku na plusie?
Jeśli chodzi zaś o Bogdankę, to , jak mówi Piasecki, mimo że sytuacja jest wyraźnie gorsza niż jeszcze kilka kwartałów wcześniej, to w dalszym ciągu jest zdecydowanie mniej napięta niż w przypadku JSW. Spółka wypracowała bowiem zysk netto w 2025 r., jednak i jej otoczenie rynkowe również się pogarsza. Analityk uważa, że o tym, czy Bogdance uda się utrzymać dodatni wynik netto w 2026 r., w dużej mierze zdecyduje czwarty kwartał, ponieważ to sezon grudniowy i styczniowy tradycyjnie ma dla wyników spółki największe znaczenie. Pierwszy kwartał roku może być dla niej jeszcze relatywnie dobry, natomiast następne dwa kwartały powinny być słabsze.
Piasecki zauważył również, że Bogdanka jest nadal najefektywniejszą kopalnią w Polsce, co przy poprawie sytuacji na rynku węgla kamiennego powinno nadal wspierać wyniki Grupy.
Czytaj więcej
Przyspieszająca dekarbonizacja nie sprzyja długofalowo Bogdance, ale krótkoterminowo pojawiły się nowe możliwości przed spółką.
Michał Sztabler, pytany o Bogdankę i prognozy na ten rok, wskazuje że spółka może pokusić się w tym roku o utrzymanie niewielkiego zysku. – Zakładam, że w tym roku Bogdanka utrzyma zysk i będzie on wynosił ok. 60 mln zł. Zakładam, że spółka będzie wydobywać kwartalnie średnio ok. 2 mln ton, co pozwoli osiągnąć jej poziom ok. 8 mln ton za cały rok. Oczywiście wciąż jest wiele zmiennych, które warunkują ten wynik – dodaje Michał Sztabler. Wskazuje, że Bogdanka w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie i rosnącej ceny węgla, akurat niewiele skorzysta. – Bogdanka bazuje przede wszystkim na kontraktach długoterminowych, a nie spotowych, dlatego też chwilowe ruchy cenowe na węglu nie wpłyną w większym stopniu na tegoroczne wyniki firmy – mówi.
Wiceprezes Bogdanki, Artur Wasilewski przyznał na niedawnej konferencji wynikowej za 2025 r., że kopalnia dostrzega szanse na poprawę wyników wydobycia i sprzedaży dzięki fali odejść górników z kopalń na Śląsku (związanych ze wcześniejszymi odejściami na emeryturę). Nadrzędnym celem Bogdanki pozostaje jednak realizacja przyjętej strategii.
– Strategia zakłada wydobycie na poziomie ok. 8 mln ton rocznie i do tego wolumenu dostosowujemy roboty przygotowawcze. Takie plany obowiązują do 2030 r. Oczywiście możliwa jest pewna elastyczność, ale nie możemy mówić o ogromnych zmianach wolumenów – twierdzi Wasilewski.
Bogdanka nadal cierpi w efekcie dotowania śląskich kopalń w JSW. Na rynku trwa wojna cenowa, bowiem PGG oferuje ceny o kilka złotych niższe za GJ, niż Bogdanka. Wojna cenowa trwa, a ta może się zaostrzyć w kolejnych latach.
To zjawisko zaburza mechanizm rynkowego kształtowania cen i szczególnie dotyka podmiotów efektywnych kosztowo, które nie korzystają z systemowego finansowania bieżącej działalności operacyjnej. – Nawet wysoka efektywność operacyjna ma swoje granice, jeżeli rynek narzuca ceny poniżej poziomu ekonomicznie uzasadnionego, co obniża marże i utrudnia utrzymanie rentowności przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa pracy i kontynuacji inwestycji. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której Bogdanka jest gotowa konkurować z cenami węgla na rynkach międzynarodowych, ale krajowa cena referencyjna węgla nie odzwierciedla realnych kosztów produkcji w Polsce – mówił w niedawnym wywiadzie dla „Parkietu” Zbigniew Stopa, prezes LW Bogdanka.