Reklama

Koniec dwucyfrowych kuponów na rynku Catalyst

Na Catalyst wciąż notowane są 22 serie obligacji korporacyjnych o oprocentowaniu przekraczającym 10 proc., ale ich liczebność szybko topnieje. Nim skończy się półrocze, na rynku zostanie kilka, może nawet tylko jedna taka seria.

Publikacja: 14.02.2026 10:11

Koniec dwucyfrowych kuponów na rynku Catalyst

Foto: Bloomberg News

Znikanie serii wypłacających niezwykle atrakcyjne w dzisiejszych warunkach kupony odsetkowe ma dwie główne przyczyny. Pierwsza jest wspólna dla wszystkich – to spadające stawki WIBOR. Przed rokiem wystarczyło by marża doliczana do sześciomiesięcznej stawki referencyjnej wynosiła 4,2 pkt. proc., by suma składała się na 10 proc. z małym ogonkiem. Dziś marża musiałaby sięgać 6,23 pkt. proc., by po doliczeniu WIBOR 6M dwucyfrowa granica została osiągnięta. Tymczasem średnia marża (bez banków) dla obligacji korporacyjnych to obecnie 4,19 proc. Tylko siedem serii obligacji notowanych na Catalyst płaci obecnie więcej niż 6,23 pkt. proc. marży ponad WIBOR.

7 to stare 11

Pozostałych 15 serii nalicza dwucyfrowe oprocentowanie tylko dlatego, że obligacje nie weszły jeszcze w nowe okresy odsetkowe. Gdy aktualne dobiegną końca, oprocentowanie zostanie przeliczone ponownie w oparciu o bieżące stawki referencyjne. Przy czym obecna wysokość stawek WIBOR zdyskontowała już w dużej części obniżki stóp o kolejnych 50 pkt. bazowych. Jeśli RPP obniży stopy zgodnie z oczekiwaniami rynku, stawki WIBOR obniżą się jeszcze o kilka punktów bazowych. Tyle wystarczy, by liczba serii obligacji płacących ponad 10 proc. spadła do pięciu, przy czym jedna (Vehis) zapada przed końcem półrocza, druga oferuje obecnie podwyższoną marżę, ale po ustanowieniu hipoteki spadnie ona z 7 do 5,5 proc. i zostaną już tylko trzy takie serie, z czego jedna zapada w lipcu, druga w grudniu, ostatnia w lutym przyszłego roku. Wtedy Catalyst pożegna się z dwucyfrowym oprocentowaniem, bo nic dziś nie wskazuje na to, by w przyszłości WIBOR miał zacząć rosnąć albo emitenci zostali zmuszeni do podnoszenia marż.

Przeciwnie. Drugą z przyczyn zagłady dwucyfrowych kuponów są przedterminowe wykupy najwyżej oprocentowanych serii i zastępowanie ich nowym, już tańszym w obsłudze. Zjawisko kompresji marż dotarło już nawet do produktów bankowych. Rynek tonie w gotówce, a w takich warunkach finansowanie nie będzie drożało.

W tej sytuacji inwestorom nie pozostaje nic innego, jak pogodzić się z obecnymi warunkami i przyjąć do wiadomości, że dawne zyski już nie powrócą. Obecnie coraz rzadziej inwestorzy mogą trafić na oferty rzędu choćby 8 proc. W ostatniej emisji Marvipol ustalił wysokość marży na 3,3 pkt. proc. ponad WIBOR, co łącznie daje nieco ponad 7 proc. odsetek. Jeszcze dwa i pół roku temu ten sam deweloper plasował dług oprocentowany na 11 proc.

Poza zasięgiem

Wysokie odsetki są towarem wysoko cenionym przez ich posiadaczy. Na rynku wtórnym w zasadzie nie sposób kupić ich po cenie dającej nadzieję na osiągnięcie dwucyfrowej rentowności, najczęściej jest ona o punkt lub nawet o kilka punktów procentowych niższa niż wynosi oprocentowanie, a przecież wciąż aktualne pozostaje ryzyko przedterminowego wykupu. W dniu zbierania materiałów tylko dwie serie płacące dwucyfrowe odsetki oferowały też dwucyfrową rentowność, z tym, że w przypadku Interbudu Lublin spadnie ona po ustanowieniu zabezpieczenia obligacji, a w przypadku Budleksu decydować mogła przypadkowa transakcja.

Reklama
Reklama

Skąd brać dwucyfrowe zyski?

Inwestorzy, których nie zadowala spadające oprocentowanie obligacji korporacyjnych, mogą poszukać szans na stopy zwrotu przekraczające 10 proc., nie opuszczając rynku obligacji. Ale takie inwestycje będą wiązały się z wyższym ryzykiem.

Obecnie jedyne papiery, które oferują „pewne” kilkanaście procent (pewne, w tym znaczeniu, że nawet dalszy spadek WIBOR nie ograniczy istotnie rentowności, a nie pewne w znaczeniu gwarancji osiągnięcia sukcesu) oferują wciąż mocno przecenione obligacje Ghelamco. Deweloper wykupił w ostatnich miesiącach dwie serie obligacji na łącznie 410 mln zł, ale w zamian spółki z grupy kapitałowej zaoferowały inwestorom kwalifikowanym nowy dług – problem nie został więc rozwiązany, ale odsunięty w czasie. Czas gra jednak na korzyść dewelopera, który m.in. negocjuje sprzedaż stołecznego biurowca The Bridge i realizuje inwestycję w luksusowe apartamenty na marinie w Gdyni.

Z mniejszym ryzykiem kredytowym, ale wyższym ryzykiem stopy procentowej ekstra zysków można poszukać także na rynku obligacji skarbowych. Styczniowe spadki rentowności rządowego długu przełożyły się na wysokie stopy zwrotu – średnia dla funduszy obligacji skarbowych sięgnęła 10,3 proc., a uniwersalnych 9,2 proc. Również niektórym funduszom obligacji korporacyjnych udało się przekroczyć barierę nawet 11 proc., ale trzeba pamiętać, że stopy zwrotu opisują przeszłość i w przypadku funduszy korporacyjnych jest to bardzo dosłowne stwierdzenie. Gdy naliczane oprocentowanie w pełni odzwierciedli dotychczasowe obniżki stóp, a osiągane wyniki nie będą już uwzględniały historycznie wysokich odsetek (tak jak dzieje się to obecnie), wykazywane stopy zwrotu z portfeli zdominowanych przez papiery oparte na WIBOR będą musiały obniżyć loty.

Nie można też wykluczyć, że dobra koniunktura na rynku długu przyciągnie nowych emitentów, którzy, by zyskać uwagę inwestorów, początkowo zaoferują im wyższe od przeciętnego oprocentowanie.

Obligacje
Obligacje skarbowe robią coraz większą furorę na kontach IKE
Obligacje
Silne dane z USA wywołują presję na Fed
Obligacje
Granica rentowności obligacji przełamana. Poziom 5 proc. odchodzi na dobre?
Obligacje
Nowy kupon poszukiwany
Obligacje
OFE ostrożniejsze wobec obligacji korporacyjnych
Obligacje
Obligacje zyskują przed decyzją RPP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama