Ta niepewność jest związana przede wszystkim z obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie i trudnością przewidzenia, jaki wpływ będzie ona miała na globalną gospodarkę oraz ceny.
Główna stopa procentowa pozostała bez zmian na poziomie 3,75%. Warto jednak zwrócić uwagę, że wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz przez Iran doprowadziły do bardzo mocnego wzrostu cen energii na świecie. Inflacja w Polsce za marzec wzrosła do 3,0% r/r, nieco mniej od oczekiwań, ale jeszcze przed wojną wskazywano na płaskie zachowanie miary inflacji do końca tego roku. Już teraz jest niemal pewne, że nie zatrzymamy się na obecnym poziomie 3% i istnieje duże prawdopodobieństwo, że inflacja dobije do zakresu 4–5%. Warto jednak podkreślić, że najbardziej czarny scenariusz dojścia do dwucyfrowej inflacji jest bardzo mało prawdopodobny i musielibyśmy obserwować wzrost cen rzędu ponad 1% miesięcznie, aby mogło do tego dojść. Wobec tego oczekiwanie na tym etapie, że RPP powróci jeszcze w tym roku do podwyżek stóp procentowych, może być przedwczesne. Niemniej warto zauważyć, że 20 marca rynek wyceniał blisko 100 punktów bazowych podwyżki w perspektywie 12 miesięcy. Ryzyko związane z tym, że inflacja pozostanie podwyższona w tym roku i najprawdopodobniej stale będzie rosnąć przez najbliższe miesiące, niemal eliminuje szanse na powrót do obniżek. Rynek wciąż wycenia szanse na jedną podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych w perspektywie 12 miesięcy.
Warto podkreślić, że obecne działania rządu związane z obniżeniem cen paliw poprzez cięcie podatków doprowadzą do zmniejszonej presji na ceny na stacjach, co również wyraźnie ograniczy efekty drugiej rundy i nie powinno wpłynąć na zwiększoną presję na wzrost płac. Rynek pracy jest obecnie zdecydowanie bardziej schłodzony, niż miało to miejsce w 2022 roku, kiedy inflacja mocno wzrosła, a bank centralny był ostatecznie zmuszony do silnych podwyżek.
Perspektywa utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie z niewielkim oczekiwaniem na możliwość podwyżki powinna być pozytywna dla polskiego złotego. Niemniej polski złoty jest walutą bardzo wrażliwą na zmiany cen energii, podobnie do innych walut w regionie, a przede wszystkim euro. Wobec tego wzrost cen ropy czy gazu może ponownie doprowadzić do słabości naszej waluty, choć scenariusz tak ekstremalnej słabości jak w 2022 roku jest mało możliwy – głównie ze względu na fakt, iż Polska jest zdecydowanie bardziej zdywersyfikowana pod względem dostępności do rynków energii, niż było to kilka lat temu. Po decyzji za dolara płacimy w okolicach 3,65 zł, natomiast za euro nieco poniżej 4,26 zł.
Michał Stajniak, CFA Wicedyrektor Działu Analiz XTB