Wygląda na to, że ostatnie zawirowania na scenie geopolitycznej wspierają notowania bitcoina. Z jednej strony bitcoin – jako przedstawiciel technologii blockchain – jest skorelowany z sektorem spółek technologicznych, z drugiej natomiast stanowi aktywo antysystemowe, podobnie jak złoto. W efekcie reakcje inwestorów na różnego typu wydarzenia geopolityczne są często trudne do przewidzenia.
W momencie pisania tego tekstu bitcoin wciąż przebywa w wąskiej konsolidacji w przedziale 60-73 tys. dolarów, jednak widać presję na wybicie górą. Przy takim scenariuszu otwiera się droga do poziomu 80 tys. dolarów, a w kolejnym etapie nawet do 90 tys. dolarów. W mojej ocenie dopiero wyjście powyżej 90 tys. dolarów oznaczałoby zakończenie obecnej bessy i tym samym rozpoczęcie nowej hossy.
Na ten moment dołek bitcoina osiągnął spadek od szczytu o około 50 proc. Dla porównania, w ostatniej bessie z 2022 r. spadek sięgnął około 77 proc. od szczytu. Należy jednak pamiętać, że każdy kolejny cykl charakteryzuje się mniejszą zmiennością. Warto również zauważyć, że obecna bessa sprowadziła notowania delikatnie poniżej szczytu hossy z 2021 r., czyli w okolice 60 tys. dolarów. W poprzednim cyklu obserwowaliśmy bardzo podobny schemat – podczas bessy kurs bitcoina spadł do około 17 tys. dolarów, czyli nieznacznie poniżej szczytu wcześniejszej hossy z 2017 r. W mojej ocenie obecne poziomy cen stwarzają zatem interesującą okazję dla inwestorów długoterminowych.