- Nie planujemy poniesienia z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów. Od początku przyszłego roku zakład nie będzie już negatywnie wpływał na wyniki grupy, a dzięki możliwości wynajęcia go powinien zwiększać rezultaty i przynosić dobrą stopę zwrotu wobec poniesionych nakładów – mówi Witold Kruszewski, członek zarządu ds. finansowych firmy.

Koszt budowy zakładu uruchomionego w 2017 r. wynosił 4,2 mln zł. Asortyment włókninowy odpowiada za około 5 proc. sprzedaży spółki. Sprzedaż rękawic jednorazowych, głównie do zastosowań medycznych, to 92 proc. przychodów grupy. Rocznie grupa sprzedaje około 5 mld rękawic w 70 krajach.

– Decyzja Mercatora nie jest zaskakująca. Jak wiele spółek działających na rynku międzynarodowym, chce rozwijać produkcję w miejscach, które zapewniają dobrą jakość, jednocześnie zachowując optymalny koszt. A fabryki w Tajlandii, które pozostaną jedynymi po zamknięciu fabryki w Polsce, są właśnie takim rozwiązaniem. Presja płac wydaje się tam niższa, a dostęp do surowca łatwiejszy – tłumaczy „Parkietowi" Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa Noble Securities. – Mercator chce optymalizować produkcję i konkuruje z globalnymi graczami, więc koncentruje się na rynkach, które pozostają najbardziej opłacalne przy takim wolumenie produkcji, jaki posiada – dodaje.

We wtorek akcje firmy kosztowały po 6,30 zł wobec 6,37 zł na zamknięciu w poniedziałek. Kapitalizacja spółki przekracza 66 mln zł.