Gdyby spojrzeć tylko na wczorajszą sesję w USA moglibyśmy dojść do
wniosku, że mamy spore szanse na to, że dojdzie do ataku na szczyty hossy.
Wzrosty cen za oceanem wprawdzie nie były wielkie, ale sam ich fakt mógł
nam pomóc. Rynek technologiczny miał się dobrze, czego główną zasługą były
dobre dane Apple. W trakcie regularnej sesji świetnie radził sobie Amazon.
Spółka zyskała ponad 10% na fali oczekiwań dobrych wyników, jakie miały
się pojawić po sesji.
Wyniki największej księgarni internetowej faktycznie się pojawiły po
sesji. Okazały się nawet zbliżone do oczekiwań rynku, ale mimo to cena
spółki spadła. Spadła tak mocno, że przekreśliła ten potężny wzrost z
regularnej sesji. Powód? Wydaje się, że ten sam, co u kilku poprzedników.
Prognozy zarządu spółki okazały się mniej optymistyczne od oczekiwań
rynku. Mamy zatem kolejną spółkę, której prognozy nie potwierdzają
oczekiwań szybkiego powrotu na ścieżkę wzrostu wyników. Wspomina się także
doniesienia z New York Times`a o większych niż wcześniej zapowiadano
stratach Merrill Lynch związanych z zapaścią, jaka pojawiła się na rynku
długu opartego o kredyty subprime.
To oczywiście przekłada się na poziom notowań kontraktów w USA oraz rynków
azjatyckich. Widać tu przeważnie czerwony kolor. Nikkei kończy dzień
spadkiem cen o nieco ponad 0,5%. Pocieszeniem jest wzrost cen w Chinach,
ale jest ono marne, bo impulsem dla nas nie będzie, a jedynie sygnalizuje,
że nic strasznego się dziś nie wydarzyło.
Wygląda więc na to, że z atakiem szczyty hossy trzeba będzie poczekać.
Początek sesji zapowiada się bliski poziomowi wczorajszego zamknięcia, a
nie wykluczone są minusy. Optymizm wczorajszej sesji może wyparować.
Przypomnę, że wsparciem pozostaje ostatni lokalny dołek, który były jednym
z dwóch formacji, z której się wczoraj wybiliśmy. Jeśli podaży uda się
sprowadzić ceny niżej będzie to sygnał słabości. Pewnie połączy się to z
wyjściem poza obszar kanału wzrostowego, ale akurat ten aspekt ma tu
mniejsze znaczenie. Kluczowym pytaniem jest, czy wczorajszy popyt miał
poważne zamiary. Tego oczywiście w tej chwili nie wiemy, ale będziemy
mogli się przekonać obserwują zmiany cen. Jeśli spadek będzie spory i nie
będzie widać prób obrony rynku, cała wczorajsza zwyżka powinna być szynko
zniwelowana, a podaż powinna poczuć się pewniej i mocniej zaatakować. W
sytuacji niewielkiego spadku, sprawa nie będzie tak jednoznaczna i będzie
jeszcze dawała szansę bykom.