Nie planujemy emisji nowych akcji. Inwestorzy spytaliby wtedy po co, skoro nie jesteśmy zadłużeni. Emisją obligacji robimy test rynku – mówi „Parkietowi" Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Porządki w grupie
– Celem emisji obligacji jest refinansowanie zadłużenia w grupie. Przeniesiemy zadłużenie spółek zależnych na poziom spółki matki. W sumie mają one 350 mln zł linii kredytowej – tłumaczy Marek Wadowski, wiceprezes finansowy JSW. Firmy zależne wyemitują obligacje, które obejmie JSW. Spółka matka pozyska na to pieniądze, sprzedając bankom własne papiery dłużne.
– W sumie mówimy o możliwości emisji obligacji o wartości około 1 mld zł, ale w programie siedmioletnim. Chcemy wybrać trzy – cztery banki do współpracy, by mieć pewność, że w gorszym momencie możemy liczyć na finansowanie – mówi Wadowski. – Poza tym teraz jest dobry moment negocjacyjny, możemy uzyskać lepsze warunki. I poprawić wycenę spółki. Koszt kapitału własnego szacujemy na 12 proc. Gdy dołożymy kosztdługu rocznie w wysokości 6 proc., to średnioważony koszt będzie poniżej 12 proc. – wylicza.
Analitycy są jednak sceptyczni. – JSW raczej nie potrzebuje emisji obligacji, bo z naszych wyliczeń wynika, że na koniec?roku powinna mieć około 3?mld zł gotówki, a operacyjne przepływy w najbliższych latach w zupełności jej wystarczą – mówi Krzysztof Zarychta z DM BDM.
Spowolnienie czy kryzys?
Zarząd zakłada, że wyniki JSW w 2012 r. będą zbliżone do tegorocznych. Ale analitycy szacują, że mogą się jej zmniejszyć przychody przez spadające ceny oraz wygaszenie pieca w Dąbrowie przez ArcelorMittal. Zdaniem prezesa JSW w przyszłym roku grupa zwiększy produkcję węgla o 1 mln ton i wolumen sprzedaży, co ma pozwolić obronić wartość przychodów.
– Po kryzysie 2009 r. zdywersyfikowaliśmy klientów i to nie Mittal, ale nasza koksownia Przyjaźń jest największym odbiorcą naszego węgla koksowego. Mittal ma możliwość ograniczenia importu, który szacujemy na 2,5–3 mln ton rocznie, a my nasze ewentualne nadwyżki możemy sprzedać gdzie indziej. Bo nie jest tak, że wszędzie spadł popyt – tłumaczy Zagórowski. – Jeśli chodzi o koks, to Mittal odbiera około 20 proc. jego produkcji z Przyjaźni, czyli około 600 tys. ton. A my zmniejszyliśmy już produkcję tego paliwa, by nie wytwarzać go na zapas. W 2012 r. będzie ona na poziomie tegorocznym. Nie wiemy, czy spowolnienie gospodarcze przerodzi się w kryzys, dlatego do końca I kwartału liczymy się z niepewnością na rynku koksu – dodaje.
karolina.baca@parkiet.com