Główni akcjonariusze ściągają spółkę z GPW, ale nie zerwiecie więzów z rynkiem kapitałowym, bo wasze obligacje są notowane na Catalyst, w tym sprzedane za 10,5 mln zł w ofercie publicznej z terminem wykupu w 2020 r. Po wakacjach zyskacie prawo do przedterminowego nabycia tych właśnie papierów. Czy rozważacie skorzystanie z tej opcji?

Niezależnie od działań związanych z naszymi akcjami pozostajemy i pozostaniemy aktywnym uczestnikiem rynku kapitałowego i to nie tylko ze względu na publiczną emisję obligacji. Obligacje są jednym z podstawowych źródeł finansowania spółki i wszystkie wyemitowane serie są lub wkrótce będą w publicznym obrocie na rynku Catalyst. Czy wszystkie obligacje dotrwają terminu zapadalności – trudno dziś powiedzieć. Już wcześniej kilkukrotnie dokonywaliśmy przedterminowych wykupów. Mamy świadomość uzgodnionych z naszymi obligatariuszami warunków emisji i nie zamierzamy naruszać interesów osób i firm, które nam zaufały. Jeżeli sytuacja spółki będzie tego wymagała, to nie wykluczamy, że przedterminowy wykup będzie dotyczył też innych wyemitowanych obligacji.

Sprzedaż mieszkań w Polsce z roku na rok bije rekordy, jak długo hossa może potrwać?

Rynek na pewno nie będzie w stanie w dłuższym terminie utrzymać takiej dynamiki sprzedaży, z jaką mamy teraz do czynienia. Z naszych obserwacji i analiz nie wynika jednak, że w najbliższym czasie miałoby nastąpić jakiekolwiek załamanie w sektorze nieruchomości. Wygląda na to, że przynajmniej do końca 2018 r. mieszkania sprzedawać się będą tak samo dobrze.

Popyt na rynku nieruchomości jest przede wszystkim konsekwencją poprawiającej się sytuacji materialnej Polaków, atrakcyjnych warunków finansowania zakupu nieruchomości, a w szerszym kontekście dobrej kondycji gospodarczej naszego kraju.

W I połowie 2017 r. znaleźliście nabywców na 472 lokale, o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Jakie są ambicje na cały 2017 r.?

Rzeczywiście I połowa roku to bardzo dobry okres dla naszej spółki. Nominalnie sprzedaliśmy 42 mieszkania więcej niż rok wcześniej, należy jednak przypomnieć, że w wynikach sprzedaży ubiegłego roku mieliśmy również wliczoną jednorazową transakcję z BKG Nieruchomości, obejmującą 138 lokali. To oznacza, że wzrost sprzedaży detalicznej sięgnął ponad 60 proc. Popyt na mieszkania nie słabnie, a my ciągle wzbogacamy naszą ofertę i wierzymy, że II półrocze nie będzie gorsze od pierwszego, dzięki czemu roczny wynik sprzedaży zamierzamy zamknąć na poziomie około 950 lokali.

Jak sprzedaż może się rozwijać w najbliższych latach?

Foto: GG Parkiet

Spółka wciąż się rozwija, ciągle wzbogacamy ofertę. W ostatnich dniach na rynku zadebiutował nasz nowy wieloetapowy wrocławski projekt – Dorzecze Legnickiej, który od premiery cieszy się dużym zainteresowaniem klientów. Pozostajemy więc bardzo aktywni, ale niekoniecznie chcemy bić rekordy wolumenu sprzedanych lokali. Spodziewamy się co prawda, że 2017 r. będzie w tym kontekście znacznie lepszy od poprzedniego, ale już ubiegłorocznych wynik był z punkt widzenia rozmiarów naszej organizacji satysfakcjonujący. W tej chwili bardziej niż liczba sprzedanych mieszkań interesuje nas uzyskiwanie możliwie najwyższej rentowności projektów.

Ile mieszkań macie w ofercie we Wrocławiu i w Warszawie?

W ofercie mamy ponad tysiąc lokali, z czego 290 w stolicy. W ostatnich dniach ofertę powiększył wspominany już I etap projektu Dorzecze Legnickiej obejmujący 198 mieszkań. Docelowo na całość projektu składać się będą cztery etapy oferujące w sumie 650 lokali. Ofertę w tym roku powiększy jeszcze drugi etap Dorzecza Legnickiej (98 lokali) oraz ósmy etap Promenad Wrocławskich z 224 mieszkaniami.

W banku ziemi posiadamy jeszcze kolejne etapy Promenad Wrocławskich z 390 lokalami oraz Dorzecza Legnickiej z ponad 250 mieszkaniami. Pracujemy intensywnie nad uzupełnieniem portfela o kolejne projekty, co w obecnej sytuacji rynkowej trwa niestety dłużej, niżbyśmy tego oczekiwali.

To znaczy?

Skupialiśmy się do tej pory na wzmocnieniu portfela projektów w Warszawie. Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy, do których możemy zaliczyć zamieszanie wokół reprywatyzacji gruntów czy zablokowanie sprzedaży gruntów przez spółki państwowe, spowodowały spadek podaży działek. Jednocześnie mamy do czynienia z rosnącym popytem na grunty w związku ze stałym wzrostem sprzedaży mieszkań. Skutkiem tych okoliczności jest wzrost cen gruntów, które szczególnie w przetargach osiągają poziomy uznawane przez nas za ryzykowne. Mamy dostępne środki, ale nie chcemy ich wydać za wszelką cenę, a zależy nam, żeby nasze projekty były realizowane w dobrych lokalizacjach. Wszystko to powoduje, że znalezienie właściwej inwestycji wymaga więcej starań i czasu.

Właśnie odstąpiliście od przedwstępnej umowy zakupu działek na warszawskim Bemowie. Dlaczego?

Lokalizacja tej działki nie wpisuje się w naszą strategię. Chodzi o zbyt dużą odległość działki od centrum miasta, gdzie realizujemy projekty. Nasza pozycja w Warszawie nie jest jeszcze na tyle silna, żebyśmy mogli eksperymentować z tańszymi projektami na obrzeżach miasta.

Wiele firm narzeka też na brak rąk do pracy, presję na płace, rosnące ceny materiałów. Jak to wygląda w przypadku Vantage?

Rzeczywiście, rynek pracy należy dziś do pracownika i o dobrą kadrę jest dziś zdecydowanie trudniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Z punktu widzenia naszej spółki to bezpośrednio nie jest to dla nas duży problem, ponieważ mamy stabilny zespół dopasowany do rozmiarów naszej działalności. W znacznie gorszej sytuacji są firmy budowlane, które są naszym podstawowym dostawcą. A ich trudności z pozyskaniem fachowców przekładają się na oczekiwania związane z kosztami budowy. Na razie duża konkurencja wśród wykonawców ogranicza wzrost kosztów. Należy się jednak spodziewać, że w najbliższej przyszłości czeka nas podniesienie kosztów budowy.

W branży trwa ruch – spółki wchodzą na nowe rynki, także dzięki przejęciom. Czy Vantage rozważa ekspansję poza Wrocław i Warszawę?

Na razie nie mamy takich planów.

Czy wygaszenie „MdM", nastawionego na wsparcie zakupu lokali na własność, i wprowadzenie programu Mieszkanie+, nastawionego na wynajem, może coś zmienić na rynku pierwotnym?

Na pewno wygaszanie „MdM" wpłynie na możliwości zakupowe części klientów, którym pomoc w postaci dopłat była niezbędna. W naszej ocenie zakończenie „MdM" nie wpłynie istotnie na możliwość sprzedaży lokali m.in. dlatego, że tylko ułamek oferty spełniał warunki brzegowe programu. Widać to po osiąganych przez deweloperów wynikach – mimo tymczasowego zawieszenia programu liczba sprzedawanych na szerokim rynku mieszkań cały czas rośnie.

Jeśli chodzi o Mieszkanie+, wszystko zależy od końcowego kształtu przedsięwzięcia, m.in. od tego, gdzie powstawać będą projekty w ramach programu, ze szczególnym uwzględnieniem dzielnic poszczególnych miast. Jeśli prawdą jest, że w ramach projektu ma powstawać 100 tys. mieszkań rocznie, o czym mówił ostatnio wicepremier Mateusz Morawiecki, to będzie to z pewnością dla rynku deweloperskiego rewolucja, chociaż niekoniecznie w negatywnym znaczeniu tego słowa. Jak wskazują przedstawiciele rządu oraz BGK, który z ramienia rządu prowadzi programy mieszkaniowe, taki projekt będzie mógł być zrealizowany tylko z aktywnym udziałem deweloperów, a to z kolei może stanowić dodatkowy potencjał dla wielu firm.

Realizowaliście projekty dla funduszu mieszkań na wynajem BGK. Czy możliwe są kolejne takie przedsięwzięcia? Jesteście zainteresowani uczestnictwem w programie Mieszkanie+, jak chociażby Polnord?

Projekty dla BGK nadal realizujemy, etap VII Promenad nabywca będzie odbierał na przełomie III i IV kwartału. Jesteśmy w stałym kontakcie z BGK i jeśli pojawi się opcja współpracy, to na pewno bacznie się jej przyjrzymy i poddamy analizie.

Realizujecie inwestycje komercyjne, wspominaliście o zainteresowaniu utworzeniem REIT na ich bazie. Czy rozważalibyście utworzenie REIT mieszkaniowego?

Znaczna część naszego kapitału zaangażowana jest w segment komercyjny, więc lokowanie kolejnych środków w długoterminową inwestycję nie wchodzi w grę. W przypadku uwolnienia części środków oraz wykrystalizowania się zasad funkcjonowania REIT będziemy ten wątek również analizować.

Firma żegna się z GPW, ale zostaje na Catalyst

Porozumienie akcjonariuszy dewelopera zdecydowało się na ściągnięcie spółki z parkietu. Głównym udziałowcem jest prezes giełdowego Impelu Grzegorz Dzik – Vantage wszedł na GPW na zasadzie wydzielenia z Impelu (spin-off). Najpierw odbyło się wezwanie do sprzedaży wszystkich papierów, a pod koniec czerwca doszło do wyciśnięcia akcjonariuszy mniejszościowych – cena wynosiła 3,7 zł, o 1,1 proc. powyżej średniego kursu z trzech i o 5,1 proc. powyżej średniego kursu z sześciu miesięcy. Vantage pozostaje notowany na Catalyst, w obrocie są m.in. obligacje sprzedane w ofercie publicznej zamożniejszym inwestorom (minimalny zapis opiewał na 25 tys. zł).

Dariusz Pawlukowicz jest absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. W Vantage Development odpowiada za sprawy ekonomiczno-administracyjne.