Zacznijmy od podsumowań. To miał być dość słaby rok dla polskiej gospodarki – miała urosnąć, według średnich prognoz, o 2,7–2,8 proc. Obecnie wygląda na to, że ten wzrost był bliższy 3,2 proc., a rząd mówi nawet o 3,4 proc. A przecież pod pewnymi względami otoczenie polskiej gospodarki było trudniejsze, niż zakładano w prognozach. Na przełomie roku nie było wszakże wiadomo, że strefa euro, zamiast wrócić na ścieżkę wzrostu, będzie tkwiła w stagnacji, a między UE a Rosją dojdzie do spirali wzajemnych sankcji. Co się kryje za tą niespodzianką? Janusz Jankowiak (J.J.):