Każdy emitent papierów dłużnych ma nadrzędne wobec innych planów zadanie – obsługiwać i spłacać w terminie obligacje. Nic więc dziwnego, że MCI Capital zabezpieczył płynność, decydując się na umorzenia posiadanych certyfikatów w subfunduszach MCI EuroVentures i MCi TechVentures, wypychając z kolejki do umorzeń innych posiadaczy certyfikatów. Ci ostatni podnieśli larum (informacje prasowe były inspirowane ich relacjami), ponieważ część z nich nie zdawała sobie sprawy, że inwestując w fundusze zamknięte, mają ograniczoną możliwość wyjścia z inwestycji i miejsce na końcu kolejki, jeśli tego wymagać będzie interes głównego inwestora – MCI Capital. W poprzednich latach nie było zresztą takiej potrzeby – inwestorzy wycofali z subfunduszy ponad 300 mln zł, a MCI Capital finansował działalność emisjami obligacji. Wszystko zmieniła jednak afera GetBacku, która uniemożliwiła MCI przeprowadzenie refinansowania. W dodatku oferujący – Raiffeisen Bank – przed procesem połączenia z BNP Paribas przechodzi głębokie procesy reorganizacyjne, a jednym z ich efektów są zmiany kadrowe w dziale zajmującym się przeprowadzaniem emisji obligacji korporacyjnych.