Produkcja miedzi rafinowanej (czyli także ze złomu) wzrosła o 3,7 proc., do 4,88 mln ton. W tym czasie globalne zużycie metalu zwiększyło się aż o 9,2 proc., do 5,15 mln ton.

Deficyt sięgnął więc 273 tys. ton wobec 13 tys. ton rok wcześniej. Dla porównania, w całym 2011 roku deficyt wynosił 231 tys. ton, a w 2010 roku 417 tys. ton.

Motorem wzrostu zużycia miedzi w I kwartale były Chiny – tradycyjnie największy konsument czerwonego metalu (ponad 40 proc.). Zużycie metalu w Unii Europejskiej i Japonii spadło, w USA nastąpił niewielki wzrost.

Jak na tym tle wypada KGHM? Jego udział w globalnej produkcji miedzi wyniósł 3,3 proc. W I kwartale lubińska spółka wyprodukowała prawie 134 tys. ton miedzi (z czego 102 tys. ton z własnych złóż), a dodatkowo kopalnie KGHM International (czyli dawnej Quadry) dostarczyły 25 tys. ton metalu.

Wczoraj notowania surowca na giełdzie w Londynie spadały drugi dzień z kolei. – Surowce są w odwrocie, głównie z powodu rozczarowania, że Fed nie zdecydował się na kolejny dodruk dolarów – powiedział Reuterowi trader metali na giełdzie w Szanghaju. Inwestorzy źle zareagowali również na ósmy z rzędu spadek wartości indeksu HSBC China Flash PMI, pokazującego zmiany aktywności chińskiego przemysłu przetwórczego.

– To coś naturalnego, że indeks w czerwcu spada, wchodzimy w okres wakacyjny, kiedy aktywność w przemyśle jest mniejsza. W moim przekonaniu, dodruk pieniędzy w ramach programu QE3 jest nieunikniony z racji tego, co dzieje się w globalnej gospodarce – podsumował rozmówca Reutera.