Reklama

Mark Mobius. Przed akcjami długa droga w górę

Mark Mobius, z pionierem inwestowania na rynkach wschodzących, byłym prezesem Templeton Emerging Markets Group, rozmawia Grzegorz Siemionczyk.

Akcje z rynków wschodzących są traktowane jako samodzielna klasa aktywów, odrębna od akcji z rynków dojrzałych. Czy w erze finansowej globalizacji, gdy korelacja między notowaniami indeksów akcji na całym świecie jest silna, takie rozróżnienie ma sens?

Oczywiście, według mnie akcje z rynków wschodzących i z rynków dojrzałych stanowią osobne klasy aktywów. Korelacja między nimi wbrew pozorom nie jest wcale silna i nie wydaje się rosnąć. Przeciwnie. Na rynkach wschodzących coraz większą rolę odgrywają krajowi inwestorzy, a oni kierują się innymi przesłankami niż ci globalni. To powiedziawszy, oryginalna definicja rynków wschodzących jako krajów o niskim bądź średnim PKB per capita, powoli się dezaktualizuje. Wiele z tych państw, które klasyfikujemy zwyczajowo jako rynki wschodzące, ma już dość wysoki poziom dochodów. Osobiście do grona rynków wschodzących zaliczałbym obecnie te, które szybko się rozwijają. Oczywiście, zwykle szybciej rozwijają się kraje o relatywnie niskim poziomie PKB per capita, ale ta definicja jest bardziej klarowna.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama