Co sprzyja konsumpcji, a co oszczędzaniu? W przypadku konsumentów z końcem kwartału zauważalne były sygnały lekkiej poprawy albo przynajmniej stabilizacji po osłabieniu wynikającym ze skutków szoku naftowego. – Sprzedaż detaliczna w maju wzrosła o przyzwoite 3 proc. rdr. W strukturze zauważalne było odchodzenie od zakupów ostrożnościowych (paliwa) i więcej pewności (poprawa w dobrach trwałych) – zauważają ekonomiści Alior Banku. Do tego dochodzi niemal pełne odrobienie marcowych strat w nastrojach gospodarstw domowych.

– Dynamika płac realnych przejściowo została pogorszona przez inflację, ale też wzrosty nominalne schłodziły się i obecnie kształtują w rejonie 5-6 proc. rdr. Ten czynnik ograniczy w kolejnych miesiącach potencjał konsumenta – podsumowują.

Wykorzystywanie depozytów, i to krótkoterminowych, sugerują wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego podczas konferencji prasowej. – Po konferencji wiemy, że prezes NBP ma wyraźny apetyt na obniżki – napisali ekonomiści Banku Pekao. Ich zdaniem cięcie we wrześniu żadną miarą nie jest jednak przesądzone: podkreślają, że jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie oczekiwali, że stopa referencyjna zejdzie w tym roku do poziomu 3,25 proc., ale przy inflacji wyraźnie poniżej celu (1,9 proc. rdr. średniorocznie). – Przy naszej obecnej prognozie CPI (2,7 proc. rdr. średniorocznie) uważamy, że większe obniżki stóp jeszcze w tym roku mogłyby być przedwczesne – zwłaszcza że inflacja bazowa wciąż będzie oscylować wokół trzyprocentowych poziomów – podsumowują specjaliści.

Czytaj więcej

Nie chcemy pożyczać na wakacje

Ceny w sklepach rosną wolniej

Do konsumpcji może zachęcać sytuacja w handlu. Czerwiec był kolejnym miesiącem spowolnienia wzrostu cen w sklepach. Zakupy konsumenckie zdrożały średnio o 2,7 proc. w ujęciu rocznym, po wzrostach na poziomie 3,4 proc. w maju i 3,7 proc. w kwietniu. Ceny żywności rosły jeszcze wolniej, bo o 1,9 proc. rdr. Wcześniej było to 2,4 proc. i 3,3 proc. Autorzy raportu pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito zaznaczają jednak, że część skutków zmian gospodarczych i geopolitycznych może być widoczna dopiero w kolejnych miesiącach.

W ostatnich miesiącach nie brakowało czynników, które mogły sprzyjać wzrostowi cen w handlu detalicznym, m.in. napięć geopolitycznych czy zmian na rynkach surowców. – Jednak ich wpływ na ceny detaliczne okazał się znacznie słabszy, niż obawiał się rynek. Wsparciem był mocny złoty, który obniżał koszty importu surowców energetycznych, żywności i opakowań. Patrząc na ww. dane, trzeba jednak pamiętać, że z reguły ceny detaliczne reagują z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Dlatego czerwcowy odczyt odzwierciedla przede wszystkim korzystne warunki kosztowe z wiosny, a nie okres największych napięć geopolitycznych – podsumowuje dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito.

Konsumenci wyczekują

W drugiej połowie roku zachowania konsumentów będą prawdopodobnie bardziej zróżnicowane niż w poprzednich kwartałach. Z jednej strony poprawa realnych dochodów części gospodarstw domowych oraz stopniowo stabilizująca się inflacja mogą sprzyjać większej skłonności do wydatków, szczególnie na usługi, podróże czy dobra trwałego użytku. Z drugiej strony utrzymująca się niepewność gospodarcza, wysokie koszty życia oraz ostrożność związana z przyszłą sytuacją na rynku pracy sprawiają, że wielu Polaków nadal będzie koncentrować się na budowaniu poduszki finansowej.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to selektywna konsumpcja. Oznacza to, że gospodarstwa domowe będą skłonne wydawać pieniądze na produkty i usługi, które postrzegają jako wartościowe lub długo odkładane, jednocześnie ograniczając zakupy impulsywne i bardziej świadomie planując budżet. Jednocześnie można oczekiwać utrzymania zainteresowania produktami oszczędnościowymi i lokowaniem nadwyżek finansowych, zwłaszcza jeśli oprocentowanie depozytów pozostanie atrakcyjne względem oczekiwanej inflacji. A to może zakłócić ewentualna obniżka stóp procentowych NBP.

W efekcie druga połowa roku nie będzie okresem ani wyraźnego boomu konsumpcyjnego, ani powszechnego zaciskania pasa. Bardziej trafnym określeniem wydaje się ostrożny optymizm – Polacy będą konsumować tam, gdzie widzą realną wartość, ale jednocześnie nie zrezygnują z gromadzenia oszczędności na wypadek pogorszenia koniunktury. Na razie dane sugerują okres wyczekiwania: maj przyniósł zamrożenie wzrostu oszczędności – zwiększyły się one zaledwie o 2 mld zł, tj. 0,1 proc. A wartość pieniądza gotówkowego w obiegu wzrosła o 4,6 mld zł do 482,5 mld zł.