Reklama

Pokolenie milenijne zbiera owoce kryzysu

Ludzie urodzeni w ostatnim 20-leciu XX wieku są dosyć ostrożnymi inwestorami, nie mieli dużych pieniędzy na starcie, trudniej im o awans społeczny, ale są bardziej zżyci z internetem.
Pokolenie milenijne zbiera owoce kryzysu

Foto: Archiwum

Pokolenie milenijne, zwane pokoleniem Y, pokoleniem Next, sieciowym pokoleniem, pokoleniem My (wygląda na to, że każdy socjolog się upiera, by nazywać je po swojemu...), tylko w USA liczy 92 mln ludzi. W państwach rozwiniętych bądź do tego rozwoju aspirujących millenialsów można liczyć w setkach milionów. Ludzie urodzeni w latach 1982–2000 to ponoć pierwsze globalne pokolenie, zbiorowisko wymieniające się pomysłami, modami i przekonaniami za pomocą internetu, smartfonów i różnych innych technologicznych gadżetów. To pokolenie moje oraz wielu moich kolegów i koleżanek z redakcji „Parkietu". Pokolenie, które wchodziło na rynek pracy w końcówce przedkryzysowego boomu lub już w czasie światowej recesji. To również pokolenie, które stopniowo może sobie pozwalać na coraz większe wydatki i to ono staje się główną siłą kształtującą rynki konsumenckie. Ludzie starsi, politycy i socjologowie lubią na to zbiorowisko ludzkie narzekać, ale nie wolno go lekceważyć. Dopiero przecież zaczynamy pokazywać, na co nas stać.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Ostatnia szansa na dostęp do NYT!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama