Liczba bankructw konsumenckich po kilku latach znaczących wzrostów ustabilizowała się, choć na bardzo wysokim poziomie. W minionym roku ogłosiło upadłość 21 266 osób, o 79 więcej niż w 2024 r. Ich wierzyciele stracili 287 mln zł. W drugiej połowie ub.r. dynamika ogłaszanych upadłości była jednak bardzo duża. Na to nakładają się nie najlepsze nastroje konsumentów. Jak podaje GUS, w grudniu bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł minus 9,9. Pod koniec roku pogorszyły się oceny przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju oraz możliwości dokonywania ważnych zakupów. Podsumowując, druga połowa roku nie nastraja jeszcze do optymizmu.
Jedną z przyczyn tej sytuacji były ciągle rosnące koszty życia. Zgodnie z wyliczeniami GUS-u, w grudniu minionego roku ceny towarów i usług wzrosły o 2,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedzającego. Rok 2025 przyniósł także spore zawirowania na rynku pracy. Do powiatowych urzędów pracy trafiło około 97,6 tys. wniosków o zwolnienia grupowe. Dodatkowo w listopadzie spadła też liczba ofert pracy o 9 proc. rok do roku.
Gospodarka rośnie, bankructwa też
Jak pokazują dane KRD, utrata kontroli nad swoimi finansami i zobowiązaniami nigdy nie jest nagła. 47 proc. bankrutów z II połowy 2025 r. widniało w rejestrze już na trzy lata przed ogłoszeniem upadłości. A w dniu orzeczenia sądu 6792, a więc blisko 60 proc. bankrutów, mieli niemal 21,5 tys. przeterminowanych zobowiązań.
– To pozornie wygląda na paradoks. Z jednej strony polska gospodarka zanotowała jeden z największych wzrostów w całej Unii Europejskiej, z drugiej równolegle w tym samym czasie dochodzi do fali bankructw konsumentów. W IV kwartale 2025 r. PKB urósł o około 4 proc., a jednocześnie mieliśmy rekord – prawie 5,9 tys. ogłoszonych upadłości. Tyle że bankructwa to efekt wieloletniego zadłużania się i braku poduszki finansowej, a nie nagłego załamania koniunktury. Co piąty Polak nie ma żadnych oszczędności, a 17 proc. ma środki najwyżej na miesiąc życia po utracie pracy – przypomina Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.