Tymczasem na uzyskanie przepustki do świata certyfikowanych ekspertów kryptowalutowych (CCE) trzeba popracować zaledwie 11 godzin i wpłacić 229 dolarów, informuje agencja Bloomberga.
Można też to załatwić jeszcze szybciej, ale nie taniej. Wystarczą cztery godziny kursu online, odpowiedzi na 20 pytań i oplata w wysokości 795 dolarów.
Na rynku amerykańskim w branży walut cyfrowych nie ma szeroko uznawanej zawodowej akredytacji i tę lukę próbują wypełnić różne organizacje korzystające z rosnącego zainteresowania bitcoinem i innymi walutami cyfrowymi.
Sprzyja też temu opóźnienie wielu uczelni w oferowaniu odpowiednich kursów, twierdzi Campbell Harvey, profesor Duke University.
Czytaj więcej
Kurs bitcoina po zniżce o około 3 proc. wynosił dzisiaj w Singapurze tylko 68,631 tys. dolarów, a nastroje inwestorów pogorszyły się pod wpływem na...
- Wielu to spostrzegło i oferują certyfikaty - wskazuje Harvey badający rynki aktywów cyfrowych. Jednocześnie podkreśla, że zainteresowani powinni mieć świadomość, że w przypadku niektórych certyfikacyjnych ofert chodzi głównie o wyłudzenie pieniędzy.
Jednak, jak dotąd, tylko w co najmniej jednym przypadku edukacyjnego programu kryptowalutowego ujawniono bezpośrednie powiązanie z podejrzaną działalnością.
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w lutym informowała o zawarciu ugody z Brianem Sewellem, założycielem kursu American Bitcoin Academy, który według nadzorcy oszukał 15 studentów na ponad milion dolarów zachęcając ich do zainwestowania w fałszywy fundusz hedgingowy.