W styczniu napływy do funduszy polskich akcji miały niewidzianą od wielu lat wartość. Może to sygnał zbyt dużego optymizmu i bliskiego
końca hossy?
Napływy do funduszy inwestycyjnych w 2025 r. były bardzo wysokie i koncentrowały się na funduszach dłużnych. W tym roku będziemy prawdopodobnie obserwować napływ środków do różnych funduszy, nie tylko dłużnych, ale również mieszanych, absolutnej stopy zwrotu, czy funduszy akcji. To saldo nabyć funduszy akcji w styczniu było wysokie i tak krótkoterminowo można odczuwać obawy, czy nie mamy do czynienia z jakimś przesileniem. Ale wydaje się, że ten zapas, jeżeli chodzi o chęć kupowania akcji, może być w tym roku zdecydowanie większy niż w 2025 r. czy w latach wcześniejszych. Hossa na rynku akcji w Polsce już trochę trwa, a na napływy do funduszy akcji trzeba było długo czekać. W końcu są. Zakładamy, że napływy do TFI w tym roku będą nadal wysokie i będą bardziej zdywersyfikowane niż w 2025 r. Największym zainteresowaniem mogą cieszyć się fundusze obligacji skarbowych, które po ponad 10-proc. stopach zwrotu w ubiegłym roku, w tym roku mogą osiągnąć wyniki na poziomie 6-8 proc.
Ile kapitału w styczniu pozyskał Quercus TFI?
Czy w lutym środki też płyną?
W styczniu pozyskaliśmy 127 mln zł. To nie jest wynik tak imponujący, jak w przypadku firm należących do grup bankowych, ale z naszej perspektywy jest to wynik bardzo dobry. Dla nas miesięczna sprzedaż rzędu 50 mln jest udana. Poziom 100 mln zł to miesiąc bardzo udany. W lutym te pozytywne tendencje są kontynuowane. Ten napływ środków ma nieco inny charakter niż w 2025 r. Więcej sprzedaje się funduszu Quercus Obligacji Skarbowych, Quercus Global Balanced, czy Quercus Absolutny, a więc kategorii, na które w tym roku bardziej stawiamy.
Czy to, co się działo w ostatnich tygodniach na
rynku złota i srebra to czysta spekulacja?
Trzeba spojrzeć w jakim momencie cyklu jesteśmy. Hossa na złocie zaczęła się w trzecim kwartale 2018 r. z poziomu 1200 USD za uncję. Po ponad siedmiu latach wzrostów kurs jest w okolicach 5000 USD. To nie jest poziom szczególnie atrakcyjny. Cena złota, podobnie jak srebra, oderwała się od wartości fundamentalnej i naszym zdaniem od trzeciego kwartału 2025 r. jest w tak zwanej bańce spekulacyjnej. Z bańkami jest tak, że nigdy nie wiadomo, kiedy one osiągają swoje apogeum i przy jakiej cenie. Być może, ten poziom cenowy został osiągnięty tuż przed mocną korektą pod koniec stycznia. Ale w najbliższych miesiącach byki mogą jeszcze wyprowadzić jedną kontrę, która spowoduje, że cena złota przebije 5500 USD za uncję, a srebra 120 USD za uncję. Te obecne poziomy cenowe złota i srebra należy uznać za istotnie powyżej ich wartości fundamentalnej. W wariancie bazowym zakładamy, że na koniec 2026 r. cena złota i srebra będzie niższa niż dzisiaj, ale niewykluczone, że nie niższa niż na koniec 2025 r.
To lepsze zachowanie naszych indeksów w
porównaniu z amerykańskimi, które widzieliśmy w 2025 r. oraz w styczniu utrzyma
się w kolejnych miesiącach?
Wydaje się, że przez jakiś czas jeszcze tak. Od trzech, czterech miesięcy trwa dość istotna rotacja środków, kapitał płynie z USA w kierunku innych rynków, również rynków wschodzących, do których się zalicza polska giełda. Ten proces jeszcze przez jakiś czas potrwa, prawdopodobnie aż do momentu wystąpienia jakiejś większej korekty na światowych rynkach. W 2025 r. WIG wzrósł o 47 proc., a S&P 500 o 16 proc. To nie jest przypadek. Przez wiele lat warszawska giełda była słabsza od rynku amerykańskiego. W 2025 r. znaczna część tych zaległości została nadrobiona. W styczniu ta tendencja była kontynuowana i zakładamy, że jeszcze przez jakiś czas się utrzyma.
Nasdaq miał rekord w październiku, od tego
czasu jest w trendzie bocznym. Czy spółki technologiczne, inwestujące w rozwój
AI już nie będą tak przyciągać inwestorów?
Generalnie jest tak, że jakiś temat, w tym wypadku AI, jest rozgrywany na rynkach przez pewien czas, aż do momentu, kiedy wyceny spółek osiągają nie do końca uzasadnione poziomy. Później pojawiają się różnego rodzaju czynniki ryzyka. Od jakiegoś czasu sektor software'owy jest pod presją. Inwestorzy obawiają się negatywnego wpływu rozwoju AI na modele biznesowe niektórych spółek. W długim okresie te dobrze zarządzane firmy obronią się przed tym zagrożeniem i na koniec okaże się, że przecena akcji była okazją do tańszych zakupów. W 2025 r. spółki, które były kojarzone z rozwojem AI znalazły się na dość wysokich poziomach cenowych. Teraz mamy korektę notowań. Ta korekta w wypadku niektórych firm, np. Microsoftu jest bardziej odczuwalna, a w przypadku innych, jak Nvidii jest płytsza. Z perspektywy inwestorów pozytywne jest to, że te poziomy cenowe się znormalizowały, są teraz atrakcyjniejsze. Zakładam, że w trakcie roku będzie szansa do zajęcia pozycji po okazyjnych cenach w segmencie spółek technologicznych i że będzie można na nich zarobić. Być może jeszcze nie teraz.