Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Japończycy będą musieli ogłosić wezwanie.
- Dlaczego chcą przejąć Żabkę.
- Jakich roszad w akcjonariacie można się spodziewać.
- Czy są synergie pomiędzy Żabką a 7-Eleven.
O prawie 20 proc. podrożały już akcje Żabki od 16 lipca, czyli od dnia, gdy na rynek trafiły wieści o planowanym przejęciu polskiej spółki przez japoński Seven & i Holdings, właściciela sieci 7-Eleven. Japończycy oficjalnie potwierdzili tę informację. Z kolei Żabka milczy.
– Spółka nie komentuje jakichkolwiek pogłosek dotyczących potencjalnych transakcji jej akcjami – poinformowało nas biuro prasowe. Spółka nie odpowiedziała również na nasze pytanie dotyczące tego, jakim regulacjom prawnym podlegałoby ewentualne wezwanie na jej akcje. Sprawdziliśmy to więc sami, bazując na prospekcie emisyjnym i upewniając się w Komisji Nadzoru Finansowego.
Czy będzie wezwanie na akcje Żabki
W przypadku spółek krajowych obowiązek ogłoszenia wezwania do sprzedaży pozostałych akcji pojawia się w momencie przekroczenia 50 proc. głosów. Sęk w tym, że Żabka jest zarejestrowana w Luksemburgu. Tamtejsze przepisy są inne.
– Z prospektu Żabki wynika, że w Luksemburgu jest próg 33 i 1/3 proc. ogólnej liczby głosów, po przekroczeniu którego powstaje obowiązek ogłoszenia wezwania – potwierdza Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Jeśli wczytamy się dokładnie w prospekt Żabki, dowiemy się również, że wprawdzie obowiązek ogłoszenia wezwania podlega prawu Luksemburga, ale warunki wezwania już nie. Innymi słowy, proponowana cena i procedury wezwania (jego treść i tryb ogłaszania) byłyby ustalane według prawa polskiego.
Obecnie największym akcjonariuszem Żabki jest pośrednio fundusz CVC, który ma 37,6 proc. akcji. Z kolei PG Investments Company ma 10,01 proc. Zapytaliśmy fundusze, jak dużą część akcji zamierzają sprzedać i jaka minimalna cena byłaby dla nich satysfakcjonująca. Nie odpowiedziały na nasze pytania.
Już sam zakup całego pakietu od CVC implikowałby konieczność ogłoszenia wezwania. Chyba że Japończycy zadowolą się mniejszym pakietem. Cała Żabka jest warta ponad 33 mld zł. A jedna akcja około 33 zł. To o 53 proc. więcej niż wynosiła cena w IPO jesienią 2024 r.
Japoński dziennik „Nikkei” donosi, że inwestycja może mieć wartość kilkuset miliardów jenów. To daje dużą przestrzeń do spekulacji, bo za „małe” kilkaset, czyli np. 200 mld jenów Japończycy mogą kupić akcje Żabki warte niemal 5 mld zł, a za 900 mld jenów pakiet warty ponad 20 mld zł. Sfinansowanie przejęcia 100 proc. Żabki wiązałoby się z koniecznością przejęcia relatywnie dużego zadłużenia, a już teraz nie jest ono niskie (dług netto do EBITDA przekracza 2).
– Biorąc pod uwagę atrakcyjność Żabki z jej ekspozycją na najszybciej rosnące i bogacące się kraje Europy Środkowej, wejście po pełną kontrolę i czerpanie pełnych korzyści ze wzrostu fundamentalnego powinno moim zdaniem być kuszącą perspektywą, nawet kosztem przejściowo zwiększonego długu – zaznacza Konrad Księżopolski, dyrektor wykonawczy w dziale M&A Haitong Banku.
Czytaj więcej
W trakcie pięciu miesięcy 2026 r. wartość fuzji na świecie wzrosła aż o 41 proc. do 2,4 bln dolarów. Aktywnym regionem jest Europa.
Czy będą efekty synergii między Żabką i 7-Eleven
Oprócz dwóch wspomnianych funduszy PE żaden akcjonariusz nie przekracza 5-proc. progu. Natomiast wielu inwestorów finansowych ma akcje handlowej spółki już od czasów IPO. Przykładem jest Quercus TFI.
– Przede wszystkim ogromne gratulacje dla spółki i głównego właściciela. To bardzo ciekawy scenariusz. Kurs rynkowy jest obecnie 50 proc. powyżej ceny z IPO. Czekamy na dalsze szczegóły, ale nie zakładamy wezwania. Krótkoterminowo kurs znalazł się na poziomie powyżej naszej wyceny fundamentalnej i w wariancie bazowym nie zakładamy dalszego wzrostu. Długoterminowo dużo może zależeć od dalszych planów rozwoju – mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.
Czy wejście Seven & i Holdings np. w miejsce CVC i Partners Group byłoby dobrą opcją dla Żabki i jej akcjonariuszy w dłuższej perspektywie?
– Myślę, że tak. Po pierwsze, taka transakcja jednorazowo wyeliminowałaby ryzyko podaży akcji w formie ABB. A biorąc pod uwagę skalę nawisu podażowego całkowite wyjście funduszy PE z akcjonariatu Żabki poprzez ABB mogłoby zająć 3-4 lata. Po drugie, wejście akcjonariusza branżowego strategicznego, który jest światowym liderem w formacie convenience mógłby dać dodatkowe impulsy wzrostu. Aczkolwiek dość widoczne jest, że od wielu lat strategia biznesowa była wzorowana na sieci 7-Eleven – komentuje Księżopolski.
Żabka ma prawie 13 tys. punktów. Rozwija się nie tylko w Polsce, ale też w Rumunii. Z kolei 7-Eleven ma 85 tys. placówek, przede wszystkim w Azji i Ameryce Północnej. Japończycy już kilka miesięcy temu zasygnalizowali, że chcieliby mocniej zaistnieć w Europie. Jak podkreśla Sobiesław Kozłowski, ekspert z Ipopemy Securities, inwestując w Żabkę koncern skracałby sobie czas wejścia i zmniejszał niepewność, szczególnie że dotychczasowy rozwój Żabki potwierdza skuteczność jej strategii. Pojawia się natomiast pytanie, czy nie doszłoby do kanibalizacji gdyby 7-Eleven chciało się otwierać w Polsce.
– Sama Żabka będąc młodą organizacją i zarządzaną przez bardzo dobry zespół należy do jednej z najbardziej innowacyjnych i kreatywnych sieci convenience na świecie. Wymyślała, testowała i wprowadzała do sprzedaży wiele nowinek, których inne sieci na świecie jeszcze nie miały. Dlatego uważam, że korzyść mogłaby być paradoksalnie obopólna i być może ten fakt wpłynął na zainteresowanie Seven & i Holdings siecią Żabki – uważa Księżopolski. Dodaje, że w przypadku kanibalizacji wszystko zależy od tego, czy Seven & i Holdings chciałoby budować sieć pod szyldem 7-Eleven. W Polsce brand Żabki jest bardzo popularny, a 7-Eleven nieznany.
– Wydaje się więc, że korzystniej byłoby zachować lokalny silny brand – reasumuje ekspert Haitong Banku.
Czytaj więcej
Handlowa grupa ma za sobą udany rok. Perspektywy na 2026 r. też są dobre. Wprawdzie zimny styczeń Żabce nie sprzyjał, ale od lutego widać odbicie s...