Kolejne rozczarowujące prognozy spółek amerykańskich połączone z plotkami
o możliwych większych, niż wcześniej sądzono, stratach Merrill Lynch
związanych z zapaścią na rynku długu opartego o kredyty hipoteczne
skutecznie zniwelowały efekt w sumie niezłej sesji w USA. Plusy jakie po
jej zakończeniu były widoczne przy zmianie wartości indeksów przestały być
ważne. Liczyły się minusy na kontraktach na te same indeksy oraz spadki w
Japonii. Nie bez znaczenia było także umocnienie się jena. Tu w
komentarzach pojawił się wątek apetytu (tym razem malejącego) na ryzyko.
Już kiedyś o tym wspominałem, że tłuczenie zmian dziennych zwiększeniem,
bądź zmniejszenie apetytu na ryzyko, czy też mniejszą lub większą awersją
do ryzyka jest po prostu śmieszne. Przypomnę, że wczoraj lekkie osłabienie
jena tłumaczono apetytem na ryzyko. Jak widać, apetyt ten został szybko
zaspokojony.
Tak czy inaczej, sesja zaczęła się od spadku cen. Przecena trwała do około
10:00 i krótko po tej godzinie się zakończyła. Później mieliśmy długą
konsolidację. W jej trakcie było kilka prób wybicia cen, ale nie
przyniosły one rezultatu. Indeks w ostatniej godzinie sesji zanotował nowe
minimum. Ceny szybko jednak skoczyły w górę sugerując, że popyt trzyma
jednak rękę na pulsie.
Spadek cen jest oczywiście przykry dla posiadaczy długich pozycji, ale
warto zauważyć, że dramatu na rynku nie mamy. Jest kilka wskazówek, które
pozwalają bykom mieć nadal nadzieję na powrót lepszych czasów. Pierwszą
jest skala przeceny, która na dzisiejszej sesji nie była duża. Ceny nie spadły
nie tylko pod poziom ostatniego lokalnego dołka, ale także nie zeszły pod
poziom wczorajszego wybicia z formacji podwójnego dna. Mamy zatem
relatywnie niewielki spadek, który nie może być podstawą do alarmujących
komunikatów. Nadal jesteśmy bardzo blisko poziomów rekordowych. Dzieli nas
od nich mniej niż 70 pkt. To jest odległość do przebycia w czasie jednej
mocnej sesji. Drugą wskazówką jest zachowanie liczby otwartych pozycji. Ta
niemal przez całą sesję spadała, co można było uznać za sygnał, że obóz
niedźwiedzi nie jest mocno zdeterminowany, a sam spadek może wynikać
bardziej z obaw tych, którzy jeszcze jakiś czas temu posiadali długie
pozycje.