Co prawda skala spadków jest wręcz zastanawiająco niewielka, ale widoczna jak niewidzialny 'nawis podaży' nad głównymi indeksami. Oczy traderów z całego świata spoglądają na Bliski Wschód, gdzie Stany Zjednoczone zwiększają koncetrację wojsk. Relatywnie niska skala niepokoju częściowo wynika z rotacji kapitału - z akcji firm wzrostowych i technologicznych kapitał migruje do sektorów defensywnych i bardziej odpornych na zwroty koniunktury. Niepewność związana z potencjalną wojną USA z Iranem sprawia, że aktywa z rynków wschodzących mogą przynajmniej na chwilę wypaść z łask inwestorów. Indeks dolara rośnie już od wielu sesji z rzędu, a wczorajszy protokół z posiedzenia Fed wskazał na spore rozbieżności w największym banku centralnym świata. Obserwowaliśmy dziś niewielkie cofnięcie WIG20.
Podczas publikowanego wczoraj protokołu ze styczniowego posiedzenia Fedu, niektórzy bankierzy zasugerowali nawet możliwość podwyżki stóp procentowych. Jednocześnie kilku opowiedziało się za dalszymi cięciami stóp i luzowaniem polityki. Zatem sam Fed nie jest pewny na co powinien się przygotować, a 'zmienny świat' zwiększa ryzyko pomyłki w prowadzeniu polityki monetarnej. Wydaje się, że im mocniej z obecnych poziomów w pobliżu 71 USD za baryłkę wzrośnie ropa, tym mocniej rynek będzie dyskontował ryzyko właśnie takiego scenariusza... Nawet jeśli ten miałby się nigdy nie ziścić. Skok ropy w pobliże 90 USD z pewnością pozbawiłby banki centralne (choć nie jest pewne, czy samego Trumpa) argumentów do luzowania polityki monetarnej i sprzyjał odrodzeniu się presji inflacyjnej. Ponieważ już dziś na rynku alternatywnych inwestycji, private-equity i SaaS nie brakuje zmartwień, jeśli dodalibyśmy do tego ryzyko wzrostu stóp procentowych, istnieje ryzyko, że w systemie finansowym moglibyśmy zobaczyć pęknięcia. Czy tak się stanie?
W tej chwili trudno jednoznacznie wskazać, czy potężna operacja militarna USA, w ramach której spora część US Navy - w tym dwa lotniskowce USS Gerald R. Ford i USS Abraham Lincoln zostały skoncentrowane wokół Iranu jest tylko szytą na miarę grą negocjacyjną, czy realnym przygotowaniem do operacji, podczas gdy negocjacje stanowią tylko 'otoczkę' mającą uśpić czujność. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia oraz komunikaty płynące ze strony Izraela, możemy za bardziej prawdopodobny wariant uznać faktycznie przeprowadzenie uderzenia na Teheran. Taki scenariusz spowodowałby skok ropy - być może nawet w okolice 90 USD, spowodany w dużej mierze paraliżem Cieśniny Ormuz. Jeśli jednak operacja miałąby zakończyć się po kilku dniach lub tygodniach, ceny ropy mogłyby równie szybko spaść, jak wzrosły - dając rynkom paliwo do mocnego odbicia. Jak bardzo typowy byłby to scenariusz dla sprawującej władzę administracji Donalda Trumpa.
Istnieje ryzyko, że eskalacja wymknie się spod kontroli, a irańska armia jest zdecydowanie lepiej wyposażona i wielokrotnie większa od wenezuelskiej. Z drugiej strony, jeśli Stanom Zjednoczonym udałby się ten manewr, przynajmniej na jakiś czas 'przypieczętowałby' kontrolę i 'należną' pozycję globalnego hegemona. Porażka byłaby jednak prawdopodobnie bardzo dotkliwa - nie tylko na polu militarnym.
Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB