Indeks spółek budowlanych szoruje po dnie, a pan radzi postawić właśnie na nie?
Branża jest teraz zdecydowanie nielubiana. Ciężko racjonalnie uzasadnić czy przewidzieć jej odbicie. Historia jednak lubi się powtarzać, szczególnie na giełdzie, a inwestorzy w prognozowaniu są fatalni – nic w tym dziwnego, trzeba przewidzieć, jak będą się kształtowały czynniki mające wpływ na wyceny, ich kierunek i siłę. Wyciąganie wniosków z przeszłości jest moim zdaniem znacznie skuteczniejsze, choć oczywiście nie jest narzędziem doskonałym. W przeszłości, gdy produkcja przemysłowa spadała kilkanaście proc. rdr (jak w grudniu ub.r.), to w kolejnych kilku kwartałach mieliśmy do czynienia z jej odbiciem i bardzo dobrym zachowaniem spółek działających w branży deweloperskiej czy budowlanej. Zakładam, że schemat ten ma szansę się powtórzyć, choć oczywiście gwarancji nie ma. W decyzjach inwestycyjnych staram się patrzeć przez pryzmat wartości oczekiwanej wyniku.