W pierwszych tygodniach tego roku na rynkach obligacji bywało niespokojnie, m.in. w USA, ale początek lutego przynosi wyraźne umocnienie papierów skarbowych niemal na całym świecie.
Dane mieszają w głowie
Po raz pierwszy od ponad dwóch lat oprocentowanie polskich papierów dziesięcioletnich spadło poniżej okrągłego poziomu 5 proc. Niewiele brakuje, by dochodowość obligacji dziesięcioletnich stała się najniższa od blisko czterech lat. Na gwałtowne spadki dochodowości (wzrosty cen papierów skarbowych) raczej nie ma co liczyć w kolejnych latach, ale to wcale nie jest zła wiadomość dla inwestorów – oprocentowanie papierów skarbowych pozostaje na dość atrakcyjnych poziomach, dając obecnie ciekawą alternatywę dla akcji. Sytuacja krajowego rynku długu wydaje się być lepsza niż można było sądzić np. pół roku temu, gdy były spore obawy o kondycję budżetu w 2026 r. Nastroje na globalnych rynkach długu będą oczywiście w dużej mierze zależeć od zachowania papierów amerykańskich. Za oceanem oczekiwania względem polityki monetarnej w ostatnim czasie nie są stabilne.
– Rynek USA nadaje ton rynkom globalnym. W USA rentowności obligacji poruszają się w rytm nadchodzących danych z gospodarki. Fed na ostatnich posiedzeniach wyraźnie podkreślał, że decyzje o wysokości stóp procentowych będą zależeć od napływających informacji – przypomina Grzegorz Latała, dyrektor inwestycyjny, TFI Allianz Polska. A ostatnio mieliśmy najpierw gorsze dane o sprzedaży detalicznej: rynek zareagował spadkiem rentowności, a po środowych danych z rynku pracy, nie tak złych jak oczekiwania rynku i wskazujących na stabilizację lub lekką poprawę, rentowności nieco wzrosły. – W efekcie w czwartek rentowności dziesięcioletnich skarbowych obligacji rządu USA znajdują się na poziomie zbliżonym do tego z końca 2015 r., tj. około 4,17 proc. Od początku roku spadły rentowności długoterminowych (trzydziestoletnich) obligacji amerykańskich. Temu właśnie mógł pomóc wybór Kevina Warsha na szefa Fedu. Jest on doświadczonym finansistą, który wcześniej zasiadał w tej instytucji, w czasie kryzysu finansowego 2008 r. Daje on nadzieję rynkom finansowym na zachowanie niezależności Fedu i że będzie obniżał stopy wtedy, gdy sytuacja w gospodarce amerykańskiej będzie to uzasadniała – zakłada Latała.
Czytaj więcej
Sektor bankowy „wykręcił” znakomite wyniki za 2025 r., o ponad 20 proc. lepsze niż rok wcześniej...
Prognozy dotyczące ścieżki stóp procentowych w Polsce na ogół wskazują, że do końca roku spadną one do 3,5 proc., aczkolwiek nie brakuje też bardziej "gołębich" głosów. Jeśli chodzi zaś o USA, sytuacja wydaje się bardziej skomplikowana, m.in. przez zagmatwany obraz gospodarki. Zdaniem Łukasza Tokarskiego, dyrektor działu obligacji w Santanderze TFI, Fed znajduje się w trudnym położeniu. – Z jednej strony podwyższona inflacja, na którą wpływają cła nałożone przez Donalda Trumpa, z drugiej strony rynek pracy, który pomimo wzrostu gospodarczego wydaje się słabnąć. Dotychczasowe obniżki stóp procentowych były swego rodzaju ubezpieczeniem przed dalszym pogorszeniem na rynku pracy i jego negatywnym wpływem na konsumpcję. Słabsze miesięczne dane o sprzedaży detalicznej wpisują się w ten obraz, jednak już następnego dnia po ich publikacji dane o miesięcznej zmianie liczby zatrudnionych okazały się pozytywne – zauważa Tokarski. – W tym kontekście kluczowe dla Fedu mogą być dane o inflacji (pojawią się w piątek – red). Po dokonaniu serii obniżek stóp „na wszelki wypadek”, Fed będzie zapewne szczególnie przyglądał się inflacji i dopiero mając przekonanie, że jest pod kontrolą, podejmie decyzje o obniżce stóp – twierdzi zarządzający Santandera TFI.