Opóźnienie mniejsze niż planowano

Duński odpowiednik polskiego Gaz- System poinformował w sobotę 24 września br., że pełna przepustowość gazociągu Baltic Pipe ruszy miesiąc lub dwa po oficjalnym uruchomieniu gazociągu, planowym na koniec września. – Ukończenie rurociągów przez Danię przebiega tak dobrze, że uruchomienie gazociągu z pełną przepustowością można teraz przyspieszyć do końca listopada, wyprzedzając kalendarz wskazujący na 1 stycznia 2023 r., jak planowano kilka miesięcy temu. Gazociąg Baltic Pipe może zostać oddany do eksploatacji z pełną przepustowością już od końca listopada 2022 r., czyli ponad miesiąc przed terminem. – podkreśla w komunikacie Energinet. Operator przypomina, że mimo iż część budowy jest nieco opóźniona, to 1 października Baltic Pipe będzie dostępna częściowa przepustowość.

Duńczycy precyzują, że brakujące odcinki gazociągu, które uniemożliwiają obecnie pełną przepustowość, zostaną ukończone w październiku. – Następnie planujemy testowane i będą one gotowe do pełnej eksploatacji pod koniec listopada 2022 r. – czytamy w komunikacie.

W trakcie realizacji projektu Baltic Pipe napotkano kilka poważnych wyzwań, w tym odrzucenie przez państwowych organ regulacyjny - Radę ds. Skarg Środowiskowych i Żywnościowych w maju 2021 r. pozwolenia środowiskowego wydanego przez Duńską Agencję Ochrony Środowiska, które zostało wydane w 2019 r. Część prac budowlanych została wówczas wstrzymana na dziewięć miesięcy, aż do uzyskania nowego pozwolenia środowiskowego w marcu 2022 r. Opóźnienie spowodowało, że Energinet planował wówczas oddanie do eksploatacji Baltic Pipe z częściową przepustowością od 1 października 2022 r. i pełną przepustowością do 10 mld m sześc. gazu na rok od 1 stycznia 2023 r.

Gazu dwa razy więcej?

Od 1 października gazociąg ma osiągnąć moce przesyłowe na poziomie 2–3 mld m sześc. rocznie. Dzięki przyspieszeniu prac w Danii w listopadzie może już być 10 mld m sześc. Oznacza to, że jeszcze w czwartym kwartale tego roku do Polski może trafić 1,2 – 1,4 mld m sześc. gaz z Norwegii. Wcześniej, przed informacją z Danii szacowano to na 0,75 mld m sześc.

– Z radością informujemy, że duża część projektu jest już ukończona i gotowa do użytku. Dzięki wysiłkowi wszystkich zaangażowanych, ułożenie pozostałych rur przebiega szybciej niż oczekiwano. Dlatego pełne uruchomienie gazociągu może nastąpić wcześniej – mówi Torben Brabo, dyrektor ds. relacji międzynarodowych Energinet.

Tygodniowe opóźnienie duńskiego punktu odbioru gazu

Dodaje on jednak, że wyzwania związane z zapleczem technicznym w Everdrup oznaczają, że uruchomienie od 1 października nadal będzie przebiegało z częściową wydajnością. – Ilość gazu będzie stale zwiększana, aż do uruchomienia pełnej wydajności pod koniec listopada – mówi Torben Brabo.

Nie wszystko jednak idzie szybciej. Duńczycy informują także, że terminal odbiorczy gazu w Jutlandii Zachodniej będzie miał opóźnienie około tygodnia. Niektóre systemy bezpieczeństwa nie są jeszcze gotowe. – Opóźnienie oznacza, że w pierwszym tygodniu przez nowy terminal do Danii nie wpłynie norweski gaz – przyznaje Duńczyk.

Po publikacji tej informacji, sprawę dla PAP skomentował pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Mateusz Berger. Poinformował, że Gaz-System przekazał informacje o pełnej gotowości Baltic Pipe do komercyjnego uruchomienia. - Oddanie na czas tak skomplikowanej i wieloelementowej inwestycji to prawdziwe mistrzostwo świata. Również z Danii płyną do nas pozytywne informacje - mimo trwających jeszcze prac, pełna przepustowość gazociągu ma zostać osiągnięta wcześniej, niż pierwotnie zakładano. To powinno umożliwić podwojenie ilości gazu przesłanego do Polski nową trasą w ostatnim kwartale tego roku - przekazał PAP Berger.