Sam poziom pozostaje istotny nie tylko technicznie, ale też sentymentowo - indeks od kilku tygodni regularnie oscyluje wokół niego, co pokazuje, że po bardzo mocnym ruchu rynek nie oddaje łatwo zdobytego terenu. Wczorajszy spadek o ponad 1% nie zmienił więc zasadniczo obrazu rynku, szczególnie że dzień wcześniej WIG20 wzrósł, a w skali ostatnich tygodni nadal pozostaje blisko lokalnych szczytów. Liderem wzrostów w Polsce są akcje Dino, które szarżują po wynikach o prawie 7% i potwierdzają, że silna kondycja konsumentów wspiera długoterminowe fundamenty rozwoju firmy.
Wsparciem dla europejskich aktywów okazały są dzisiejsze dane PMI i spadek oczekiwań inflacyjnych. W strefie euro aktywność gospodarcza pozostaje w fazie ekspansji, a szczególnie mocno wyróżnia się przemysł. W Niemczech PMI dla przemysłu wzrósł w sierpniu do 54,1 pkt., najwyżej od ponad czterech lat, wyraźnie przebijając poprzedni odczyt 52,2 pkt. Słabszym elementem pozostają usługi, ale sam powrót wyraźniejszego momentum w europejskim przemyśle jest ważny także dla krajowego GPW, ponieważ duża część spółek pozostaje wrażliwa na kondycję niemieckiej i szerzej europejskiej gospodarki.
Jeszcze ciekawszy jest jednak temat klasyfikacji Polski przez S&P Dow Jones Indices. Tu warto zachować precyzję: na dziś nie ma jeszcze finalnej decyzji o wejściu Polski do grona rynków rozwiniętych. S&P DJI zakończyło konsultacje dotyczące podniesienia Polski z Emerging do Developed, a proponowany termin implementacji to wrzesień 2027 roku. Sam dostawca indeksów wskazuje już jednak, że Polska spełnia lub przekracza jakościowe i ilościowe kryteria rynku rozwiniętego. Ewentualna zmiana klasyfikacji miałaby dla GPW znaczenie przede wszystkim strukturalne. Polska straciłaby relatywnie dużą wagę w indeksach emerging markets, gdzie według szacunków S&P DJI odpowiada obecnie za prawie 1,3%, a w indeksie rynków rozwiniętych jej szacowana waga wynosiłaby jedynie około 0,15%.
To oznacza, że sama mechaniczna zmiana nie musi wywołać jednorazowego potężnego napływu kapitału. Z drugiej strony GPW znalazłaby się w uniwersum inwestycyjnym znacznie większej grupy funduszy benchmarkowanych do rynków rozwiniętych, co z czasem może oznaczać bardziej stabilną i zdywersyfikowaną bazę inwestorów instytucjonalnych. Również kapitał, który trafia do rynków rozwiniętych jest większy, niż ten który "ląduje" w indeksach z rynków wschodzących. Tak wiec drugi efekt może być ważniejszy niż sama waga indeksowa i prawdopodobnie zamortyzuje ją z nawiązką. Awans do Developed Market byłby potwierdzeniem rosnącej dojrzałości polskiego rynku, jego płynności, infrastruktury i dostępności dla inwestorów zagranicznych. S&P DJI zwraca uwagę m.in. na kapitalizację krajowego rynku na poziomie około 292 mld USD oraz medianę dziennych obrotów rzędu 364 mln USD według danych wykorzystanych w procesie klasyfikacji.
Fundamentalnie GPW nadal ma przy tym kilka argumentów, których trudno nie zauważyć. Relatywnie atrakcyjne wyceny wobec USA i części Europy Zachodniej, mocna konsumpcja krajowa, niskie bezrobocie i ekspozycja wielu dużych spółek na poprawę europejskiego przemysłu tworzą rozsądne tło dla dalszego zainteresowania polskimi aktywami. Jednocześnie po tak mocnym okresie wzrostowym korekty są czymś naturalnym, a sam indeks nie musi rosnąć liniowo, żeby długoterminowy obraz pozostał konstruktywny. Największym ryzykiem pozostaje globalny koszt kapitału. Jeżeli rentowności obligacji pozostaną wysoko, a apetyt na ryzyko osłabnie, nawet relatywnie tanie rynki mogą znaleźć się pod presją, choć GPW dostaje dziś jednocześnie impuls cykliczny i strukturalny. Krótkoterminowo WIG20 może więc nadal walczyć z barierą 4000 pkt., ale w dłuższym terminie polski rynek ma nadal sporo argumentów, by być postrzeganym jako dojrzalsza część europejskiego rynku kapitałowego.
Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB