Hossa trwa w najlepsze. Co przyniesie nowy tydzień?

Na GPW indeks WIG pobił w zeszłym tygodniu kolejne rekordy i zmierza w stronę okrągłych 90 tys. pkt, a WIG20 wzbił się najwyżej od 2018 r. Jak sytuację postrzegają maklerzy?

Publikacja: 20.05.2024 08:46

Hossa trwa w najlepsze. Co przyniesie nowy tydzień?

Foto: AdobeStock

Na szerokim rynku GPW miniony tydzień okazał się niezwykle udany. WIG zyskiwał na każdej z sesji (bilans pięciu dni to 2,57 proc. na plusie), a od wtorku codziennie bił nowy rekord, ostatecznie finiszując powyżej 88,7 tys. pkt. Na horyzoncie jest więc już poziom 90 tys. pkt, którego przebicie może być kwestią dni.

Zarówno sWIG80, jak i mWIG40 odnotowały historyczne rekordy, z kolei WIG20 znalazł się najwyżej od stycznia 2018 r. Analitycy w porannych komentarzach zwracają uwagę, że na wykresach obowiązują optymistyczne sygnały i można oczekiwać dalszej hossy.

Na głównych rynkach w Europie zwyżki natomiast nieco przystopowały. Niemiecki DAX w piątek ponownie znalazł się na minusie, a w ciągu pięciu dni stracił 0,26 proc. Podobnie sytuacja wyglądała na parkietach w Paryżu i Londynie.

Lepiej było na Wall Street, gdzie tygodniowe zwyżki głównych wskaźników wyniosły od 1,2 proc. w przypadku Dow Jones Industrial do 2,1 proc. w przypadku Nasdaqa. Piątkowa sesja nie przyniosła większych zmian, ale uwagę zwracało m.in. pierwsze w historii zamknięcie Dow Jonesa powyżej 40 tys. pkt.

W poniedziałek z rana rosły rynki azjatyckie, zyskiwały także futures na indeksy zachodnie, co zapowiadało wzrostowe otwarcie tygodnia. Jak sytuację na rynkach w porannych komentarzach opisywali analitycy biur maklerskich?

Co się dzieje na metalach?

Kamil Cisowski, DI Xelion

Piątkowa sesja na globalnych giełdach miała delikatnie korekcyjny charakter, ale nie zmieniła nadzwyczaj pozytywnego wydźwięku całego tygodnia. Skala przeceny w Europie była bardzo ograniczona – najsłabszy spośród głównych indeksów CAC40 tracił zaledwie 0,26%, najsilniejszy IBEX nawet rósł o 0,25%.

WIG20 wzrósł o 0,47%, mWIG40 o 0,03%, a sWIG80 o 0,15%. WIG20 miał nad większością globalnych indeksów potężną przewagę w postaci drożejącego o 4,58% KGHM, ale bardzo dobrze zachowywał się też Orlen (+1,74%).

S&P500 wzrosło w piątek o 0,12%, NASDAQ spadł o 0,07%. Podobnie jak w Warszawie, za oceanem wyróżniały się spółki surowcowe, Freeport McMoran drożał o 4,21% i w całym S&P500 ustępował tylko Valero Energy (+4,77%). Pozytywnie zachowywały się też Netflix (+1,73%), Tesla (+1,50%), AMD (+1,14%) czy Alphabet (+1,08%), ale korygowała się nVIDIA (-1,99%) i większość sektora półprzewodników.

W godzinach porannych niemal nieprzerwany ostatnio marsz w górę kontynuują indeksy azjatyckie, Nikkei notuje około procentowe wzrosty, połowę mniej zyskuje Hang Seng. Kontrakty futures na europejskie i amerykańskie indeksy także sugerują, że dzisiejsza sesja w Polsce i Europie rozpocznie się od zwyżek. Rynek właściwie nie reaguje na śmierć irańskiego prezydenta i ministra spraw zagranicznych w katastrofie helikoptera, nie doszukując się w niej potencjalnego pretekstu do wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie.

Teza ta dotyczy notowań akcji, bo np. ceny kruszców silnie rosną. Złoto w ubiegłym tygodniu ponownie wypadło lepiej niż ogromna większość indeksów giełdowych, ale około pięciokrotnie silniej podrożało srebro, tylko w piątek zyskując 6,5%, a w całym tygodniu 11,7%. Dziś złoto zyskuje kolejnych 0,9%, a srebro 2,2%. Tłumaczenie zwyżek geopolityką wydaje się jednak bardzo naciągane – w ostatnim czasie metale szlachetne przełamały wszelkie korelacje z innymi aktywami, a chociaż oczywiście minimalnie niższa od oczekiwań inflacja w USA powinna być dla nich sprzyjająca, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że są obecnie w stanie drożeć w każdych okolicznościach. Zachowanie srebra ma również mniej wspólnego ze złotem, a więcej z miedzią, która w piątek drożała o 3,55%, a dziś o kolejnych 1,6%. Na rynku najważniejszego metalu przemysłowego mamy ewidentnie do czynienia z tzw. „short squeeze” w USA, różnica w kwotowaniach na kontrakty z lipcową dostawą między COMEX a LME przekroczyła 1000 USD/t. Jest to sytuacja bez precedensu, a chociaż podejmowane są działania, by jej przeciwdziałać (m.in. przez chilijskie Codelco), najbliższe dni mogą przynosić bardzo wysoką zmienność – dużo głosów o lokalnym szczycie pojawiło się w czwartek, jak widać okazały się one błędne.

Sytuacja srebra wydaje się nieco inna, na razie skokowy wzrost zainteresowania widać przede wszystkim w Azji na poziomie fizycznego kruszcu, a nie np. w napływach do ETF. W zachowaniu tego metalu widzimy przede wszystkim materializację szans, na które zwracaliśmy uwagę na początku roku. Bieżący rok będzie czwartym deficytowym z rzędu, a skala niedoborów zgodnie z danymi Silver Institute może sięgnąć 215 mln uncji (większa była tylko w 2022 r.). Przede wszystkim jednak parytet cenowy srebro/złoto dopiero zbliża się do przeciętnych poziomów cenowych z ostatnich dekad. Na to wszystko nakłada się temat „powrotu inwestorów z Reddit”. Jak wskazywaliśmy, na śmieciowej spółce, jaką jest GameStop, powtórka wydarzeń z 2021 r. jest mało prawdopodobna – po trzech dniach spadków o odpowiednio 19%, 30% i 20% jej notowania niemal powróciły do poziomu sprzed nawrotu gorączki spekulacyjnej. Sytuacja srebra jest jednak diametralnie inna, a chociaż piątkowe jego zachowanie jest ewidentnie niezdrowe, dalsze tygodnie mogą przynieść dalszy skokowy wzrost cen.

Na marginesie, ostatnie zwyżki cen akcji bledną nie tylko wobec zachowania surowców, ale również np. kryptowalut. Uważamy, że jest to swoisty sygnał ostrzegawczy – do nowych szczytów w USA podchodzimy z olbrzymią ostrożnością, przypuszczając, że S&P500 zakończy kwartał niżej. Kolejna korekta wydaje się najbardziej prawdopodobna w drugiej połowie czerwca, gdy wygaśnie popyt z buybacków.

WIG20USD z otwartą furtką hossy

Piotr Neidek, BM mBanku

Hossa na europejskich parkietach przygasła. Tydzień we Frankfurcie zakończył się pod kreską. DAX w kilka dni stracił -0.4%. Jednakże biorąc pod uwagę poprzednią zwyżkę +4.3%, to odpowiedź niedźwiedzi była znikoma. Niemiecki indeks próbował przebić się przez 19k, ale do przełomu zabrakło mniej niż 10 oczek. Uwaga inwestorów została przesunięta z największych spółek na średniaki i maluchy.

sDAX zakończył czwarty tydzień z rzędu nad kreską. Od kwietniowego denka indeks umocnił się maksymalnie o +9.9%, co jest najlepszym wynikiem od listopada 2023 r. Także mDAX może się pochwalić niezłym wynikiem. Ostatni raz tak dobrze byki z drugiej linii Deutsche Boerse, radziły sobie w i kwartale 2023 r. Tym razem pojawił się dodatkowo sygnał, który może skutkować atakiem zeszłorocznych szczytów. Mowa o wyłamaniu linii trendu spadkowego. Formacje świecowe sprzyjają, momentum jest przychylne, a miejsca do wzrostów jest całkiem sporo.

W kwietniu jankeskim bykom nie udało się zamknąć tygodnia powyżej 2100 punktów. Mowa o indeksie RUSSELL2000, który w piątek zdołał finiszować powyżej 2.1k. Jest to kolejny krok na drodze do odzyskania przewagi byków w drugiej i trzeciej linii Wall Street. Na niemieckim parkiecie ta część rynku konsekwentnie nadrabia zaległości. W Polsce M&Sie są liderem hossy. Natomiast w USA cały czas brakuje potwierdzenia ze strony RUSSELL2000.

Prym nadal wiedzie DJIA, który w piątek finiszował na najwyższym w historii poziomie. Magiczna bariera 40000 punktów została przełamana. Indeks przemysłowy pierwszy raz zamknął się powyżej 40k. Jest to potwierdzenie dominacji byków na jankeskim parkiecie. Co ciekawe, rekordom na rynku kapitałowym towarzyszył ponowny wzrost rentowności dziesięcioletnich obligacji. Ostatnio doszło do przetestowania wsparcia 4.55%. Także linia trendu wzrostowego sprzyja dalszej zwyżce.

sWIG80 finiszował na historycznych szczytach. Także mWIG40 zamknął się na nigdy wcześniej niewidzianych poziomach. Wisienką na torcie był finisz indeksu szerokiego rynku na wysokości 88734. Nie zdarzyło się jeszcze tak, aby WIG kończył tydzień na tak wysokim poziomie. Na wykresie tygodniowym pojawiła się biała świeczka z okazałym korpusem. Jej podstawa wyznacza wsparcie na najbliższe dni. Do wysokości 86527 przewagę mają byki i do tej wysokości są one bezpieczne.

Na nowych rocznych maksimach finiszował WIG20. Ostatni raz indeks zamykał się tak wysoko w styczniu 2018r. Wówczas rynek wyznaczał szczyt, a niedźwiedzie wkraczały na parkiet. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna za sprawą WIG20USD. Na tygodniowym wykresie obowiązują optymistyczne sygnały. Zasięg wg kanału wskazuje na odległe poziomy – ostatni raz widziane w 2008 r. Momentum wciąż sprzyja hossie. Obroty także, a formacje świecowe są dobrze znane bykom.

Rynki zagraniczne: Rynki potrzebują korekty

Adam Stańczak, DM BOŚ

Zakończony tydzień na globalnych rynkach akcji został zdominowany przez odczyty makro z amerykańskiej gospodarki. Na plan pierwszy wybiły się środowe publikacje inflacji CPI, które były najbardziej oczekiwanym raportem makroekonomicznych od blisko dwóch tygodni. W efekcie, tydzień na rynkach można podzielić na przed i po środowych publikacjach. Na Wall Street podział tygodnia jest wyjątkowo czytelny, a wynik zdominowany przez środowe odpowiedzi inwestorów na dane. W przypadku S&P500 tygodniowa zwyżka o 1,54 procent została zbudowana na środowym wzroście o 1,17 procent. DJIA wzrósł w skali tygodnia o 1,24 procent, ale tylko w środę zyskał 0,88 procent, gdy Nasdaq Composite zakończył tydzień wzrostem o 2,11 procent głównie dzięki środowemu umocnieniu o 1,40 procent. Na tym tle zmiany na rynkach europejskich zostały zdominowane raczej przez korygowanie siły w poprzednim tygodniu i niemiecki DAX zanotował spadek o 0,36 procent, gdy francuski CAC stracił 0,63 procent. W przypadku Wall Street zwyżki przełożyły się na przedłużenie wzrostowej serii na czwarty tydzień z rzędu. Wspólnym mianownikiem było solidarne wyznaczenie przez wspominane indeksy najwyższych poziomów w historii. Sumując, rynki rozwinięte, dzięki reakcji na odczyty inflacji w USA, mają za sobą tydzień wymarszu na nowe rekordy hossy, z których na plan pierwszy wybiło się wyjście DJIA nad psychologiczną barierę 40000 punktów.

Patrząc tylko na dane o inflacji, zachowanie rynków – zwłaszcza amerykańskich – jawi się jako uzasadnione. Wskaźnik CPI mierzony M/M wzrósł o 0,3 procent, co jest wartości niższą od marcowego wzrostu o 0,4 procent. W perspektywie rocznej CPI obniżyła się do 3,4 procent z 3,5 procent w marcu. Uważniej śledzony indeks CPI-Core spadł do 0,3 procent M/M z 0,4 procent w marcu przy spadku do 3,6 procent rok do roku po marcowym odczycie 3,8 procent. Problem w tym, iż inne dane były dalekie od dobrych dla rynków akcji. Tylko w przypadku sprzedaż detalicznej w USA można mówić o sygnałach spowolnienia, co kwestionuje nie tylko możliwość podwyżek ceny kredytu przez Fed – takie obawy pojawiły się w kwietniu – ale też scenariusz miękkiego lądowania i wysokiej dynamiki wzrostu gospodarki. Rynki zagrały w modelu złe dane są dobre, bo przybliżają Fed do obniżek stóp procentowych, ale całość publikacji z zakończonego tygodnia jawi się raczej jako ostrzeżenie przez trudnościami na horyzoncie niż prostą ścieżką prowadzącą do obniżek ceny kredytu przez Rezerwę Federalną, gdy rynki akcji będą mogły szybować na historyczny maksimach i kontynuować rajd rozpoczęty w końcówce października. Sumując, zeszły tydzień – mimo optymistycznego kreślenia przez indeksy nowych rekordów – warto postrzegać raczek jako problematyczny dla akcji niż jednoznacznie pozytywny.

Warto też brać pod uwagę fakt, iż zarówno kwietniowe korekty, jak i majowe zwyżki na rynkach akcji miały w sobie wspólny fundament, którym były nieco przesadne reakcje inwestorów najpierw na marcowe odczyty inflacji CPI w USA, a później na publikację tych samych wskaźników za kwiecień. Dobrze ten fakt oddaje przesada, z jaką rynki przeszły od scenariusza ryzyka podwyżek stóp procentowych w USA, do nadziei na obniżki ceny kredytu na wrześniowym posiedzeniu FOMC. Oczywiście, radykalne przesunięcia wycen polityki Fed były w części zbudowane na wypowiedziach przedstawicieli Rezerwy Federalnej, którzy nie potrafią powstrzymać się od komentowania każdej publikacji szczątkowej, co owocuje zepchnięciem na dalszy plan szerszej perspektywy i odwraca uwagę od trendów w gospodarce. W naszej opinii publikowane w poprzednim tygodniu dane wskazują, iż rynki akcji wchodzą w okres większej niepewności, która w letnich miesiącach zaowocuje raczej zmiennością niż ruchami w jednym kierunku. Stale widzimy przestrzeń do korekt na rynkach rozwiniętych, które będą budowane na pytaniach o politykę Fed, ale z czasem mogą zmienić się w pytania o recesję. Temat podwyżek ceny kredytu w USA jawi się jako zakończony do czasu, gdy pojawią się kolejne dane z rynku pracy w USA i kolejne odczyty inflacji. W bliższym terminie na plan pierwszy wybije się raport kwartalny spółki Nvidia, który pokaże, w jakim punkcie jest gorączka związana z generatywną AI.

Analizy rynkowe
Bessa w pełnej okazałości
Materiał Promocyjny
Transakcje M&A - ryzyka, trendy, praktyka
Gospodarka krajowa
Stopy nie muszą przewyższyć inflacji, żeby ją ograniczyć
Analizy rynkowe
Spadki na giełdach boleśnie uderzają w portfele miliarderów
Analizy rynkowe
Dywidendy nie takie skromne
Analizy rynkowe
NewConnect: Liczba debiutów wyhamowała
Analizy rynkowe
Jesteśmy na półmetku bessy. Oto trzy argumenty