870 mln euro w Polsce, 800 mln euro w Czechach i mniej niż 250 mln euro na Węgrzech – to wartość transakcji na rynku nieruchomości komercyjnych na największych rynkach naszego regionu Europy w I połowie br. – wynika z szacunków firmy doradczej JLL. W Polsce wartość zakupów nieruchomości skurczyła się o 70 proc. rok do roku i był to najsłabszy wynik półroczny od 2010 r. W Czechach spadek sięgnął 37 proc., a na Węgrzech 60 proc. – i było to najmniej do 2013 r.

– Aktywność inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej utrzymywała się na obniżonym poziomie ze względu na zwiększone koszty finansowania nieruchomości i niepewną sytuację geopolityczną. W rezultacie pojawiła się potrzeba ponownej wyceny wartości nieruchomości we wszystkich głównych segmentach rynku. Wzrost stóp procentowych w Europie miał także znaczący wpływ na ceny transakcyjne i aktywność inwestorów – wskazał Dmytro Havrylenko, szef rynków kapitałowych w JLL. Dodał, że globalni inwestorzy przyjęli podejście „czekaj i obserwuj”, aby zrozumieć, w jaki sposób otoczenie gospodarcze i zmiany w strategiach wpłyną na decyzje najemców.

Jednak inwestorzy z samego regionu CEE starają się skorzystać z tego, że międzynarodowa, zasobna w kapitał konkurencja zmniejszyła zaangażowanie.

– Gracze z Europy Środkowo-Wschodniej są aktywni na rynku inwestycyjnym. Obecnie szczególnie konkurencyjni są nabywcy finansujący transakcje ze środków własnych, bez wsparcia finansowania zewnętrznego. Ponadto obserwujemy pierwsze oznaki poprawy sytuacji, w tym zmniejszoną zmienność stóp procentowych, spadające stopy inflacji i ustabilizowane wartości nieruchomości. Oczekuje się, że czynniki te zwiększą zaufanie instytucji bankowych i aktywność podmiotów udzielających kredytów, ostatecznie napędzając wzrost rynku w ciągu roku – powiedział Havrylenko.

Niestety, polski kapitał instytucjonalny jest praktycznie nieobecny na rynku nieruchomości komercyjnych. Brakuje m.in. REIT-ów.