Ostatnie dwie godziny wczorajszej sesji w USA zmieniły jej obraz. Gdyby
nie one, to dziś ponownie słyszelibyśmy lament i płacz związany z przewagą
podaży. Ta jednak nie jest taka pewna. Średnia przemysłowa dwie godziny
przed zamknięciem była w trakcie ruchu spadkowego, który od szczytu dnia
wyniósł około 200 pkt. Wydawało się, że już nic nie pomoże, ale jednak
ktoś zdecydował się wyciągnąć ceny w końcówce, dzięki czemu dzienne zmiany
indeksów nie są niepokojące.
Na rynku technologicznym królował Amazon, ale tym razem w spadkach.
Przedwczoraj przed publikacją swoich wyników zyskał ponad 10%, a wczoraj
po słabej prognozie oddał cały ten wzrost oraz dodał kolejne 2% spadku
(spadł o 12%, choć w trakcie sesji było to nawet 14%). Co odpowiada za
spadki? Oczywiście kolejne złe wiadomości dotyczące sprzedaży domów w USA.
Rynek wtórny zanotował kolejny mocny spadek obrotów. Ceny sprzedaży w
stosunku do tych z ubiegłego roku spadły o 4,2%. To są złe wieści, ale
rynek nie jest tym już tak bardzo zaskoczony. Nikt chyba nie spodziewał
się z tej strony jakiegoś pocieszenia. Tak jak nie spodziewa się, że
publikowane dziś dane o sprzedaży nowych domów będą diametralnie inne. Nie
bez znaczenia dla rynku była wiadomość o wielkości strat jakie poniósł
Merrill Lynch. Wprawdzie rynek był na to przygotowywany, bo już wcześniej
wspominał o tym New York Times, ale faktyczne dane i tak źle wpłynęły na
poziom notowań spółki. Bank zakończył sesję spadkiem o 5,8%. Przecena nie
dziwi skoro zanotowana została największa strata w jego historii.
Po sesji nie było wiele lepiej. Symantec opublikował prognozę wyników za
III kw. Okazała się ona znaczenie słabsza od oczekiwań rynku. Przez to
spotkała spółkę kara w postaci przeceny o 12%.Nie pomogły nieco lepsze od
prognoz wyniki za II kw. spółki. Także i tym razem rynek został
rozczarowany prognozami zarządu. Coraz wyraźniej widać, że oczekiwania na
to, że kolejny kwartał będzie już znacznie lepszy były trochę na wyrost.
Dla nas liczą także inne informacje. W Japonii zanotowano niewielki spadek
wartości indeksu, ale a to przecena w Chinach była większa niż 3%. Znowu
lekko umacnia się jen, co dla nas nie jest dobrą wiadomością. Są też i
lepsze. Dziś swoje wyniki opublikowała TPS i okazało się, że zysk grupy
nie spadł tak mocno, jak się tego spodziewano. TPS zanotowała zysk na
poziomie 644 mln złotych, a rok temu było to 664 mln złotych. Analitycy
spodziewali się, że zysk wyniesie 559 mln złotych. Wielkość przychodów
spadła z 4,73 mld złotych do 4,65 mld złotych, ale także i tym razem
wielkość osiągnięta przez spółkę okazała się wyższa od oczekiwań
analityków, którzy sądzili, że będzie to 4,59 mld złotych. PO tych
wiadomościach TPS powinna dziś bykom pomagać. Nie oznacza to wcale, że
jesteśmy skazani na wzrosty. Nastroje na rynkach nie są najlepsze, więc
początek sesji będzie jednak słabszy. Zaczniemy prawdopodobnie tuż pod
poziomem wczorajszego zamknięcia. Reszta zależy od popytu. Ten wczoraj się
nie wysilał. Nadal ma przewagę techniczną.