W połowie sierpnia rynek obligacji wysłał kolejny tego lata sygnał SOS. Po dwutygodniowych zmaganiach, rentowność obligacji trzydziestoletnich USA wybiła nowy szczyt, to jest poziom 5,33 proc., nie widziany na rynku długu od czerwca 2007 r. Z powodu okoliczności (wielki kryzys finansowy wybuchł trzy miesiące później) obecny poziom rentowności wzbudza nieprzyjemne skojarzenia, ale historia zwykle nie daje aż tak czytelnych wskazówek. Tym razem inwestorzy nie domagają się coraz wyższych odsetek, „przeczuwając” kryzys na rynku kredytów (choć pewne symptomy, jak rosnące opóźnienia w spłacie kart kredytowych są obserwowane i teraz). Problemem numer jeden staje się dług publiczny samych USA, a dokładniej rosnące koszty jego obsługi.

Czytaj więcej

Jak ustawić żagle?
Rentowność trzydziestoletnich obligacji USA jest najwyższa od 2007 r.

Rentowność trzydziestoletnich obligacji USA jest najwyższa od 2007 r.

Foto: Parkiet

Zapchany katalizator

Wśród przyczyn wzrostu rentowności amerykańskich obligacji wymieniane są przede wszystkim groźby Donalda Trumpa w kierunku Omanu, a także ostrzał statków przepływających przez cieśninę Ormuz, której blokada stała się katalizatorem gwałtownych wahań notowań ropy w ostatnich miesiącach. Wydarzenia ostatnich dni przyczyniły się do zwyżek notowań ropy, której wycena od początku konfliktu z Iranem wyraźnie koreluje z notowaniami obligacji. Przy czym warto odnotować, że mimo ostatnich wzrostów, ropie wciąż bliżej do minimum notowań od początku konfliktu, natomiast rentowności obligacji biją kolejne rekordy, a same ceny paliw nie są przecież jedynym czynnikiem wpływającym na inflację.

Rentowność dziesięcioletnich obligacji Niemiec jest najwyższa od 2011 r.

Rentowność dziesięcioletnich obligacji Niemiec jest najwyższa od 2011 r.

Foto: Parkiet

Dług USA przekroczył właśnie 40 bln dolarów, a Stany są hegemonem na rynku długu publicznego (około 40 proc. długu, jaki zaciągnęły wszystkie rządy świata przypada na gabinet kierowany obecnie przez Donalda Trumpa). Siłą rzeczy, przecena amerykańskich obligacji podbiła rentowności obligacji także innych krajów. Rentowności trzydziestoletnich, ale także dziesięcioletnich papierów rządów Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i wielu innych krajów szybują ku wartościom widzianym ostatnio w 2011 r. (początek kryzysu zadłużenia strefy euro). Infekcja objęła także obligacje polskiego rządu i choć u nas rentowność dziesięcioletnich papierów jest najwyższa zaledwie od maja, warto odnotować, że od początku wakacji wzrosła o 70 pkt. bazowych (do 5,95 proc.). Przecenie naszego długu sprzyja ponowne uruchomienie kosztownego programu CPN stabilizującego ceny paliw oraz rosnąca podaż długu na kolejnych przetargach.

Czytaj więcej

Obligacji susza nie rusza, czyli krótkowzroczność rynku

Okazja czy ostrzeżenie?

Jeśli uznać, że ponowne zaostrzenie działań wojennych w Zatoce Perskiej (i okolicach) jest główną przyczyną zwyżek rentowności, inwestorzy mogliby upatrywać w niższych cenach długu okazji do jego zakupu w oczekiwaniu na ponowne uspokojenie i napływ danych potwierdzających obniżenie presji inflacyjnej ze strony realnej gospodarki. Od początku konfliktu rynek dał już dwie takie okazje, a obecna może być trzecią i kto wie, czy nie ostatnią.

Rentowność dziesięcioletnich obligacji Polski utrzymuje się w zakresie czteroletniej konsolidacji

Rentowność dziesięcioletnich obligacji Polski utrzymuje się w zakresie czteroletniej konsolidacji

Foto: Parkiet

Jednak w dłuższym horyzoncie obraz jest nieco bardziej niepokojący. Według datowanego na 10 sierpnia raportu CBO (Congressional Budget Office) przez 10 miesięcy bieżącego roku podatkowego USA wydały 963 mld dolarów na samą obsługę odsetek, co oznacza wzrost o 14 proc. r/r. Ta sama liczba to prawie 25 proc. osiągniętych w tym czasie wpływów do budżetu, a deficyt budżetowy sięgnął w tym czasie 1,8 bln dolarów. W porównaniu do wielkości zadłużenia koszt obsługi długu wciąż jest niski (około 2,9 proc.), na tle aktualnej rentowności benchmarkowych obligacji dziesięcioletnich (4,72 proc.) czy stopy funduszy federalnych (3,5-3,75 proc.). A to oznacza, że koszty odsetkowe nadal będą rosły i ich udział w wydatkach USA wciąż może się zwiększać (obecnie 15,3 proc.), choć już obecnie jest to największa pozycja w budżecie.

Choć USA są mocarstwem gospodarczym i militarnym, a dolar pełni wiodącą rolę w wymianie handlowej, inwestorom coraz mniej podoba się kondycja budżetowa USA i zapewne to jest główną przyczyną, dla której ostatnie wzrosty rentowności doprowadziły je do historycznie wysokich poziomów.

Z punktu widzenia inwestorów szybkie tempo wzrostu rentowności to niekorzystna wiadomość nie tylko z powodu straty na wycenie posiadanych papierów. Historycznie szybki wzrost rentowności obligacji poprzedzał decyzje banków centralnych o podniesieniu stóp procentowych i choć obecnie czynnikiem podbijającym inflację są głównie niestabilne ceny nośników energii, to warto mieć w pamięci słowa Miltona Friedmana, amerykańskiego ekonomisty, którego zdaniem to deficyt budżetowy i wydatki rządu prowadzą do druku lub kreacji pustego pieniądza. A deficyty i wydatki rosną.