W 2006 r. Chiny wyprzedziły Wielką Brytanię pod względem wielkości PKB (liczonej w dolarach), spychając ją na piątą pozycję. Kilka lat później ten sam los spotkał symbol brytyjskiego sektora finansowego – Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych (LSE). Jeszcze dekadę temu, tuż przed wybuchem globalnego kryzysu finansowego, był to piąty pod względem kapitalizacji rynek akcji na świecie. A w zasadzie trzeci, ex aequo z grupami Euronext oraz Nasdaq, bo różnice w wartości notowanych tam spółek były naprawdę niewielkie. Dziś londyńska giełda nadal gra w jednej lidze z Euronextem, ale Nasdaq wyraźnie ją zdystansował. W 2015 r. trwale wyprzedziła ją giełda w Szanghaju, a po piętach depczą jej jeszcze parkiety z Hongkongu i Shenzen. I to pomimo wchłonięcia przez LSE mediolańskiej giełdy w 2007 r.